Zalotna Krasopani zaprosiła go razem z jego bratem na rozmowę, jednak czego mogła pragnąć kotka? Nie był pewien, czy powinien jej ufać, skoro mogła mieć złe zamiary, lub próbować go wykorzystać. Natomiast jeśli chodzi o brata, mógł robić, co chce. Jeśli ma mysi móżdżek, to nawet nie przemyśli propozycji kotki. Dotarli po dłuższej chwili do oddalonego od obozu miejsca w lesie. Kocur przysiadł przed szylkretką, czekając na to, co powie.
— Zabrałam was tu nie bez powodu — ogłosiła, powoli siadając na oszronionej trawie. Owinęła ogon ciasno wokół swoich łap i ruchem głowy nakazała dwójce kotów, by zrobili tak samo. — Widzę w was ogromny potencjał. Jesteście młodzi, krępi. Macie zadatki na zastępcę, ba! Nawet i lidera — kontynuowała, licząc na to, że uda jej się zaciekawić Pustułka i Kruka. — Wasze matki... szlachetne kotki. Z całą pewnością dobrze was wychowywały. One też od początku wiedziały, że drzemie w was siła… — trajkotała, podczas gdy uśmiech na jej pysku rósł coraz większy i większy.
W końcu Pustułkowy Szpon poruszył się, może trochę zniecierpliwiony. Brązowe ślepia Zalotnej Krasopani od razu powędrowały w jego stronę. Odchrząknęła.
— Muszę przyznać, że od kilku dni planuję coś… wielkiego. W czym nawet i wy moglibyście wziąć udział — tu zapauzowała na moment — nawet…? A szczególnie wy! — poprawiła się, kręcąc powoli łebkiem. — Wystarczy tylko, że dotrzymacie mi towarzystwa, gdy ja będę działać… — miauknęła tajemniczo, przenosząc wzrok z Pustułka na jego brata.
— A co z tego będziemy mieli? — odezwał się Kruk.
— Co będziecie z tego mieli? — powtórzyła Zalotka. — Jeśli spiszecie się tak, jak należy, dostaniecie… wszystko. Uznanie, rozpoznawalność, a przede wszystkim… władzę. A czy to nie na tym wam właśnie zależy? Makowy Nów byłaby z was dumna, gdyby udało się wam wspiąć wyżej w hierarchii… A ja w tym momencie daję wam taką możliwość. Podstawiam wam ją niemal pod sam pysk! — wyjaśniła, strzygąc uchem. — Ryzyko jest niewielkie, a nagroda odpowiednia. Więc jak, wchodzicie w to?
Krucze Pióro przez chwilę zastanawiał się nad propozycją kotki. Cóż takiego mogła ona jednak planować? Czyżby… Chwilę zapatrzył się na kotkę. Czy planuje ona zabicie Nikłej Gwiazdy? Ta myśl była pierwszą jaka mu przyszła do głowy, a najwyraźniej była tą trafną. Skinął jako pierwszy głową.
— Wspomogę cię, Zalotna Krasopani. Zrobię co tylko trzeba. — odpowiedział kotce niemal od razu, a zaraz po nim włączył się jego brat.
— Ja również pomogę. — czekoladowy zawtórował.
— Dobrze. Nie pożałujecie tej decyzji.
***
Gdy dotarli do obozu widział w oczach kotki tą iskrę władzy. Teraz, gdy miała kogoś, kto jej pomoże, na pewno była o wiele bardziej pewna siebie. Przedstawiła im plan, a Krucze Pióro coś podejrzewał, że nie będzie chciała czekać zbyt długo na zrealizowanie go, co oznaczało, że zostanie zrealizowany dość szybko. Nie zdziwiło go więc, gdy skierowała się w stronę legowiska Nikłej Gwiazdy, strzepując ogonem na znak, że powinni za nią podążyć. Gdy ustawili się przy wejściu do legowiska słyszał całą rozmowę. Był świadkiem śmierci lidera, jednak nie było mu jakoś specjalnie szkoda. Był on coraz słabszy, przyszła pora na to, aby oddał komuś silniejszemu Klan Wilka. W głębi duszy miał nadzieję, że będzie to on, jednak nie jest zbyt późno na to. Nadal Zalotna Krasopani może wybrać go na lidera. Być może nawet to zrobi? Słyszał ostatnie wdechy lidera, już teraz martwego, który dołączał powoli do Mrocznej Puszczy. Zalotna Krasopani wyciągnęła ciało kocura na zewnątrz. Widział zszokowane spojrzenia pobratymców, ale rzucał im chłodne spojrzenia, dając do zrozumienia, że nie mają nic do powiedzenia. Wśród tych kotów zauważył i Kwaśną Kocankę. Czy kotka będzie z niego dumna? Jak zareaguje na jego współudział w tej sprawie?
— Klanie Wilka! — zawołała morderczyni doniośle. Koty wysunęły pyski z legowisk, zaciekawione tym, co dzieje się w azylu. Nim szylkretka kontynuowała, omiotła wzrokiem polanę przed nią. Widział, że na wsparcie jego i jego brata poczuła się o wiele bezpieczniej. — To wielki dzień dla nas wszystkich! Wreszcie zostaliście uwolnieni spod rządów Nikłej Gwiazdy! — wygłosiła z triumfem w głosie. Jej ogon kołysał się nerwowo na boki, gdy patrzyła na zakłopotane twarze pobratymców. — Musicie przyznać mi rację, towarzysze. Nikła Gwiazda od zawsze był słaby. Został liderem tylko dlatego, że zdania Przodków nie możemy podważać. Wybrali go, lecz czy wybrali słusznie… nad tym możemy się zastanawiać — kontynuowała, wbijając wzrok pełen nienawiści w zwłoki burego. — Od kilku księżyców jasne było, że ten oto łajnojad nie nadaje się już na kogoś tak wielkiego. Tym bardziej nie wtedy, gdy w Klanie Wilka nastroje bywają różne. Ucieczka tych zdrajców wciąż jest świeża w naszych umysłach i pokuszę się o stwierdzenie, że gdyby Nikła Gwiazda szybciej odszedł ze stanowiska, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Jego rządy sprowadziły na nas wiele nieprzyjemności, lecz teraz nie macie się już czego obawiać. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by naprowadzić Klan Wilka na właściwą ścieżkę. Na ścieżkę ku bezwzględnej sile! — ciągnęła śmiało, podczas gdy w jej głowie pojawiały się już pomysły na zmiany w Klanie Wilka, a konkretniej wśród kultystów. — Od tej pory będę nosić imię Zalotna Gwiazda, tak jak wcześniej było to w przypadku moich poprzedników. Przysięgam wam na własne życie, że to imię zapamiętacie jeszcze na długo po mojej śmierci. Swoją lojalnością i zaangażowaniem zamierzam zmienić życie tego, jak i przyszłych pokoleń! — oznajmiła, niemal już kończąc swoją wypowiedź. Krucze Pióro tymczasem wypalał w jej futrze wzrokiem dziurę. Czy wspomni o zastępcy? Musiała czytać mu w myślach, bo po chwili odezwała się znowu. — Na razie w Klanie Wilka nie będzie jeszcze zastępcy, lecz nie macie się o co martwić. Nie popełnię tego samego błędu, co mój poprzednik. Moja prawa łapa zostanie wybrana w przeciągu kilku dni. Musicie jednak zrozumieć, że wcale nie jest to łatwa decyzja. Muszę jak najlepiej ją przemyśleć, by, rzecz jasna, jak najlepiej służył mi, jak i wam.
Krucze Pióro spojrzał po pobratymcach, ale większość z nich chyba nawet uspokoiła się i zaczęła wiwatować nowej przywódczyni. Przyszedł czas na nową, lepszą erę Klanu Wilka, a Kruk dopilnuje, aby została ona taką na długi czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz