— W tunelach będzie ciemno… ale nie musisz się martwić, nie pozwolę ci się zgubić… może być też trochę duszno, daj mi znać, jakby robiło ci się słabo, dobrze? Wtedy od razu zabiorę nas do wyjścia — pocieszył ją kocur, widząc trochę niespokojną minę Drobnej Łapy. — Z racji, że głębiej nie ma światła zbytnio… bardzo ważne jest, aby używać wszystkich zmysłów, a nie polegać tylko na wzroku, żeby wybrać dobry tunel… pamiętaj też, nie należy wybiegać do przodu… są tutaj spadki… i można tak stracić życie, więc poruszamy się powoli i ostrożnie — tłumaczył dalej Pomocny Wróbelek, po czym schylił się i wszedł do tunelu.
Drobna Łapa miała o tyle dobrze, że nie musiała się schylać, aby zmieścić się do środka, podążała, z trochę szybciej bijącym serduszkiem, za burym protektorem. Tunele nie były najbardziej komfortowym miejscem do przebywania, nie podobało jej się tu… z drugiej strony Biała Łapa mówił, że on spędza całe dnie w nich… choć może oni w Klanie Burzy mają jakieś inne tunele? Będzie musiała go spytać, czy ich też są takie wilgotne i ogólnie nieprzyjemne. Jej rozmyślania przerwał głos Pomocnego Wróbelka, który zatrzymał się przy rozwidleniu.
— Drobna Łapo, proszę, spróbuj powiedzieć mi, który tunel będzie prowadził na zewnątrz, a który głębiej pod ziemię… — polecił jej kocur, a Drobna Łapa wyszła do przodu i najpierw powęszyła w stronę tunelu po lewej, a potem tego na prawo. Pierwszy pachniał… zatęchle i ani trochę nie wyczuwała zapachów kojarzonych z otwartą przestrzenią, za to drugi był dużo bardziej obiecujący… czuła nawet lekki ciąg powietrza na wibrysach.
— Prawy? — zapytała trochę niepewnie, ale wynikało to z faktu, że nie do końca wiedziała, czego ma szukać.
— Bardzo dobrze, Drobna Łapo — Pomocny Wróbelek pogratulował uczennicy, kiwając z zadowoleniem głową. — Z tych tuneli, które wychodzą na zewnątrz… zawsze będzie lekki przeciąg, jednak… nawet wtedy nie wolno biec na zewnątrz, ponieważ… jak mówiłem, mogą być zapadliny… — powtórzył, a Drobna skinęła głową. Pamiętała, co mówił wcześniej, jednak wiedziała, że to ważna sprawa, żeby nie pędzić bezmyślnie w stronę wyjścia. Nie wiadomo przecież, jak bardzo głęboki może być spadek… mogłoby się to skończyć dość nieprzyjemnie… a nawet jeśliby przeżyła to możliwe, że nie dałaby rady się wydostać. Takie myśli przyprawiły ją o nieprzyjemny dreszcz, a futro na jej ogonie napuszyło się lekko.
Poszli dalej w głąb sieci podziemnych przejść, Drobna Łapa zauważyła, że im głębiej, tym bardziej duszno jest w tunelach. Niezbyt jej się to podobało, ale był to na tyle lekki dyskomfort, że nie czuła potrzeby zgłaszania tego Pomocnemu Wróbelkowi. Jej mentor pytał się jej jeszcze kilka razy o to, co czuje z niektórych odnóg i którędy by poszła, jeśli byłaby sama. Niebieska kotka odkryła, że nie przeszkadza jej to aż tak bardzo. Im więcej czasu spędzała pod ziemią, tym bardziej przyzwyczajała się do panujących tam warunków.
Kiedy Pomocny Wróbelek stwierdził, że Drobna Łapa radzi sobie wystarczająco dobrze, wyszli z powrotem na powierzchnię i bury kocur zwrócił się w stronę obozu, a arlekinka śmiało za nim podążyła.
Drobna Łapa miała o tyle dobrze, że nie musiała się schylać, aby zmieścić się do środka, podążała, z trochę szybciej bijącym serduszkiem, za burym protektorem. Tunele nie były najbardziej komfortowym miejscem do przebywania, nie podobało jej się tu… z drugiej strony Biała Łapa mówił, że on spędza całe dnie w nich… choć może oni w Klanie Burzy mają jakieś inne tunele? Będzie musiała go spytać, czy ich też są takie wilgotne i ogólnie nieprzyjemne. Jej rozmyślania przerwał głos Pomocnego Wróbelka, który zatrzymał się przy rozwidleniu.
— Drobna Łapo, proszę, spróbuj powiedzieć mi, który tunel będzie prowadził na zewnątrz, a który głębiej pod ziemię… — polecił jej kocur, a Drobna Łapa wyszła do przodu i najpierw powęszyła w stronę tunelu po lewej, a potem tego na prawo. Pierwszy pachniał… zatęchle i ani trochę nie wyczuwała zapachów kojarzonych z otwartą przestrzenią, za to drugi był dużo bardziej obiecujący… czuła nawet lekki ciąg powietrza na wibrysach.
— Prawy? — zapytała trochę niepewnie, ale wynikało to z faktu, że nie do końca wiedziała, czego ma szukać.
— Bardzo dobrze, Drobna Łapo — Pomocny Wróbelek pogratulował uczennicy, kiwając z zadowoleniem głową. — Z tych tuneli, które wychodzą na zewnątrz… zawsze będzie lekki przeciąg, jednak… nawet wtedy nie wolno biec na zewnątrz, ponieważ… jak mówiłem, mogą być zapadliny… — powtórzył, a Drobna skinęła głową. Pamiętała, co mówił wcześniej, jednak wiedziała, że to ważna sprawa, żeby nie pędzić bezmyślnie w stronę wyjścia. Nie wiadomo przecież, jak bardzo głęboki może być spadek… mogłoby się to skończyć dość nieprzyjemnie… a nawet jeśliby przeżyła to możliwe, że nie dałaby rady się wydostać. Takie myśli przyprawiły ją o nieprzyjemny dreszcz, a futro na jej ogonie napuszyło się lekko.
Poszli dalej w głąb sieci podziemnych przejść, Drobna Łapa zauważyła, że im głębiej, tym bardziej duszno jest w tunelach. Niezbyt jej się to podobało, ale był to na tyle lekki dyskomfort, że nie czuła potrzeby zgłaszania tego Pomocnemu Wróbelkowi. Jej mentor pytał się jej jeszcze kilka razy o to, co czuje z niektórych odnóg i którędy by poszła, jeśli byłaby sama. Niebieska kotka odkryła, że nie przeszkadza jej to aż tak bardzo. Im więcej czasu spędzała pod ziemią, tym bardziej przyzwyczajała się do panujących tam warunków.
Kiedy Pomocny Wróbelek stwierdził, że Drobna Łapa radzi sobie wystarczająco dobrze, wyszli z powrotem na powierzchnię i bury kocur zwrócił się w stronę obozu, a arlekinka śmiało za nim podążyła.
[547 słów, trening wojownika + nawigacja w tunelach]
[Przyznano 11% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz