– Czego się patrzysz?! – fuknął buras.
– Nie mówi się “czego” tylko “dlaczego” – poprawiła go Kalinka, zadzierając nosa.
– Jak taka mądra jesteś, to możemy podyskutować! – warknął na nią.
– Nie zniżam się do poziomu takiego flejtucha jak Ty – odpowiedziała, po czym pełna gracji wstała i odwróciła się do nich plecami.
Bracia wymienili między sobą spojrzenia.
– Eh te kotki! – żachnął się Chudy. – Wszystkie takie same. To źle, tamto brzydkie, to brudne. Tutaj mówisz nie tak, chodzisz nie tak, patrzysz niepoprawnie. Co za życie! Masakra!
Kalinka odwróciła łebek, by rzucić okiem na wychudzonego kociaka. Jej wzrok mówił “ty jesteś gorszy”, ale Chudy uznał, że nie będzie się zniżać do poziomu kogoś takiego jak ONA. W końcu był od Kalinki starszy i już niedługo zostaną uczniami. Wyrwą się z tego głupiego krzaka, wyjdą na wolność i…! No właśnie, co wtedy? Zostaną rozdzieleni, czego Chudy najbardziej się obawiał. Wiedział, że jego bracia nie są tak zaradni, jak on! Czy dadzą radę w tym wielkim świecie? Jak oni sobie poradzą bez niego, wielkiego obrońcy, który zawsze ma gotową ripostę?!
Minęło trochę czasu, gdy nadeszła pora posiłku. Cała czwórka kociąt zebrała się przy miejscu, w które zawsze dostawali pyszności. Chudy został wypchany obok Kalinki. Kotka odwróciła głowę z obrzydzeniem, a on poczuł się urażony. Przecież nie wybrał sobie takiego ciała…
Jedzenie przyniósł duży, postawny kocur. Pachniał intensywnie, miał długą sierść i wydawał się niezbyt rozmowny. Na jego nieszczęście, przyniósł wróble, a Chudy nie lubił wróbli.
– Co to ma być? – skrzywił się, kiedy inni jedli. – Weź, przynieś mi coś innego! Albo nie, wiesz co?
Chudy wstał i ominął swoich wspaniałych braci. Podszedł do czekoladowego kota, spojrzał w górę w jego oczy i wyprostował swój cienki jak u szczura ogon.
– Jak Cię zwą wojowniku? – zapytał. – Zabierz mnie na stos zwierzyny, żebym mógł wybrać sobie posiłek!
<Wilczyński? :D >

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz