Błękitna Laguna polecił Fląderce udanie się na granice w celu uprzątnięcia patyków oraz zbutwiałych liści. Szylkretka samotnie, co właściwie zdziwiło kotkę, opuściła obóz zgodnie z rozkazem, kierując się w stronę niedużego skupiska drzew przy Kolorowej Łące. Nim jednak jej łapa opuściła wysepkę, zapuściła żurawia do lecznicy z nadzieją, że uda jej się dostrzec biało-czarnego ucznia. Gdy zamiast jego pysku dostrzegła pysk starszej zielonookiej kocicy w wejściu, położyła po sobie ucho i bez słowa się oddaliła.
W trakcie drogi na tereny pokryte kwieciem odrzutek minął się z kilkoma patrolami, zarówno granicznymi, jak i łowieckimi. Mało kto zatrzymywał na niej spojrzenie, jednak Algowa Struga zdecydowała się do niej zbliżyć i zamienić z córką zmarłej samotniczki parę słów.
– Odłączyłaś się od patrolu? – spytała, spojrzeniem skanując otoczenie dookoła nich.
– N-nie, księżniczko Algowa Strugo – miauknęła. Pochyliła łebek, pamiętając o tym, aby zbyt długo nie trwać w tej pozycji. – Książę Błękitna Laguna nakazał mi uprzątnąć teren z patyków oraz liści przy Kolorowej Łące.
– Samej? – zmarszczyła pysk, nie wyglądając na przekonaną. Fląderka skinęła. – Hm. Patrol Żmijowcowej Wici będzie polował niedaleko Kolorowej Łąki. Gdyby coś cię zaniepokoiło, zauważyłabyś samotnika przekraczającego granicę, udaj się czym prędzej do nich i poinformuj ich o niebezpieczeństwie.
– D-dobrze.
Algowa Struga dołączyła do oczekującego jej patrolu, a Fląderka ruszyła naprzód przed siebie. Zbliżyła się do pierwszego patyka leżącego na trawie, potem drugiego i w taki oto sposób, pełna gotowości do wykonania zadania poprawnie, ułożyła z nich mały stosik.
Ogonem zamiatała liście, zastanawiając się, co powinna z nimi zrobić. Może powinna wykopać dziurę i w niej je schować? Błękitna Laguna tego nie sprecyzował, dzięki czemu Fląderka miała wolną łapkę.
W trakcie wykonywania dzisiejszych obowiązków kotka pomyślała o rodzinie Słodkiej Łapy oraz Korzonkowej Łapy, która pozostawała zamknięta na wyspie. Jeśli dobrze pamiętała słowo Zmierzchającej Fali, jej mama również kiedyś była więźniem, na kilka wschodów słońca nim umarła podczas porodu.
Zmierzchająca Fala, jako jeden z nielicznych kotów, opowiadał Fląderce na temat Nemezji. Prawdopodobnie dlatego, że to właśnie kocur pilnował jej matki, kiedy ta pomieszkiwała na wyspie. Jeśli wierzyć mu na słowo, co oczywiście Fląderka uczyniła, podobno z charakteru różniły się niczym ogień i woda. Czy mógł mieć na to wpływ kolor ich sierści?
Brązowe futro Flądry było w kolorze błota, bagnistego mułu, a mamy podobno było bardzo ładne, w odcieniach ognistych języków. Co prawda nigdy nie miała okazji widzieć ich, jednak dzięki wytłumaczeniu kocura potrafiła sobie z wizualizować obraz matki. No i od czego był Rezeda! W końcu jako jedyny odziedziczył po mamie kolor futra w zbliżonym do niej odcieniu, jednak to Fląderka z księżyca na księżyc zaczynała coraz bardziej z wyglądu przypominać zmarłą samotniczkę. Tym razem nie tylko Zmierzchająca Fala to zauważył. Również Różana Woń jej zwróciła na to uwagę, wspominając, że sierść jej matki zawijała się w podobnego loka na czole.
Z zamyślenia została wyrwana przez trzask gałęzi. Odłożyła na podłoże patyk, rozglądając się dookoła. Położyła po sobie ucho, mając nadzieję, że nie zbliża się do niej żaden z drapieżników. Przez wzgląd na brak podstawowej wiedzy wojowniczej, zamiast przybrać bojową pozycję w celu odstraszenia przeciwnika, kotka wsunęła się pomiędzy stertę liści, pod którymi w miarę udało jej się zlać. Gdyby jej futro było w innym kolorze, najpewniej nie miałaby tyle szczęścia. Uśmiechnęła się, lecz jej radość nie trwała długo.
Wstrzymując oddech, obserwowała, jak tuż przed jej kryjówką znalazły się cztery białe łapy. Pamiętała słowa Algowej Strugi, jednak widziała, że jeśli teraz opuści kryjówkę, samotnik może zrobić jej krzywdę. Samotnik, a właściwie samotniczka. Miała do czynienia z kotką, tyle przynajmniej wiedziała. Nie miała na tyle rozwiniętego zmysłu węchu, aby zarejestrować więcej informacji na jej temat.
Nieznajoma ruszyła naprzód, jednak Flądra jeszcze przez spory czas tkwiła w bezruchu. W końcu jednak wypadła spomiędzy sterty liści, wyciągając przednie łapy przed siebie i biorąc haust powietrza.
Położyła mordkę na trawie, a spojrzenie utkwiło na Kolorowej Łące, w której kierunku oddalił się samotnik. O ile patrol nie udał się w innym kierunku, była szansa, że mogli wpaść na samotnika. Wiedziała, że koty z Klanu Nocy są silne, jednak nie miała pewności, jakie intencje miała nieznajoma i czy przede wszystkim była sama. Może była to ta zła samotniczka?
W momencie, w którym wyprostowała się z zamiarem zrobienia kroku naprzód, ponownie znalazła się na ziemi, przygnieciona przez liliową łapę.
– Kunie szczenię... – padło z pyska kota, który dociskał ją do podłoża. – Gdzie jest twoja matka?
Kotka wlepiła spojrzenie w starego kocura. Przestraszona, zamiast mu odpowiedzieć na pytanie lub najzwyczajniej w świecie zawołać o pomoc zaczęła bełkotać, wyglądając przy tym, jak ryba wyrzucona na brzeg.
– Hej, hej! Spokojnie! – mruknął, cofając łapę. – Nic ci nie zrobię, maluchu!
Maluchu. Przez swój mizerny rozmiar musiała zostać wzięta za kociaka. Może to i lepiej. Może dzięki temu uda jej się pożyć nieco dłużej?
– Zaprowadzę cię do twojej mamy, ale powiedz mi, nie widziałaś może przechodzącej jakiś czas temu biało-rudej kotki?
– K-ktoś tędy przechodził. Kotka. M-miała białe łapy i ładnie pachniała. P-poszła w tamtym kierunku – wydukała, wskazując łapą na Kolorową Łakę, by w końcu przypomnieć sobie, co naprawdę powinna odpowiedzieć. – Z-znajdujesz się na terenach Klanu Nocy. Odejdź... proszę...
Kocur poruszył wibrysami, co mogło świadczyć, że analizuję słowa Fląderki.
– Klan Nocy powiadasz... Słyszałem o was. Możesz być spokojna, nie będziemy was niepokoić. Gdy tylko znajdę tę wiercipiętę, oddalimy się z waszych terenów. Dziękuję za pomoc, mała kuno.
Fląderka przez długi czas nie była w stanie się podnieść. Sparaliżowana strachem leżała na trawie, słuchając przyspieszonego bicia swojego serduszka. Kocur nie zdecydował się jej odprowadzić, być może uznał, że będzie lepiej w pierwszej kolejności odnaleźć swoją towarzyszkę, nim ta wpakuje się w kłopoty i opuści tereny Klanu Nocy.
– Czyli to byli mili samotnicy… – sapnęła, czując ulgę, że nie trafiła na żadnych złych samotników. – Mała kuna… – powtórzyła przezwisko, którym zwrócił się do niej samotnik. Była mała, a jej futro było w kunim kolorze. Mimo że kuny były drapieżnikami, na jej pysku zagościł uśmiech.
Podniosła się z trawy i ruszyła w stronę, gdzie powinien znajdować się patrol. Przemierzyła kilkanaście lisich długości, by w końcu natrafić na Rosiczkową Krople. Szylkretka była zaskoczona widokiem Flądry, a w szczególności jej pytaniem o samotników.
– Jak wyglądali?
– Kotka podobno była biało-ruda. W-widziałam tylko jej łapy, wszystkie były białe. A drugim samotnikiem był bardzo stary liliowy kocur. J-jego uszy miały podobny kształt do uszu kociąt Niedźwiedziówki – miauknęła. – Kocur był miły, w dodatku obiecał opuścić od razu tereny Klanu Nocy, po tym, jak go o to poprosiłam. – dodała, chcąc przy tym zapewnić, że były to dobre koty, a przynajmniej kocur.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
Znajdka w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz