przed śmiercią Centurii, niedługo po narodzinach kociąt Niedźwiedziówki
Fląderka zwinęła się w kłębuszek na swoim posłaniu, które wraz z rodzeństwem zajmowała, gdy była małą kuleczką. Rezeda, jak i Centuria, zwani kolejno Rezedowa Łapa i Centuriowa Łapa, aktualnie spali w legowisku uczniów. Czy tęskniła za ich obecnością? Oczywiście. Jednak zaakceptowała fakt, że będzie mieszkać w żłobku wraz z piastunem oraz z królowymi i ich potomstwem, a nie wraz z uczniami w sąsiednim legowisku.
Otuliła się ogonkiem, moszcząc się wygodnie i wlepiła spojrzenie w Złocistego Widlika, który zajmował się jednym z kociąt Niedźwiedziówki. Kolor futerka samotniczki był do złudzenia podobny do tego, które posiadała Fląderka, jednak było poprzecinane czarnymi pręgami. Sama obecność kocicy w tym samym pomieszczeniu sprawiała, że serduszko Fląderki przyspieszało bicia. Nie lubiła, gdy ich spojrzenia się spotkały, dlatego celowo przymykała swoje oczka, gdy dostrzegała minimalny ruch głowy lub uszu karmicielki w jej kierunku.
Jeden z pełzaczy opuścił matczyny bok, starając się skierować w kierunku wyjścia z kociarni. Matka być może zauważyła uciekiniera, jednak sobie nic z tego nie zrobiła. Strzepnęła uchem, wlepiając spojrzenie w ścianę. W tym samym czasie Złocisty Widlik lizał brązowookiego czarno-białego kocurka, który jako jedyny z miotu nie miał dziwnie wywiniętych w tył uszu. Ten kształt uszu przypominał coś Fląderce, a raczej kogoś. Kogoś, kto kroczył wśród gwieździstych przodków na Srebrzystej Skórze. Na wspomnienie starszej piastunki szylkretowa koteczka poczuła uścisk w piersi.
Fląderka po cichu poderwała się z legowiska i zbliżyła się do czarno-białego malca, którego jedno z oczek powoli barwiło się na odcień podobny do tego, które posiadały oba oczka Fląderki. Maluch uniósł w jej kierunku łebek, na co kotka napięła każdy możliwy mięsień w swoim ciele.
Czy powinna go odnieść do matki? A może powinna go zostawić i jedynie poinformować piastuna o tym, że jedno z kociąt zdecydowało się wybrać na wczesną kocięcą przygodę? A może to do Niedźwiedziówki powinna się zwrócić, bo piastun przecież był już zajęty opieką nad jednym malcem?
Nie zdążyła zwrócić się do Złocistego Widlika ani do Niedźwiedziówki. Tak jak stała, zastygła z otworzoną mordką nad potomkiem samotniczki, gdy do kociarni zajrzała Różana Woń razem z Błękitną Laguną. Zastępca obrzucił Fląderkę spojrzeniem, jakby była co najwyżej obślizgłym robakiem, nie decydując się na dłużej zawiesić na niej swojego spojrzenia. W tym samym czasie Różana Woń pochwyciła w pysk małego kocurka i kiwnęła lekko głową, gdy Fląderka pochyliła łebek, pozdrawiając członków królewskiego rodu. Zielonooka księżniczka-medyczka odłożyła Narcyza przy boku matki i zadała królowej kilka pytań, gdy w tym samym czasie Błękitna Laguna wypytywał piastuna o to, jak zachowuje się karmicielka-więźniarka.
Fląderka miała wrócić na swoje legowisko, gdy została zawołana przez jednego z mentorów swojego rodzeństwa. Miała towarzyszyć podczas patrolu, w szczególności pomóc dostarczyć upolowaną zwierzynę do obozu. Poinformowała koty we wnętrzu żłobka o tym, że wychodzi, by już chwilę później, być gotowa do opuszczenia obozu w towarzystwie Centuriowej Łapy oraz jej mentorki.
🐟🐟🐟
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz