A prawdą jest, że nienawidzi Klanu Gwiazdy. Do tej pory pamięta rozmowę z Ognikową Słotą. Pamięta tamten wieczór jakby te rozmowa odbyła się wczoraj, a nie księżyce temu. O tym jak kotka przygarnęła go tak przyjemnie do siebie i jak ładnie pachniała. Teraz Noc lubił ten zapach jeszcze bardziej. Ognikowa Słota była mu bliska. Była trochę jak taka starsza siostra dla niego.
Pamiętał, że trzymała go blisko siebie i opowiadała mu o jego rodzeństwie. O tym jak inni są, jak wyglądają. O za krótkim pysku, o chudym ciele. I to wszystko wina Klanu Gwiazdy. Tego przeklętego miejsca, gdzie złe koty idą po śmierci. Oni tak pokarali jego kochane rodzeństwo! Jego kochaną rodzinę!
Noc pamiętał jak wściekły się wtedy czuł. Jakie to było niesprawiedliwe! W oczach Nocy Klan Gwiazdy nie zasługiwał nawet na kawałek spleśniałej myszy! Nie zasługiwał nawet na odrobinę szacunku!
Dlatego też Noc był podekscytowany swoją nocą w lesie. Jako uczeń będzie w końcu mógł ćwiczyć i uczyć się aby móc walczyć z Klanem Gwiazdy! I kiedy tylko został przyprowadzony z samotnego czuwania po środku lasu i dostał swojego mentora, był bardzo z siebie zadowolony. Nawet pochwalił się swoimi planami przez rodzeństwem!
– Tropiąca Łasko! Tropiąca Łasko! – Nocna Łapa, bo tak teraz nazywał się Noc, podbiegł do kotki, kiedy tylko ją zauważył następnego dnia.
– Tak? – szylkretka uśmiechnęła się do niego.
– Co dzisiaj będziemy ćwiczyć? – zapytał się jej przeskakując z łapy na łapę w podekscytowaniu.
– Może najpierw pokażę ci trochę terenów, co? I nasze granice?
– To bardzo dobry pomysł, tak! Poproszę! – Noc skoczył do wyjścia, a Tropiąca Łaska była zaraz za nim.
Po całym tym długim i męczącym spacerze Noc był gotowy na położenie się na posłaniu i zamknięcie oczu. Jednak coś pchnęło go do poszukiwania swojej ulubionej kotki. Przebiegł przez obozowisko, porzucając swoją mentorkę w tyle. Ta tylko odetchnęła. Pewnie miała go już dość na ten dzień. Noc nie zwrócił na nią większej uwagi.
– Słota! – Nocna Łapa mało w nią nie wpadł, kiedy ją znalazł rozmawiającą z innym wojownikiem. Kociak nie zwrócił na niego uwagi. – Pogadamy?
– Możemy. – kotka odparła i rzuciła mu szeroki uśmiech. Pożegnała się z tym drugim wojownikiem i stanęła obok Nocy. – O czym chcesz pogadać
– O Klanie Gwiazdy! – odparł Noc na co kotka rzuciła mu zaskoczone spojrzenie. – Pamiętasz jak opowiadałaś mi o nich! Teraz jestem uczniem!
– No jesteś uczniem i co w związku z tym? – Słota przysunęła go do siebie łapą.
– Jak to co? niedługo będę wojownikiem! – odparł Noc jakby to była największa oczywistość.
– Już nie tak niedługo! Masz wiele trenowania przed sobą! – Ognikowa Słota poklepała go pomiędzy uszami.
– No dobra, dobra. Ale kiedy będę już silnym wojownikiem chciałbym walczyć z Klanem Gwiazdy! Oni skrzywdziły moją rodzinę i nie zasługują żeby żyć! I będę nimi walczył! I wygram! – Noc wypiął dumnie pierś nie zwracając uwagi na to jak zareagowała jego towarzyszka.
Dlatego też Noc był podekscytowany swoją nocą w lesie. Jako uczeń będzie w końcu mógł ćwiczyć i uczyć się aby móc walczyć z Klanem Gwiazdy! I kiedy tylko został przyprowadzony z samotnego czuwania po środku lasu i dostał swojego mentora, był bardzo z siebie zadowolony. Nawet pochwalił się swoimi planami przez rodzeństwem!
– Tropiąca Łasko! Tropiąca Łasko! – Nocna Łapa, bo tak teraz nazywał się Noc, podbiegł do kotki, kiedy tylko ją zauważył następnego dnia.
– Tak? – szylkretka uśmiechnęła się do niego.
– Co dzisiaj będziemy ćwiczyć? – zapytał się jej przeskakując z łapy na łapę w podekscytowaniu.
– Może najpierw pokażę ci trochę terenów, co? I nasze granice?
– To bardzo dobry pomysł, tak! Poproszę! – Noc skoczył do wyjścia, a Tropiąca Łaska była zaraz za nim.
Po całym tym długim i męczącym spacerze Noc był gotowy na położenie się na posłaniu i zamknięcie oczu. Jednak coś pchnęło go do poszukiwania swojej ulubionej kotki. Przebiegł przez obozowisko, porzucając swoją mentorkę w tyle. Ta tylko odetchnęła. Pewnie miała go już dość na ten dzień. Noc nie zwrócił na nią większej uwagi.
– Słota! – Nocna Łapa mało w nią nie wpadł, kiedy ją znalazł rozmawiającą z innym wojownikiem. Kociak nie zwrócił na niego uwagi. – Pogadamy?
– Możemy. – kotka odparła i rzuciła mu szeroki uśmiech. Pożegnała się z tym drugim wojownikiem i stanęła obok Nocy. – O czym chcesz pogadać
– O Klanie Gwiazdy! – odparł Noc na co kotka rzuciła mu zaskoczone spojrzenie. – Pamiętasz jak opowiadałaś mi o nich! Teraz jestem uczniem!
– No jesteś uczniem i co w związku z tym? – Słota przysunęła go do siebie łapą.
– Jak to co? niedługo będę wojownikiem! – odparł Noc jakby to była największa oczywistość.
– Już nie tak niedługo! Masz wiele trenowania przed sobą! – Ognikowa Słota poklepała go pomiędzy uszami.
– No dobra, dobra. Ale kiedy będę już silnym wojownikiem chciałbym walczyć z Klanem Gwiazdy! Oni skrzywdziły moją rodzinę i nie zasługują żeby żyć! I będę nimi walczył! I wygram! – Noc wypiął dumnie pierś nie zwracając uwagi na to jak zareagowała jego towarzyszka.
<Ognikowa Słoto?>
[531 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz