Jakiś czas temu
Po odwiedzinach jednego z jakiś czas temu mianowanych uczniów wojownika zaczęło poważnie rozważać nad tym, czy nie powinno znaleźć kogoś, kto pomoże w legowisku medyków. Wiedziało, że Cisowe Tchnienie ma już swoje księżyce i nie jest tak samo wydajna, jak dawniej. Ostatnio coraz częściej musiała odpoczywać przy pracy, choć zarzekała się, że daje sobie radę. Wiedziało jednak, że kotka posiada pokłady wiedzy, której jeno brakuje. W końcu była mentorka była lepsza w rozpoznawaniu ziół. To też, gdy Chuda Łapa zajrzał ostatnio do legowiska medyka, zaczęło wykazywać nim nieco większe zainteresowanie. Mizernie wyglądający, zapewne łamią mu się kości, gdy choćby próbuje z kimś walczyć. Naprawdę dziwiło go, że uczeń przybył do niego z kolcem w łapie, a nie ze złamaną kością. Zdecydowało się więc na swoją pierwszą i zapewne ostatnią rozmowę z Zalotną Gwiazdą. Korzystając z tego, że kotka była akurat na zewnątrz podeszło i przywitało się skinięciem pyska.
— Witaj Zalotna Gwiazdo — mruknęło. — Czy możemy porozmawiać? — zapytało z chłodnym wyrazem pyska.
Miało szczerą nadzieję, że kotka zgodzi się na jeno propozycję.
Szylkretowa kocica zwróciła głowę w jego stronę. Wyraz jej pyska nie zdradzał żadnych emocji, był niemal kamienny.
— Możemy — odparła spokojnie. — Czy to rozmowa, która powinna odbyć się w nieco bardziej ustronnym miejscu? — zapytała po chwili, przenosząc wzrok na wejście do swojego legowiska.
Widząc wyraz pyska kotki, odrobinę się rozluźniło.
— Nie sądzę. Bardziej ustronne miejsce nie powinno być tu potrzebne. Chociaż jeśli chcesz rozmawiać na osobności, to oczywiście — miauknęło nieco chłodnym, lecz nie wyniosłym tonem. — Chodzi o ucznia — zaczęło, powoli nakierowując konwersację na dany, potrzebny jeno temat.
Zalotna Gwiazda uniosła jedną brew do góry.
— Tak? — mruknęła. — Czyżby Cisowe Tchnienie powoli szykowała się do odejścia ze swojego stanowiska? — zastanowiła się, po czym strzepnęła końcówką ogona.
— Z tego, co wiem, jeszcze nie planuje odejść. Starzeje się, ale nie wygląda, jakby to planowała — miauknęło, ostrożnie dobierając swoje słowa.
— No nic. W Klanie Wilka faktycznie przyda nam się świeża krew do leczenia kotów — mruknęła.
Roztargniony Koperek zmrużył lekko oczy i westchnął cicho.
— Czy mogłobym może zasugerować jednego z...uczniów? Oczywiście, jeśli to nie problem, wysłucham również twojej propozycji — mruknął, wpatrując się w kotkę, tak jakby w każdej chwili mogła go zaatakować. Tylko wtedy zabrakłoby im medyków.
Liderka odchrząknęła.
— Możesz mówić. Chętnie usłyszę twoją sugestię.
Nabrało odrobinę powietrza w płuca.
— Chuda Łapa. Jest wychudzony no i z tego, co mi wiadomo, ma problemy z oddychaniem — miauknęło po chwili. — No i zdaje mi się, że wykazuje minimalne zainteresowanie ziołami.
Zalotna Gwiazda wyglądała jakby na moment zamarła. Koper oczywiście szybko się domyśliło, o co mogło chodzić.
— Mhm... A powiesz mi, jak u niego z wiarą? — zapytała, wlepiając zamyślone spojrzenie w łapy. — Chyba że nie wiesz.
Koper uniosło lekko ogon na to zapytanie. Już dawno połączyło kropki i uświadomiło sobie, że coś jest nie tak z wiarą w Klanie Wilka. Co prawda wielu wierzyło w Klan Gwiazdy, jednak znajdowali się też tacy, którzy wydawali się nastawieni niezbyt chętnie. Do tego fakt, że żaden z medyków klanu nie miał snów. Przełknęło ślinę i polizało się po piersi.
— Nie jestem pewien... Ale można go, by pewnie nakierować...na cokolwiek trzeba — mruknęło dosyć cicho, ale wystarczająco głośno, aby kotka była w stanie jeno usłyszeć.
Liderka skinęła głową.
— To dobrze... Porozmawiam jeszcze z Chudą Łapą na osobności i zadam mu kilka pytań — oznajmiła. — Jeśli przejdzie test pomyślnie, myślę, że nie widzę przeszkód ku temu, by mógł zmienić swoją ścieżkę nauczania.
— Dobrze. Dziękuję za rozmowę Zalotna Gwiazdo — kiwnęło lekko głową z szacunkiem do przywódczyni, a następnie wróciło do swoich obowiązków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz