Dzień mianowania kolejnego kocięcia Postrzępionego Mrozu
Od czasu mojego mianowania nie minęło za wiele czasu, przez co nadal często zapominałam o tym, że nie jestem już dłużej uczennicą. Dosłownie chwilę wcześniej przyłapałam się na tym, jak próbowałam znaleźć pana Pomocnego Wróbelka, aby spytać, co mogłabym zrobić! Był wczesny ranek, a obóz dopiero budził się do życia, jednak to szybko się zmieniło, ponieważ głos pana Judaszowcowej Gwiazdy, który już wtedy był w podeszłym wieku, rozbrzmiał w całym obozie, wzbudzając zainteresowanie. Kiedy wszyscy się już zebraliśmy, domyśliłam się, o co chodzi.
— Naparstnico.
I trafiłam w samiutki środek, prosto w dziesiątkę.
— Podejdź tutaj — zachrypiał pan Judaszowcowiec, uważnie mierząc malucha wzrokiem, kiedy nieśmiało podszedł przed jego oblicze.
Zastanawiałam się, kogo dostanie na mentora. Może Psotnego Nietoperza? W końcu za niedługo skończy zastępować Źródlaną Łunę jako mentorkę. Lub Płomienne Serce?
— Naparstnico, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia protektora będziesz się nazywać Naparstnicowa Łapa.
Ta decyzja też nie była nie wiadomo jak zastanawiająca — niestety pierwszy miot mojej kuzynki nie miał tyle szczęścia co drugi, a kocurek był jedynym, który przeżył narodziny. Ukradkiem spojrzałam na pana Pomocnego Wróbelka, oraz Drobną Łapę. To było oczywiste, że mój “wujek” dostanie ją pod swoje skrzydła. Drobnej szło fenomenalnie, więc byłam niemal pewna, że już niedługo będę mówić do niej pełnym imieniem. A zresztą, przecież ja byłam zbyt mało doświadczona, żeby zostać…
— Twoją mentorką zostanie Rozkwitający Aster. Mam nadzieję, że przekaże ci ona całą swoją wiedzę.
Mentorką.
Lider odwrócił głowę, patrząc mi prosto w oczy, a przez kręgosłup przebiegł mi dreszcz. Na wpół z ekscytacji, której nie do końca rozumiałam, a na wpół z przerażenia wynikającego z wizji dostania takiej odpowiedzialności, jaką był własny uczeń. W tym czasie Judasz kontynuował.
— Rozkwitający Astrze, jesteś gotowa do wyszkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora, Pomocnego Wróbelka doskonałe szkolenie i mimo wyjątkowo długiego treningu, pokazałaś swoją otwartą chęć niesienia pomocy innym, oraz nieugiętość w drodze do celu. Będziesz mentorką Naparstnicowej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę.
Najpierw nieco oszołomiona wpatrywałam się w kocura, ale na szczęście po dwóch uderzeniach serca w moich oczach błysnęła determinacja i szczerość. Już otworzyłam pysk, chcąc powiedzieć “Postaram się i zrobię wszystko, co w mojej mocy”, jednak po kolejnym uderzeniu serca zastanowienia…
— Tak będzie — mruknęłam równym, wyjątkowo pewnym tonem, delikatnie kiwając głową, na co Judaszocowiec z aprobatą zrobił to samo.
“Oby naprawdę było tak, jak powiedziałam…” — pomyślałam, stykając się nosem ze swoim nowiusieńkim uczniem, następnie zaczynając skandować jego imię z innymi Klifiakami.
“Postaram się być dla Ciebie najlepszą mentorką, Naparstnicowa Łapo. Nie zawiodę Cię.”
Tego dnia Naparstnicowa Łapa źle się poczuł, więc odpoczywał pod skrzydłami pani Ćmiego Księżyca oraz Jagnięcej Łapy, więc nie musiałam się nim martwić pod względem treningu, ale za to pod względem zdrowotnym. Miałam właśnie zamiar zahaczyć o stertę zwierzyny, aby przynieść mu coś do jedzenia, kiedy usłyszałam cichy płacz. Odwróciłam głowę w stronę dźwięku i ujrzałam Wzorzystą Łapę, od razu do niej podchodząc, ale nie za blisko, aby jej nie wystraszyć.
— Cześć — mruknęłam cicho, przykucając przy małej uczennicy.
Koteczka wzdrygnęła się w takim stopniu, że myślałam, że podskoczy i ucieknie, jakbym była krwiożerczym lisem, a ona malutką, szarą myszką.
— Nie wiem, czy mnie kojarzysz, jestem Rozkwitający Aster, czemu płaczesz, może ci jakoś pomogę? — spytałam miękko, słabo się uśmiechając.
— Naparstnico.
I trafiłam w samiutki środek, prosto w dziesiątkę.
— Podejdź tutaj — zachrypiał pan Judaszowcowiec, uważnie mierząc malucha wzrokiem, kiedy nieśmiało podszedł przed jego oblicze.
Zastanawiałam się, kogo dostanie na mentora. Może Psotnego Nietoperza? W końcu za niedługo skończy zastępować Źródlaną Łunę jako mentorkę. Lub Płomienne Serce?
— Naparstnico, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia protektora będziesz się nazywać Naparstnicowa Łapa.
Ta decyzja też nie była nie wiadomo jak zastanawiająca — niestety pierwszy miot mojej kuzynki nie miał tyle szczęścia co drugi, a kocurek był jedynym, który przeżył narodziny. Ukradkiem spojrzałam na pana Pomocnego Wróbelka, oraz Drobną Łapę. To było oczywiste, że mój “wujek” dostanie ją pod swoje skrzydła. Drobnej szło fenomenalnie, więc byłam niemal pewna, że już niedługo będę mówić do niej pełnym imieniem. A zresztą, przecież ja byłam zbyt mało doświadczona, żeby zostać…
— Twoją mentorką zostanie Rozkwitający Aster. Mam nadzieję, że przekaże ci ona całą swoją wiedzę.
Mentorką.
Lider odwrócił głowę, patrząc mi prosto w oczy, a przez kręgosłup przebiegł mi dreszcz. Na wpół z ekscytacji, której nie do końca rozumiałam, a na wpół z przerażenia wynikającego z wizji dostania takiej odpowiedzialności, jaką był własny uczeń. W tym czasie Judasz kontynuował.
— Rozkwitający Astrze, jesteś gotowa do wyszkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora, Pomocnego Wróbelka doskonałe szkolenie i mimo wyjątkowo długiego treningu, pokazałaś swoją otwartą chęć niesienia pomocy innym, oraz nieugiętość w drodze do celu. Będziesz mentorką Naparstnicowej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę.
Najpierw nieco oszołomiona wpatrywałam się w kocura, ale na szczęście po dwóch uderzeniach serca w moich oczach błysnęła determinacja i szczerość. Już otworzyłam pysk, chcąc powiedzieć “Postaram się i zrobię wszystko, co w mojej mocy”, jednak po kolejnym uderzeniu serca zastanowienia…
— Tak będzie — mruknęłam równym, wyjątkowo pewnym tonem, delikatnie kiwając głową, na co Judaszocowiec z aprobatą zrobił to samo.
“Oby naprawdę było tak, jak powiedziałam…” — pomyślałam, stykając się nosem ze swoim nowiusieńkim uczniem, następnie zaczynając skandować jego imię z innymi Klifiakami.
“Postaram się być dla Ciebie najlepszą mentorką, Naparstnicowa Łapo. Nie zawiodę Cię.”
✩ ★ ✩ ★ ✩
— Cześć — mruknęłam cicho, przykucając przy małej uczennicy.
Koteczka wzdrygnęła się w takim stopniu, że myślałam, że podskoczy i ucieknie, jakbym była krwiożerczym lisem, a ona malutką, szarą myszką.
— Nie wiem, czy mnie kojarzysz, jestem Rozkwitający Aster, czemu płaczesz, może ci jakoś pomogę? — spytałam miękko, słabo się uśmiechając.
< Wzorek? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz