Nagle zza jej pleców wydobyło się cichy i przerażający dźwięk:
Pora Nagich Drzew dokuczała Klanu Nocy jak nigdy dotąd. Koty uciekały do legowisk, kiedy miały na to okazje. Trzcinowy Szmer nie dziwiła się wcale, sama chętnie położyłaby się w cieple i ucięłaby sobie długą drzemkę. Wiatr, który z wielką siłą napierał na obóz, gwizdał i zarzucał siarczystym mrozem.
“Nie ma mowy, że czekam tutaj, aż zbiorą się wszyscy na patrol graniczny! Muszę się gdzieś schować, zanim mnie przewieje!”.
Nie zastanawiając się zbytnio, wskoczyła do lecznicy i otrzepała się ze śniegu.
— Cześć, Trzcinowy Szmerze! Co tutaj porabiasz? Mogę ci w czymś pomóc?
Spojrzała się na medyczkę i głupio się uśmiechnęła. Nie planowała przeszkadzać nikomu w pracy, a w szczególności kotom z rodu.
— Szczerze, nie planowałam cię odwiedzić… No i nie potrzebuje opieki medycznej. Czy masz chwilę na przyjacielskie pogaduszki, Gąbczasta Perło?
Klekocząca Łapa, który krzątał się po lecznicy, posłał jej dziwne spojrzenie. Pewnie młody nie miał większego dystansu do reszty klanu. Może uważał, że ona im przeszkadza?
— Nie przeszkadzasz nam. Klekocząca Łapa jedynie dostał zadanie ode mnie. Musi posprzątać składzik, a przy okazji lepiej zapoznać się z ziołami. Jednak ja mam wolny czas. O czym chcesz pogadać? Masz jakąś plotkę? — Na jej pysku pojawił się chytry uśmieszek.
Gąbczasta Perła podeszła do niej i swoim ogonem utuliła swoje łapki. Trzcinowy Szmer czuła lekką zazdrość. Też chciałaby mieć tak długie futro, nie byłoby jej wtedy zimno!
— Niestety nie mam żadnych plotek… Jest nudno i zimno.
— Doprawdy? Aż tak ci nudno? Ostatnio narzekałaś na plany przodków względem ciebie, jednak chyba nie widzisz znaków, jakie ci wysyłają.
Medyczka była niezwykle czymś ucieszona, co lekko zdezorientowało Trzcinowy Szmer.
— Co masz na myśli?
— O pewną kotkę, która coraz częściej przebywa w twoim towarzystwie. — Szturchnęła ją w bark — Nie mów, że jesteś tak ślepa?
Trzcinowy Szmer od razu połączyła kropki. Gąbczastej Perle chodziło o Niezapominajkową Nadzieję.
— Skąd jesteś w stanie powiedzieć, czy jest to coś więcej? Może jestem dla niej tylko przyjaciółką? Może potraktuje mnie tak samo, jak zrobił to Zmierzchająca Fala? Nie wiesz tego… Już robiłam sobie nadzieję do jednego kota, nie zamierzam popełnić tego samego błędu.
— Poczekaj.
Przekrzywiła głowę. Nie rozumiała, czemu miała czekać. Przecież Niezapominajkowa Nadzieja mogła powiedzieć jej o swoich uczuciach w każdej chwili, jednak tego nie robiła. Pewnie nie czuła do niej nic więcej niż platoniczną miłość. Kotka miała już otworzyć pysk i sprzeciwić się Gąbczastej Perle, jednak ta nie pozwoliła dojść jej do głosu.
— Wiem, co chcesz powiedzieć, jednakże musisz się mnie posłuchać. Poczekaj, Trzcinowy Szmerze. Nie każdy kot jest w stanie wypluć z siebie te słowa, które chcesz usłyszeć. Dla niektórych mają o wiele większą wagę. Natomiast Niezapominajkowa Nadzieja ma jeszcze czas, żeby ci powiedzieć o swoich uczuciach. Tak samo może być to dla niej bardzo stresujące. Nie każdy jest tak odważny.
— Rozumiem… — Z lekkiego poddenerwowania, oblizała wąsy.
— Jednak nie rozmyślaj dużo nad tym — westchnęła Gąbczasta Perła, ucinając tym samym temat. — W czymś jeszcze ci pomóc?
“Nie przyszłam tutaj po pomoc!” — zacisnęły na chwilę zęby.
— Tak, chcesz jeszcze gdzieś wyjść na spacer? Oczywiście, po moim patrolu. Inni jeszcze się zbierają… — pokręciła głową z dezaprobatą. — Może do tej pory zmieni się pogoda i chociaż na chwilę znajdzie się luka pogodowa. Co ty na to?
— Uuu, to ja, duch Zimorodkowego Życzenia… Swoim najściem przeszkodziłaś mi w procesie podróży na Srebrną Skórkę… Czy ty wiesz, co to znaczy?
Po tym zdaniu szylkretka odwróciła głowę wyraźnie zaskoczona, a jej oczom ukazała się Gąbczasta Perła. Na widok medyczki zmienił jej się wyraz pyska i odetchnęła z ulgą.
— Ach, to tylko ty! Kiepsko bym się czuła, gdybym była przyczyną, przez którą Zimorodkowe Życzenie nie zaznałaby spokoju — zaśmiała się, przypominając sobie, jak to obie poszły nad opuszczony most, żeby sprawdzić, czy jest nawiedzony. Były to przepiękne czasy. — Nie spodziewałam się, że weźmie cię na wspominki! To było trochę temu… aż dziwne, że nikt nas nie nakrył na opuszczeniu obozu.
Dymna wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
— Pf! Oczywiście, że nas nikt nie nakrył! Nie doceniasz naszych umiejętności — stwierdziła, kręcąc powoli głową.
Przez chwilę panowała cisza, dopóki Gąbka nie mruknęła:
— Hm… Chcesz się gdzieś przejść? Trzeba wykorzystać czas, póki jest ciepło!
— Masz rację, powinniśmy skorzystać z pogody. Dobry spacer nam nie zaszkodzi — posłała jej uśmieszek. — Jak tam Senna Łapa? — zarzuciła temat rozmowy.
Obie wyszły z obozu i skierowały się w stronę Kolorowej Łąki.
— Nie wiem, ostatnio… rzadziej ze mną rozmawia. Pewnie to nic wielkiego, w końcu jest teraz uczennicą. Na pewno ma głowę zajętą treningami i nowymi obowiązkami — stwierdziła spokojnie, po czym spojrzała na Trzcinę z chytrym uśmieszkiem wymalowanym na pysku. — No a ty? Kiedy planujesz założyć rodzinę? — zachichotała.
Na pytanie Gąbczastej Perły na temat zakładania rodziny, zamrugała, czując, jak końcówki uszu zaczynają ją szczypać.
— Um... Nie wiem? — powiedziała niemrawo. — Na tę chwilę nawet nie mam partnera, a co dopiero być królową w żłobku... Samej mogło ci się ostatnio obić o uszy, jak to Krabowe Paluszki obgadywała relacje moje ze Zmierzchającą Falą oraz Kropiatkową Skórą. Nie mam nic do Kropiatkowej Skóry, ale czuje, że mi ukradła szansę na zdobycie jego serca — przyznała ciężko.
Obie kotki przepłynęły rzekę i znalazły się na Kolorowej Łące. Trzcinowy Szmer położyła się wśród kwiatów i rozciągnęła się, jak najbardziej mogła, by jej futro szybko wyschło.
— Wydaje mi się, że Zmierzchająca Fala nic do mnie nie czuł, co było czymś więcej niż przyjaźń... Powiedziałam mu o swoich problemach oraz wątpliwościach po egzekucji Pluskającego Potoku, a on mnie wysłuchał. Troszczył się o mnie, kiedy nie mogłam jeść, kiedy po prostu siebie zaniedbywałam, jego empatia i pomocność, jednak nie były podszyte zauroczeniem, tylko zwyczajnym klanowym zobowiązaniem. Tak jak każdy pobratymiec powinien dbać o drugiego pobratymca... Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mieć kocięta i kochającego partnera, Gąbczasta Perło, możliwe, że ja po prostu na nie nie zasługuje... — Posłała jej smutny uśmiech.
Nie chciała, żeby ta rozmowa, która na początku była wesoła, się tak zmieniła przez jej wątpliwości i żale. Jednakże czuła, że te rzeczy ją mimo wszystko przerastają, a Gąbczasta Perła nie była jakimś tam zwykłym kotem, tylko zadatkiem na przyjaciółkę oraz medyczką klanu. Jej specjalnością było zajmowaniem się chorymi kotami, jak i tymi które miały złe samopoczucie.
Uśmieszek z pyska medyczki zniknął. Podeszła bliżej i ogonem pogłaskała Trzcinowy Szmer po boku.
— Pewnie Klan Gwiazdy ma dla ciebie inną ścieżkę.
— Nie wiem, czy jestem w stanie zaakceptować ich plan… Chciałabym mieć własną rodzinę, patrzeć jak moje kocięta stają się wojownikami. Chcę dać Klanie Nocy koty, na które zasługują… Chcę być z kotem, który mnie kocha.
Podparła swój pysk o łapy, wdychając zapach polnych kwiatów.
— Klan Gwiazdy cię kocha. Przodkowie dadzą ci kota, który naprawdę cię kocha, jak i kocięta... Nie jest nim Zmierzchająca Fala, nie został on przypisany tobie. Jednak nie możesz wątpić w miłość przodków dla Klanu Nocy.
Trzcinowy Szmer podniosła na nią wzrok. Czuła chwilowe ukojenie, na myśl, że przodkowie nie odmawiają jej posiadania potomstwa ani kochającego partnera.
— Chcę wierzyć, że masz rację.
Gąbczasta Perła posłała jej serdeczny uśmiech, doceniając jej wiarę.
Po tym zdaniu szylkretka odwróciła głowę wyraźnie zaskoczona, a jej oczom ukazała się Gąbczasta Perła. Na widok medyczki zmienił jej się wyraz pyska i odetchnęła z ulgą.
— Ach, to tylko ty! Kiepsko bym się czuła, gdybym była przyczyną, przez którą Zimorodkowe Życzenie nie zaznałaby spokoju — zaśmiała się, przypominając sobie, jak to obie poszły nad opuszczony most, żeby sprawdzić, czy jest nawiedzony. Były to przepiękne czasy. — Nie spodziewałam się, że weźmie cię na wspominki! To było trochę temu… aż dziwne, że nikt nas nie nakrył na opuszczeniu obozu.
Dymna wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
— Pf! Oczywiście, że nas nikt nie nakrył! Nie doceniasz naszych umiejętności — stwierdziła, kręcąc powoli głową.
Przez chwilę panowała cisza, dopóki Gąbka nie mruknęła:
— Hm… Chcesz się gdzieś przejść? Trzeba wykorzystać czas, póki jest ciepło!
— Masz rację, powinniśmy skorzystać z pogody. Dobry spacer nam nie zaszkodzi — posłała jej uśmieszek. — Jak tam Senna Łapa? — zarzuciła temat rozmowy.
Obie wyszły z obozu i skierowały się w stronę Kolorowej Łąki.
— Nie wiem, ostatnio… rzadziej ze mną rozmawia. Pewnie to nic wielkiego, w końcu jest teraz uczennicą. Na pewno ma głowę zajętą treningami i nowymi obowiązkami — stwierdziła spokojnie, po czym spojrzała na Trzcinę z chytrym uśmieszkiem wymalowanym na pysku. — No a ty? Kiedy planujesz założyć rodzinę? — zachichotała.
Na pytanie Gąbczastej Perły na temat zakładania rodziny, zamrugała, czując, jak końcówki uszu zaczynają ją szczypać.
— Um... Nie wiem? — powiedziała niemrawo. — Na tę chwilę nawet nie mam partnera, a co dopiero być królową w żłobku... Samej mogło ci się ostatnio obić o uszy, jak to Krabowe Paluszki obgadywała relacje moje ze Zmierzchającą Falą oraz Kropiatkową Skórą. Nie mam nic do Kropiatkowej Skóry, ale czuje, że mi ukradła szansę na zdobycie jego serca — przyznała ciężko.
Obie kotki przepłynęły rzekę i znalazły się na Kolorowej Łące. Trzcinowy Szmer położyła się wśród kwiatów i rozciągnęła się, jak najbardziej mogła, by jej futro szybko wyschło.
— Wydaje mi się, że Zmierzchająca Fala nic do mnie nie czuł, co było czymś więcej niż przyjaźń... Powiedziałam mu o swoich problemach oraz wątpliwościach po egzekucji Pluskającego Potoku, a on mnie wysłuchał. Troszczył się o mnie, kiedy nie mogłam jeść, kiedy po prostu siebie zaniedbywałam, jego empatia i pomocność, jednak nie były podszyte zauroczeniem, tylko zwyczajnym klanowym zobowiązaniem. Tak jak każdy pobratymiec powinien dbać o drugiego pobratymca... Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mieć kocięta i kochającego partnera, Gąbczasta Perło, możliwe, że ja po prostu na nie nie zasługuje... — Posłała jej smutny uśmiech.
Nie chciała, żeby ta rozmowa, która na początku była wesoła, się tak zmieniła przez jej wątpliwości i żale. Jednakże czuła, że te rzeczy ją mimo wszystko przerastają, a Gąbczasta Perła nie była jakimś tam zwykłym kotem, tylko zadatkiem na przyjaciółkę oraz medyczką klanu. Jej specjalnością było zajmowaniem się chorymi kotami, jak i tymi które miały złe samopoczucie.
Uśmieszek z pyska medyczki zniknął. Podeszła bliżej i ogonem pogłaskała Trzcinowy Szmer po boku.
— Pewnie Klan Gwiazdy ma dla ciebie inną ścieżkę.
— Nie wiem, czy jestem w stanie zaakceptować ich plan… Chciałabym mieć własną rodzinę, patrzeć jak moje kocięta stają się wojownikami. Chcę dać Klanie Nocy koty, na które zasługują… Chcę być z kotem, który mnie kocha.
Podparła swój pysk o łapy, wdychając zapach polnych kwiatów.
— Klan Gwiazdy cię kocha. Przodkowie dadzą ci kota, który naprawdę cię kocha, jak i kocięta... Nie jest nim Zmierzchająca Fala, nie został on przypisany tobie. Jednak nie możesz wątpić w miłość przodków dla Klanu Nocy.
Trzcinowy Szmer podniosła na nią wzrok. Czuła chwilowe ukojenie, na myśl, że przodkowie nie odmawiają jej posiadania potomstwa ani kochającego partnera.
— Chcę wierzyć, że masz rację.
Gąbczasta Perła posłała jej serdeczny uśmiech, doceniając jej wiarę.
***
Aktualnie
Pora Nagich Drzew dokuczała Klanu Nocy jak nigdy dotąd. Koty uciekały do legowisk, kiedy miały na to okazje. Trzcinowy Szmer nie dziwiła się wcale, sama chętnie położyłaby się w cieple i ucięłaby sobie długą drzemkę. Wiatr, który z wielką siłą napierał na obóz, gwizdał i zarzucał siarczystym mrozem.
“Nie ma mowy, że czekam tutaj, aż zbiorą się wszyscy na patrol graniczny! Muszę się gdzieś schować, zanim mnie przewieje!”.
Nie zastanawiając się zbytnio, wskoczyła do lecznicy i otrzepała się ze śniegu.
— Cześć, Trzcinowy Szmerze! Co tutaj porabiasz? Mogę ci w czymś pomóc?
Spojrzała się na medyczkę i głupio się uśmiechnęła. Nie planowała przeszkadzać nikomu w pracy, a w szczególności kotom z rodu.
— Szczerze, nie planowałam cię odwiedzić… No i nie potrzebuje opieki medycznej. Czy masz chwilę na przyjacielskie pogaduszki, Gąbczasta Perło?
Klekocząca Łapa, który krzątał się po lecznicy, posłał jej dziwne spojrzenie. Pewnie młody nie miał większego dystansu do reszty klanu. Może uważał, że ona im przeszkadza?
— Nie przeszkadzasz nam. Klekocząca Łapa jedynie dostał zadanie ode mnie. Musi posprzątać składzik, a przy okazji lepiej zapoznać się z ziołami. Jednak ja mam wolny czas. O czym chcesz pogadać? Masz jakąś plotkę? — Na jej pysku pojawił się chytry uśmieszek.
Gąbczasta Perła podeszła do niej i swoim ogonem utuliła swoje łapki. Trzcinowy Szmer czuła lekką zazdrość. Też chciałaby mieć tak długie futro, nie byłoby jej wtedy zimno!
— Niestety nie mam żadnych plotek… Jest nudno i zimno.
— Doprawdy? Aż tak ci nudno? Ostatnio narzekałaś na plany przodków względem ciebie, jednak chyba nie widzisz znaków, jakie ci wysyłają.
Medyczka była niezwykle czymś ucieszona, co lekko zdezorientowało Trzcinowy Szmer.
— Co masz na myśli?
— O pewną kotkę, która coraz częściej przebywa w twoim towarzystwie. — Szturchnęła ją w bark — Nie mów, że jesteś tak ślepa?
Trzcinowy Szmer od razu połączyła kropki. Gąbczastej Perle chodziło o Niezapominajkową Nadzieję.
— Skąd jesteś w stanie powiedzieć, czy jest to coś więcej? Może jestem dla niej tylko przyjaciółką? Może potraktuje mnie tak samo, jak zrobił to Zmierzchająca Fala? Nie wiesz tego… Już robiłam sobie nadzieję do jednego kota, nie zamierzam popełnić tego samego błędu.
— Poczekaj.
Przekrzywiła głowę. Nie rozumiała, czemu miała czekać. Przecież Niezapominajkowa Nadzieja mogła powiedzieć jej o swoich uczuciach w każdej chwili, jednak tego nie robiła. Pewnie nie czuła do niej nic więcej niż platoniczną miłość. Kotka miała już otworzyć pysk i sprzeciwić się Gąbczastej Perle, jednak ta nie pozwoliła dojść jej do głosu.
— Wiem, co chcesz powiedzieć, jednakże musisz się mnie posłuchać. Poczekaj, Trzcinowy Szmerze. Nie każdy kot jest w stanie wypluć z siebie te słowa, które chcesz usłyszeć. Dla niektórych mają o wiele większą wagę. Natomiast Niezapominajkowa Nadzieja ma jeszcze czas, żeby ci powiedzieć o swoich uczuciach. Tak samo może być to dla niej bardzo stresujące. Nie każdy jest tak odważny.
— Rozumiem… — Z lekkiego poddenerwowania, oblizała wąsy.
— Jednak nie rozmyślaj dużo nad tym — westchnęła Gąbczasta Perła, ucinając tym samym temat. — W czymś jeszcze ci pomóc?
“Nie przyszłam tutaj po pomoc!” — zacisnęły na chwilę zęby.
— Tak, chcesz jeszcze gdzieś wyjść na spacer? Oczywiście, po moim patrolu. Inni jeszcze się zbierają… — pokręciła głową z dezaprobatą. — Może do tej pory zmieni się pogoda i chociaż na chwilę znajdzie się luka pogodowa. Co ty na to?
<Gąbczasta Perło?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz