Jakiś czas temu
Kiedy jej mentor zaproponował naukę otwierania krabów, kotka zastrzygła uszami z zaciekawieniem. Bardzo się ucieszyła, że Pomocny Wróbelek wziął pod uwagę jej propozycję i uśmiechnęła się szeroko w odpowiedzi na jego słowa. Próbowała go zagadnąć, jak smakują kraby, ale bury kocur jedynie stwierdził, że sama niedługo się przekona, na co jedynie pokiwała z lekkim rozczarowaniem głową.
Wyszli z obozu, przechodząc pod wodospadem. Niebieska uczennica coś tam gadała o byle czym, żeby tylko zapełnić ciszę, ale Pomocnemu Wróbelkowi to nie przeszkadzało… chyba? W każdym razie jej nie przerwał, co kotka uznała za dobry znak. W końcu doszli nad plażę, a Drobna Łapa rozejrzała się uważnie po piaszczystym brzegu, wypatrując tych małych stworzonek.
— O! O! Tam jest jeden! — powiedziała z podekscytowaniem, praktycznie w podskokach przybiegając do skorupiaka.
— Masz rację… Jesteś naprawdę spostrzegawcza, Drobna Łapo… — zamruczał kocur i podążył za uczennicą, podchodząc do połowicznie zakopanego kraba i sprawnym ruchem łapy przewrócił go na plecy. Tłumacząc jej, że najpierw należy urwać szczypce, aby krab jej nie zranił, bo pomimo niewielkich rozmiarów, byłby naprawdę silne pod tym względem. Pomocny Wróbelek pozbawił stworzenie niebezpiecznej pary odnóży, po czym wyjaśniając kolejne kroki, urwał resztę nóżek i pokazał Drobnej Łapie, gdzie należy podważyć pancerz, aby dostać się do miękkiego mięsa. Na koniec kiwnął głową w stronę kolejnego kraba, który był nieopodal nich i powiedział, że teraz kolej uczennicy, na co córka Postrzępionego Mrozu pokiwała ochoczo głową.
Kotka przeszła krótki dystans dzielący ją od ofiary i spróbowała przewrócić go na plecy, tak jak Pomocny Wróbelek to zrobił, jednak źle się za to zabrała i zanim bury pręgus zdążył ją ostrzec, krab złapał ją szczypcami za łapkę. Zostało to skwitowane piskiem Drobnej Łapy i energicznym potrząśnięciem kończyną, którą zaatakował skorupiak. Kiedy stworzenie w końcu odpadło, niska koteczka odskoczyła, po czym zaczęła wylizywać bolącą łapkę.
— Wszystko w porządku… Drobna Łapo?... Musisz być ostrożniejsza. — Jej mentor podszedł bliżej i zniżył łepek, aby obejrzeć łapę niebieskiej i upewnić się, że nic poważnego się nie stało. Na szczęście, nie było żadnej otwartej rany, jedynie kotkę męczył pulsujący ból w miejscu, gdzie uszczypnął ją krab.
— Strasznie silne są, jak na swoje rozmiary… — marudziła Drobna Łapa, testują czy chodzenie, aby na pewno nie boli za bardzo. — Da się wytrzymać — miauknęła, z ulgą wypisaną na pyszczku, ból był do wytrzymania, prawdę mówiąc.
— Chcesz spróbować jeszcze raz? — zapytał kocur, choć nuta niepewności pobrzmiewała w jego głosie. — …zawsze możemy przyjść kiedy indziej… — zaproponował, po chwili milczenia.
— Nie, nie, tym razem na pewno się uda! — Drobna Łapa pokręciła głową z determinacją, nie miała zamiaru się poddać, tylko dlatego, że jakiś mały krabik ją uszczypnął. Podeszła ponownie do tego samego skorupiaka, co wcześniej, który teraz próbował zakopać się w piasku i się ukryć przed nimi. Tym razem dużo bardziej ostrożnie wsunęła łapę pod jego brzuch od tyłu i przewróciła go na plecy, po czym rozprawiła się z jego szczypcami. Okazało się to dużo trudniejsze, niż myślała, ale po którejś już próbie udało jej urwać te odnóża. Reszta poszła już łatwo, ponieważ krab nie mógł już się bronić szczypcami. Na koniec podważyła pancerz na brzuchu i uśmiechnęła się z dumą.
— Mówiłam, że się uda!
Wyszli z obozu, przechodząc pod wodospadem. Niebieska uczennica coś tam gadała o byle czym, żeby tylko zapełnić ciszę, ale Pomocnemu Wróbelkowi to nie przeszkadzało… chyba? W każdym razie jej nie przerwał, co kotka uznała za dobry znak. W końcu doszli nad plażę, a Drobna Łapa rozejrzała się uważnie po piaszczystym brzegu, wypatrując tych małych stworzonek.
— O! O! Tam jest jeden! — powiedziała z podekscytowaniem, praktycznie w podskokach przybiegając do skorupiaka.
— Masz rację… Jesteś naprawdę spostrzegawcza, Drobna Łapo… — zamruczał kocur i podążył za uczennicą, podchodząc do połowicznie zakopanego kraba i sprawnym ruchem łapy przewrócił go na plecy. Tłumacząc jej, że najpierw należy urwać szczypce, aby krab jej nie zranił, bo pomimo niewielkich rozmiarów, byłby naprawdę silne pod tym względem. Pomocny Wróbelek pozbawił stworzenie niebezpiecznej pary odnóży, po czym wyjaśniając kolejne kroki, urwał resztę nóżek i pokazał Drobnej Łapie, gdzie należy podważyć pancerz, aby dostać się do miękkiego mięsa. Na koniec kiwnął głową w stronę kolejnego kraba, który był nieopodal nich i powiedział, że teraz kolej uczennicy, na co córka Postrzępionego Mrozu pokiwała ochoczo głową.
Kotka przeszła krótki dystans dzielący ją od ofiary i spróbowała przewrócić go na plecy, tak jak Pomocny Wróbelek to zrobił, jednak źle się za to zabrała i zanim bury pręgus zdążył ją ostrzec, krab złapał ją szczypcami za łapkę. Zostało to skwitowane piskiem Drobnej Łapy i energicznym potrząśnięciem kończyną, którą zaatakował skorupiak. Kiedy stworzenie w końcu odpadło, niska koteczka odskoczyła, po czym zaczęła wylizywać bolącą łapkę.
— Wszystko w porządku… Drobna Łapo?... Musisz być ostrożniejsza. — Jej mentor podszedł bliżej i zniżył łepek, aby obejrzeć łapę niebieskiej i upewnić się, że nic poważnego się nie stało. Na szczęście, nie było żadnej otwartej rany, jedynie kotkę męczył pulsujący ból w miejscu, gdzie uszczypnął ją krab.
— Strasznie silne są, jak na swoje rozmiary… — marudziła Drobna Łapa, testują czy chodzenie, aby na pewno nie boli za bardzo. — Da się wytrzymać — miauknęła, z ulgą wypisaną na pyszczku, ból był do wytrzymania, prawdę mówiąc.
— Chcesz spróbować jeszcze raz? — zapytał kocur, choć nuta niepewności pobrzmiewała w jego głosie. — …zawsze możemy przyjść kiedy indziej… — zaproponował, po chwili milczenia.
— Nie, nie, tym razem na pewno się uda! — Drobna Łapa pokręciła głową z determinacją, nie miała zamiaru się poddać, tylko dlatego, że jakiś mały krabik ją uszczypnął. Podeszła ponownie do tego samego skorupiaka, co wcześniej, który teraz próbował zakopać się w piasku i się ukryć przed nimi. Tym razem dużo bardziej ostrożnie wsunęła łapę pod jego brzuch od tyłu i przewróciła go na plecy, po czym rozprawiła się z jego szczypcami. Okazało się to dużo trudniejsze, niż myślała, ale po którejś już próbie udało jej urwać te odnóża. Reszta poszła już łatwo, ponieważ krab nie mógł już się bronić szczypcami. Na koniec podważyła pancerz na brzuchu i uśmiechnęła się z dumą.
— Mówiłam, że się uda!
<Pomocny Wróbelku? :)>
[513 słów, trening wojowniczy + otwieranie krabów]
[Przyznano 10% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz