Przeszłość
Lis, mały, rudo-biały kociak zapatrzył się w dal. Obok niego siedział jego braciszek, Iskrzyk.
Ich mamusia nie wracała od dłuższego czasu. Pewnie poszła na polowanie. Kocięta były przyzwyczajone do tego, że mama zostawiała je same, by potem wynagrodzić im to obfitym stosem zwierzyny.
Gdy rodzeństwo tak siedziało, z tyłu zbliżyły się obce im koty. Lis odwrócił się i upadł na bok. Iskrzyk westchnął i pomógł mu się podnieść. Nieznajomi podeszli bliżej do młodych.
— Czereśnio, zobacz! Kocięta bez matki! — wykrzyknęła obca kotka.
— No nie wiem, czy matka zostawiłaby młode same… chyba że ona… — Brązowy kocur nie dokończył zdania, lecz czwórka wymieniła między sobą spojrzenie pełne zrozumienia. One domyślały się, co stało się z matką Lisa i Iskrzyka.
Rudy spróbował podejść do kotów, lecz jego prawa łapa nagle znalazła się tuż przed lewą i tym sposobem kocurek upadł na pyszczek.
— Biedactwa — rzekł kolejny. — Nie możemy ich tu zostawić samych… — Patrol przez chwilę między sobą szeptał, po czym podszedł jeszcze bliżej. Kotka zwana Figą podniosła Iskrzyka.
— Hej! Zostawcie mnie! Mamusia zaraz wróci! — pisnął. Czereśnia złapał ciągle upadającego Lisa za kark i podniósł go.
— Ifemy fo ofozu! — powiedział ciemny kocur. Zdanie było nieco zniekształcone przez to, że trzymał w pysku malucha.
Biedne kocurki nie chciały zostawiać gniazda. Wiedziały, że rodzicielka w końcu wróci z polowania i będzie ich szukać…
Kocurki zaczęły przyzwyczajać się do nowego domu. Chociaż tęsknota po matce nie znikała, były coraz bardziej ciekawskie. Możliwe, że koty z tego… "Owocowego Lasu" miały rację i mamusia już nie wróciła… Iskrzyk wsadzał nos wszędzie; wszystko musiało zostać przez niego sprawdzone. Lis za to był bardziej wycofany, jednak był najbardziej słodkim i rozkosznym kociakiem, jaki mógł istnieć. Często też okazywał ciekawość, lecz nie tak wielką, jak brat.
Koty niedawno zdały sobie sprawę, że coś jest nie tak z rudaskiem, jednak zdążyły się do tego przyzwyczaić. Wiele z nich śmiało się z malucha.
Lis wiedział, że żaden… "wojownik" z niego nie wyrośnie, ale zbytnio się tym nie martwił. Za to miał dobrą pamięć i lubił pomagać kotom w obozie.
Zbliżała się noc. Kotka, która opiekowała się kociakami, zawołała ich do legowiska. Lis poszedł do niego, potykając się raz czy dwa. Wiedział, że musi iść spać, by jutro móc dalej odkrywać świat!
Ich mamusia nie wracała od dłuższego czasu. Pewnie poszła na polowanie. Kocięta były przyzwyczajone do tego, że mama zostawiała je same, by potem wynagrodzić im to obfitym stosem zwierzyny.
Gdy rodzeństwo tak siedziało, z tyłu zbliżyły się obce im koty. Lis odwrócił się i upadł na bok. Iskrzyk westchnął i pomógł mu się podnieść. Nieznajomi podeszli bliżej do młodych.
— Czereśnio, zobacz! Kocięta bez matki! — wykrzyknęła obca kotka.
— No nie wiem, czy matka zostawiłaby młode same… chyba że ona… — Brązowy kocur nie dokończył zdania, lecz czwórka wymieniła między sobą spojrzenie pełne zrozumienia. One domyślały się, co stało się z matką Lisa i Iskrzyka.
Rudy spróbował podejść do kotów, lecz jego prawa łapa nagle znalazła się tuż przed lewą i tym sposobem kocurek upadł na pyszczek.
— Biedactwa — rzekł kolejny. — Nie możemy ich tu zostawić samych… — Patrol przez chwilę między sobą szeptał, po czym podszedł jeszcze bliżej. Kotka zwana Figą podniosła Iskrzyka.
— Hej! Zostawcie mnie! Mamusia zaraz wróci! — pisnął. Czereśnia złapał ciągle upadającego Lisa za kark i podniósł go.
— Ifemy fo ofozu! — powiedział ciemny kocur. Zdanie było nieco zniekształcone przez to, że trzymał w pysku malucha.
Biedne kocurki nie chciały zostawiać gniazda. Wiedziały, że rodzicielka w końcu wróci z polowania i będzie ich szukać…
Teraźniejszość
Koty niedawno zdały sobie sprawę, że coś jest nie tak z rudaskiem, jednak zdążyły się do tego przyzwyczaić. Wiele z nich śmiało się z malucha.
Lis wiedział, że żaden… "wojownik" z niego nie wyrośnie, ale zbytnio się tym nie martwił. Za to miał dobrą pamięć i lubił pomagać kotom w obozie.
Zbliżała się noc. Kotka, która opiekowała się kociakami, zawołała ich do legowiska. Lis poszedł do niego, potykając się raz czy dwa. Wiedział, że musi iść spać, by jutro móc dalej odkrywać świat!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz