Okres wczesnego treningu Jagnięcej Łapy
— Podejdź bliżej i dotykaj bokiem mojego boku. Nie umiem sama zejść po kamieniach — powiedziała niebieska, kiedy ciepły wiatr naniósł na ich futra kropelki prosto z wodospadu. Jagnięca Łapa prędko przylgnęła do mentorki, nie potrzebując kolejnych instrukcji. Kotki wspólnie, powoli i ostrożnie zeskakiwały z kolejnych, nieco śliskich głazów, aż w końcu ich łapy natrafiły na miękką trawę.
— Nie wychodzisz sama? — zapytała nieco niepewnie uczennica.
— Wychodzę. Klan Gwiazdy ma mnie w opiece, ale nie mogę być głupia i narażać się na skręcenie łapy. Często towarzyszy mi Astrowa Łapa lub inny uczeń, wojownik. Zwykle jednak asysta jest mi potrzebna jedynie tutaj — wytłumaczyła, nie pozostawiając długo w jednym miejscu. Ruda kotka potruchtała do niej i zrównała się.
— A zwierzęta? Drapieżniki? — dopytała. — O-oh... Nie chce być nieuprzejma. Nie musisz mi odpowiadać, przepraszam.
— Nie. Odpowiem. Mój wzrok nie jest nieobecny; jest zmieniony. Odebrał mi go Klan Gwiazdy, a więc nie jest przekleństwem czy defektem, a darem. Nie wstydzę się tego, nie ukrywam się za nim, nie próbuje go wykorzystywać, aby uciekać od swoich obowiązków — wytłumaczyła, może nieco zbyt twardym głosem, gdyż Jagienka nie odpowiedziała. Ćmi Księżyc dopowiedziała więc coś jeszcze, odpowiadając na pytanie starszej: — Nie są mi straszne. Widze życie, lecz nie widze istot żywych tak, jak ty. Wiem, gdzie jesteś, zawsze, nawet kiedy wydaję ci się, żeś cicha, jak śpiąca mysz. Wiem, kiedy mój pacjent cierpi, wiem, kiedy życie w nim gaśnie lepiej od ciebie, która widzi ból na jego pysku i ulatujące z oczu iskry — tłumaczyła powoli. W końcu postanowiła jeszcze dodać coś, co mogło być nieco bardziej zrozumiałe, zwłaszcza w dosłownym znaczeniu: — A czy ty widzisz tylko oczami? Czy zapachy nie tworzą ścieżek, którymi poruszały się myszy, sarny czy nawet ptaki? Czy nie słyszysz, jak między rytmicznym szelestem traw, wprawionych w ruch przez wiatr, można wyodrębnić coś, co wielkością zbliżone będzie do kreta?
— Jeśli przedstawiasz to w taki sposób, to tak... Rzeczywiście świat nie jest malowany jedynie przez to, co widać oczami — miauknęła nieco uspokojona, że mentorka nie ma jej niczego za złe.
Szły długo w ciszy, kierując się w stronę spokojnego morza. Zapach soli zaczął otaczać kotki z każdej strony, a fale w równym tempie uderzały leniwie o brzeg. W końcu między źdźbłami można było wyczuć ziarenka piasku. Ćmi Księżyc przerwała milczenie:
— Jak mówiłam na samym początku, wiem, że masz już sporą wiedzę, więc twój trening będzie skupiał się głównie na tym, aby ją uzupełnić — zaczęła, siadając na ciepłej, nagrzanej posadzce. — Zdaję mi się, że mogę uznać, że tam, skąd pochodzisz, gdzie uczyłaś się zielarstwa, nie było morza, a więc... Czy wiesz cokolwiek o tym, co mogą kryć fale, i co z tego może okazać się przydatne dla medyka Klanu Klifu?
<Jagienko? Możesz coś wymyślić, kreatywność też cenimy w tej szkole >
[671 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz