Spotkanie z Wełnistą Łapą przed Porą Nagich Drzew
Czarny kocur przez chwilę się wahał. Nie był pewien jeszcze, czy powinien mówić Burzaczce o powstaniu Świetlików, musiał być ostrożny. Jednak ważne jest też, żeby inne klany miały świadomość, jak bardzo niebezpieczny jest Klan Wilka.
— Jest kilka ważnych rzeczy, o których powinnaś wiedzieć. Lepiej, żeby inni też mieli tego świadomość, jednak musisz być z tym bardzo ostrożna. Uciekliśmy z Klanu Wilka, gdyż rządzi tam kult, który wyznaje wiarę w Mroczną Puszczę… Wiara w Klan Gwiazdy w tamtym miejscu jest bardzo niebezpieczna, bo może się skończyć to dla takiego kota egzekucją… Dlatego uciekłem wraz z innymi kotami, które też wierzą w Klan Gwiazdy i szanują kodeks wojownika.
Szok i zakłopotanie w fioletowych oczach Wełnistej Łapy mówiło mu dobitnie, że tamta nie była przyszykowana na tak poważną informację.
— Niedługo będzie zgromadzenie i Nikła Gwiazda pewnie nie odpuści nam tak łatwo. Powie pozostałym klanom, że zbiegliśmy, dlatego cię proszę, żebyś nie wierzyła temu, co powiedzą o nas Wilczaki… Postaraj się trzymać od nich z daleka i nie mówić dokładnie, gdzie nas widziałaś… Mam obawy, że Klan Wilka mógłby próbować nas zaatakować, a nie wszyscy uciekinierzy są zdolni do walki…
— Rozumiem — odpowiedziała albinoska, patrząc się na niego zmartwionymi oczyma.
— Nie wiem, jak często będziemy się widywać, jednak lepiej byś nie próbowała mnie szukać w tamtym lesie. Jak już wolałbym przychodzić tutaj niż narażać cię na niebezpieczeństwo.
Zapadła między nimi cisza, którą po chwili przerwała Wełnista Łapa.
— Spotkałam na granicy Wilgową Gorycz. Był miły, jak na trudnego Wilczaka. — Uśmiechnęła się delikatnie. — Widać, że jego mentorem musiał być kot spokojny, uprzejmy o mocnych zasadach.
Mglistemu Snu nie spodobało się, to co właśnie usłyszał. Jego mina była poważna, wręcz markotna i lekko pokręcił głową z dezaprobatą.
— Nie rozmawiaj z nim. Najlepiej, jeśli trzymałabyś się, jak najdalej od granicy z Klanem Wilka — zarządził, wpatrując się zmartwiony na białą kotkę. — To nie jest uczeń, z którego mógłbym być jakkolwiek dumny. Został wojownikiem, jednak nigdy nie pozwolił, bym był mu bliski. Pewnie na jedno skinienie pazura przywódcy, rozszarpałby mnie oraz pozostałe koty, z którymi wcześniej dzielił legowisko…
Biała kotka nie wydawała się rozumieć powagi tej sytuacji. Może było to za dużo informacji dla młodszej? Bardzo możliwe. Mglisty Sen spojrzał na Srebrną Skórę, na której księżyc znajdował się w najwyższym punkcie. Ich rozmowa dobiegała końca.
— Wracaj do obozu i śpij spokojnie. Uważaj na siebie oraz postaraj się, żeby nikt nas nie napotkał. Nie wiesz nic o grupie uciekinierów oraz Nikła Gwiazda nie może się dowiedzieć, gdzie uciekliśmy…
— A kiedy będę mogła cię znów zobaczyć?
Mglisty Sen westchnął z bólem.
— Niestety nie prędko… Jednak jak już, prędzej znajdziesz mnie tutaj na poboczu w nocy. Do zobaczenia, Wełnista Łapo. Nie mogę się doczekać, aż usłyszę twoje pełne imię medyczki.
— Do widzenia, Mglisty Śnie… — odpowiedziała mu, jednak nie drgnęła choćby o włosek, żeby ruszyć w stronę obozu Klanu Burzy.
Czarny kocur pierwszy uciekł. Zniknął w cieniach mostu, który prowadził na terytorium nieznane. Do lasu, który teraz był domem Świetlików.
<Wełnista Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz