Pora nagich drzew nie była litościwa, szczególnie na zboczach klifu, gdzie za wodospadem mieścił się obóz klanu. Legowiska powoli traciły dawne ciepło i w nocy jedynym ratunkiem były blisko siebie leżące ciała, ogrzewające siebie nawzajem. Łatwiej miały koty z dłuższymi szatami, lecz te i tak mogły poczuć mroźne powietrze przy mocniejszych podmuchach, dlatego też wzajemna bliskość była czymś niezastąpionym w tym okresie.
Strzępek nie narzekał na bliskość swojej rodzicielki, skupiając się jedynie na jej ciepłym futrze, które ogrzewało jego małe kocięce ciałko. Ten gest jednak nie był przepełniony troską kotki czy też matczyną czułością, a przynajmniej nie w taki sposób, w jaki to sobie młody point wyobrażał. Świadomość ta bolała, lecz z każdym dniem morskooki uczył się to ignorować, poświęcając uwagę siostrze, której też nie było łatwo. Nie raz widział, jak Szron reagowała rozdrażnieniem, gdy budziła się wtulona w brzuch Źródlanej Łuny. Nie mogło też umknąć jego uwadze to, że kotka w ostatnich dniach wolała spoczywać pod ogonem ich matki, jakby to miało pomóc przed pojawiającym się oburzeniem, gdy starsza spoglądała na nią z przeróżną mieszanką emocji w ostałym po walce ślepiu.
Point spokojnie odpoczywał u boku matki, czując nagle kopnięcia na swoim ciele. Nawet nie musiał otwierać oczu, by wiedzieć, że to jego siostra nieco go skopała w czasie prób odsunięcia się od wojowniczki. Po chwili na dźwięk tak dobrze znanego prychnięcia uchylił łaskawie swe powieki, by przyglądać się poczynaniom siostry. Ta właśnie kierowała się w stronę mchu w kącie legowiska, mając gdzieś możliwość zachorowania.
— Strzępku, nie… — zaczęła królowa, kiedy ten podniósł się i zaczął kierować w stronę Szron. Tylko na jedno uderzenia serca przystanął i machnął swoim ogonkiem w geście ignorancji, dając jasno do zrozumienia Źródlanej Łunie, że nie powstrzyma go przed udaniem się za siostrą.
— Będziesz chora — powtórzył słowa matki, układając się tuż obok Szron, mając gdzieś to, że sam też może się pochorować.
— I co z tego? W lecznicy tesz mają legowiszka — powiedziała, plując lekko przez swój zdeformowany pysk. — Ale będziesz muszał być tu szam.
— Zostawisz mnie? Nie ma już nawet Naparstnicy — zauważył, co spotkało się jedynie z wywróceniem oczami przez niebieskooką.
— On i tak był nudny... Nie zoształ wojownikiem. — Uderzyła ogonem. — Moszesz pochorować szię ze mną.
Na dalsze słowa siostry lekki uśmiech pojawił się na jego białym pysku. Kochał Szron, a nieco niewyraźne słowa z powodu jej zdeformowanego pyszczka sprawiały, że Strzępek nie umiał się oprzeć siostrze, dlatego ta często mogła liczyć na jego poparcie w różnych kwestiach. Choć było to też spowodowane tym, że kocurek nie chciał jej zbytnio opuszczać czy też zostawiać samej w towarzystwie matki — kotka znacznie bardziej okazywała niechęć w stronę rodzicielki niż jej brat.
— Hahaha — zaśmiał się krótko, a jednocześnie cicho, jakby wszechobecny chłód nie pozwalał mu na więcej. — Skoro tego chcesz, to tak będzie siostro — oznajmił, wtulając się w nią, by tej nie było tak zimno. Miał wrażenie, że czuje, jak ta się obok niego trzęsie z powodu chłodu, panującego w kociarni. — Zawsze będę tuż obok ciebie, będziesz mogła liczyć na moje wsparcie — zapewnił, nie zdając sobie sprawy, że mogła to być obietnica bez pokrycia w kolejnych księżycach ich życia.
<Siostro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz