Przeszłość, jakoś po pierwszym (lub również może przy drugim, idk) spotkaniu Brukselkowej Zadry oraz nim Pacynka nieco nastraszyła uczennicę.
Jednak czy jej relacja lub też uczucie, jakim darzyła czarnofutrego wojownika wrogiego klanu, sprawiała, że łamała kodeks medyka? Mglisty Sen był spokojnym, mądrym kotem, jak na swój młody wiek. Większość starszych kotów, z którymi miała do czynienia w swoim klanie była od niego bardziej dziecinna. Dość szybko zyskał sympatię Wróżki, która jeszcze jako świeżo mianowana uczennica spotkała go późną nocą. Zaciekawił ją. Sprawił, że mu zaufała. Każde spotkanie i każda ich rozmowa, gdy nad ich głowami rozpościerało się gwieździste niebo, była satysfakcjonująca i wartościowa. Tak, jakby sam Klan Gwiazdy przyzwalał na ich spotkania, nie decydując się zaprzepaścić szansy na lepszą przyszłość, która być może miała malować się przed tą dwójką młodych kotów.
Wełnista Łapa pokochała Mglistego Sna, lecz nie była to miłość romantyczna. Platoniczne uczucie, jakim darzyła kocura, rosło przy każdej kolejnej wędrówce na przygraniczne tereny. Pamiętała, że kocur posiadał ucznia. Była ciekaw czy w ciągu tego czasu, w którym niedane było im się spotykać, udało mu się go już wytrenować. Na pewno. Jeśli się nie myliła, uczniem kocura był niejaki Wilgowa Łapa?
"Być może, gdyby w przyszłości to właśnie Mglisty Sen został liderem Klanu Wilka, może udałoby się nam wspólnie pogodzić nasze zwaśnione klany"
Szelest liści i gałęzi w mroku lasu sprawił, że przeniosła spojrzenie na puszczę. Zatrzymała się, a w jej sercu urosła nadzieja, że być może dzisiejszej nocy uda jej się spotkać wojownika. Niestety, zamiast złotych oczu w mroku dostrzegła parę zielonych oczu. Po chwili spomiędzy zarośli wyłonił się bury wojownik o gęstej szczecinie. Pysk kocura był zmarszczony, wyglądając przy tym tak, jakby wstał z posłania lewą łapą. Zbliżył się do granicy, mierząc spojrzeniem kotkę od łap do głowy. Nie miała jeszcze nigdy okazji spotkać go na granicy, ale kojarzyła kocura ze zgromadzeń na Bursztynowej Wyspie. Dla ocieplenia atmosfery uśmiechnęła się lekko do kocura, który w odpowiedzi na pozdrowienie prychnął.
– Mój brat już jako uczeń kiedyś skopał tyłek jednemu z waszych, co nie potrafił przestrzegać granic. Niczego się nie nauczyliście? – prychnął, strosząc futro na grzbiecie. Wysunął pazury. – Już kolejną kwadrę widzę, jak kręcisz się przy naszych terenach... oczekujesz kogoś? Szpiegujesz? – Jego oczy zmieniły się w szparki. W przeciwieństwie do dwóch Wilczaków, których Wełnista Łapa miała okazję poznać, buras wpasowywał się w historię o kotach z Klanu Wilka, którym można było straszyć kocięta. – Jesteś wyrośniętym durnym uczniem, a może durnym wojownikiem...
– Poniekąd – miauknęła. – To znaczy, poniekąd kogoś oczekuję – doprecyzowała, aby nie utwierdzić kocura w przekonaniu, że jest szpiegiem lub, że jest głupia. Chociaż może była głupia? Bo szpiegiem na pewno nie była. Tak, jak kiedyś błędnie został o to posądzony Księżycowa Łapa. – Nie ciebie, lecz z przyjemnością również tobą porozmawiam. – Kocur na te słowa poruszył zaskoczony uszami. Obdarował białą kotkę takim spojrzeniem, jakby się uderzyła w głowę i gadała głupoty. – Mam pewien cel. Pewnie będziesz go uważał za głupi, dziwny, a może i dziecinny... Chciałabym was, Wilczaki, lepiej poznać. Sądzę, że wy, jak i my nie różnimy się aż tak bardzo od siebie, dlatego... – Śmiech kocura zagłuszył przemowę kocicy.
– Dobre sobie! Chyba musiałaś się najeść króliczych bobków, aby uznać, że Klan Wilka i Klan Burzy ma coś wspólnego! – zaśmiał się. – Odejdź stąd albo...
– Albo co? Rozszarpiesz mnie na kawałki, utwierdzając tym samym mój klan, że jesteście zwykłymi mordercami, którzy każdy problem rozwiązują siłą? – spytała. – Ja wiem, że tak nie jest. Zdołałam poznać kilku twoich pobratymców, którzy zamiast rzucania gróźb potrafili przywołać na mym pysku uśmiech. Zamiast rozpamiętywać to, co było, powinniśmy znaleźć nić porozumienia...
– Masz rację – miauknął nagle kocur, otrzepując się. Jego zmiana zachowania całkowicie zaskoczyła Wełnistą Łapę. – Poniekąd cię rozumiem, a przynajmniej tak sądzę. Chyba źle zaczęliśmy... Nazywam się Wilgowa Gorycz, a ty?
– Wełnista Łapa... – miauknęła, pojmując, że ma przed sobą ucznia Mglistego Snu. Czyli kocur zdołał ukończyć jego trening! Uśmiechnęła się lekko na tę myśl, że, mimo że nie udało jej się spotkać z czarnym wojownikiem, udało jej się spotkać kogoś, kto był blisko z kocurem. Pamiętała, jak czarny kocur skarżył się na swojego ucznia, mówiąc, że ma ciężki charakter. Miał rację.
Kocur poruszy nosem, najprawdopodobniej sądząc, że uczennica go okłamuje.
– Wyglądasz na moją rówieśniczkę. Mimo to nadal piastujesz funkcje ucznia wojownika...
– Medyka. Jestem uczennicą medyka. Nie tak dawno zmieniłam ścieżkę, gdyż... sam Klan Gwiazdy tak chciał. Dlatego mimo swojego wieku, gdzie powinnam już dostąpić mianowania, nadal jestem uczniem.
– Klan Gwiazdy... – wymruczał cicho, jakby z pogardą w głosie, jednak zdecydował się zadać kolejne pytania uczennicy, na które ta zdecydowała się odpowiedzieć. Może Wilgowa Gorycz zmienił się, odkąd był uczniem? Na pewno, wpływ na niego Mglistego Snu na pewno wydobył z kocura same dobre cechy. A fakt, że groził jej i chciał przepędzić... była w stanie to zrozumieć. Bronił granicy, jak na wojownika przystało. Czasami niektórzy przybierali na pyski maski, aby odstraszyć potencjalne zagrożenie. Lecz Wełna nim nie była. – Jeśli Klan Gwiazdy popiera twój cel, na pewno pozwoli nam spotkać się, i to nie raz! – rzekł na pożegnanie, po czym odwrócił się i zniknął między drzewami.
Czyżby udało jej się zyskać kolejnego kompana z Klanu Wilka?
~ ~ ~
"teraźniejszość", jednak jeszcze przed zgromadzeniem, nim Nikła Gwiazda poinformował koty o zbiegach
Po powrocie do obozu przez cały czas jej myśli krążyły wokół Mglistego Snu. Co powinna zrobić? Pragnęła porozmawiać z kocurem, dowiedzieć się, dlaczego znajduje się tak daleko od swoich rodzimego klanu. Nic z tego nie rozumiała. Brukselkowa Zadra również nie wyjawiła jej informacji o odejściu części kotów z ich klanu.
Gdy zapadł zmierzch, a Wdzięczna Firletka oraz Zawilcowa Korona spali, Wełnista Łapa zbliżyła się do wyjścia z lecznicy. Po tym, jak porozmawiała z Zawodzącym Echo, kocur częściowo przyzwolił jej na opuszczanie obozu po zmroku. Tylko miała się nie oddalać, jeśli zamierzała udać się w teren sama, lub miał jej ktoś towarzyszyć, jeśli chciała udać się zebrać rośliny rosnące w głębi terenów. Dzisiejszej nocy zamierzała się udać dalej niż zwykle. Dalej niż sięgały tereny Klanu Burzy.
Czy uda jej się spotkać z czarnym kocurem po tylu księżycach rozłąki?
Zrezygnowała z wyjścia głównym wyjściem, zamiast tego skorzystała z awaryjnego wyjścia. Nim opuściła lecznicę, złożyła modły do przodków, aby nie mieli jej za złe kolejnej, najpewniej zdaniem wielu starszych wojowników nierozsądnej decyzji. Zniknęła w tunelu, zamierzając wrócić przed pobudką medyków.
Noc była cicha i spokojna. Tak, jakby Klan Gwiazdy zgodził się na ich spotkanie.
~ ~ ~
Wełnista Łapa przymknęła oczy podczas przekroczenia granicy i ruszyła w kierunku mostu. Jakaś siła, dziwna, trudne do wyjaśnienia uczucie pchało ja prosto w kierunku budowli dwunożnych, po której przetaczały się nad rzeką potwory. Przyspieszyła nieco kroku, gdy dostrzegła w cieniu konstrukcji mieniące się dwa złote punkty, będące niczym dwa małe świetliki-ogniki. Dostrzegając kocicę, kocur wyłonił się z cienia i wyszedł jej naprzeciw.
Wełnista Łapa zbliżyła się do kocura, stając naprzeciw niego i w geście powitania zetknęła się z nim czołem. Nie widzieli się tyle księżyców. Nie miała mu jednak tego za złe.
– Mglisty Śnie. To naprawdę ty! – miauknęła, wpatrując się w kocura. – Ciszę się, że Klan Gwiazdy ponownie skrzyżował nasze ścieżki – wymruczała, będąc pewna, że przodkowie maczali w ich kolejnym spotkaniu gwiezdne paluchy. – Gdy dostrzegłam cię po drugiej stronie rzeki, byłam pewna, że śnię... Przez tyle księżyców oczekiwałam cię po złej stronie granicy. Jednak udało mi się w międzyczasie spotkać z bliskimi ci kotami. – Uśmiechnęła się. – Dlaczego znajdujesz się tak daleko od terenów Klanu Wilka? Jesteś na jakiejś misji? – spytała, dostrzegając, że jej pytania musiały nie być komfortowe dla wojownika. – Mglisty Śnie, jeśli coś się stało, możesz mi o tym powiedzieć...
<Mglisty Śnie?>
[trening medyka: 1452 słów]
[Przyznano 29%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz