*Przed zniknięciem Osetka*
Westchnął cicho i przewrócił się na drugi bok. Nic nie szło "dobrze", a z dnia na dzień kocur odnosił wrażenie, że zaczyna wariować. W końcu jak mógł nazwać swój stan? Sam nie wiedział, nigdy nie miał do czynienia z czymś takim, a na pewno nie na samym sobie.
Uchylił lekko powieki, czując, jak cały drży. Było mu tak zimno, mimo że temperatura poza legowiskiem nie spadała w znacznie szybkim tempie.
– Witaj Poranku – nagle rudy usłyszał czyiś głos, na co szybko się podniósł, prawie przy tym upadając. Jego ogon sam zaczął nieco drgać ze strachu, a oczy latały dookoła, chcąc znaleźć kota, który to odwiedził uzdrowicieli. – Wszystko dobrze? – zapytał Derwisz, spoglądając na Chwasta, na chwilę zostawiając przyniesione zioła. – Wyglądasz nie najlepiej.
– Tak też się czuje... – mruknął cicho Chwast, po chwili zwracając się głośniej do przybysza: – Żyje.
– Tyle też widzę, ale jak mija twoje życie? Jeśli potrzebujesz, mogę ci w czymś pomóc, ostatnio mniej niż zwykle widać cię poza legowiskiem – zauważył Derwisz, na co Chwast zamilkł. Spuścił lekko wzrok i cały się spiął, jakby przygotowywał się na ostrą reprymendę ze strony starszego kocura, nawet jeśli było to niedorzeczne. – Widać, że coś jest na rzeczy Poranku. Proszenie o pomoc nie jest niczym złym, ani oznaką żadnej słabości, wręcz przeciwnie! Proszenie o pomoc to oznaka dużej odwagi oraz zaufania do osób dookoła ciebie – powiedział kocur, jednak rudy znów nic nie odpowiedział. Zamiast tego spuścił tylko głowę, lekko drżąc od zimna i potu, który cały czas się z niego lał. Nie umknęło to uwadze Derwisza. – Coś się dzieje Poranku? – zapytał.
– Wybacz, chyba mam gorączkę, nie mogę się skupić – mruknął cicho Chwast i zamknął oczy. Musiał się zaraz położyć i odpocząć, dlatego w duszy prosił Wszechmatkę, by starszy uzdrowiciel opuścił legowisko. Bał się jego obecności, jak większości kotów ostatnimi czasy, a z tego powodu całe jego ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Jakby z dnia na dzień tracił kontrolę. Nawet jeśli nie miało to w ogóle sensu.
– Weź te zioła i odpocznij – usłyszał głos Derwisza i otworzył oczy. Pod jego łapami leżało kilka roślin. – Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia, a gdyby coś się działo pamiętaj, że nie jesteś tutaj sam. Bycie indywidualistą jest przydatne, ale w byciu w takiej grupie jak Owocowy Las, ważne jest zaufanie i możliwość opierania się na sobie nawzajem, gdy się tego potrzebuje. Dla niektórych może być to trudna umiejętność, jednak może ona ułatwić wiele z pozoru trudnych spraw. Miłego wieczoru! – powiedział jeszcze Derwisz, a zanim Poranek zdążył się zorientować, kocur opuścił legowisko, zostawiając go samego.
Wyleczeni: Poranek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz