*niedługo po zgromadzeniu, nim Wełnista Łapa miała możliwość udania się na być może kolejne spotkanie na granicy z Mglistym Snem*
Burą sierść Wilgowej Goryczy, jak i jego zielone oczy, niczym dwa szmaragdy, dostrzegła wśród mroku drzew kolejny raz podczas kwadry, gdy zbierała zioła niedaleko terenów wilczaków. Nie odezwała się słowem do kocura, starając się zignorować jego obecność, jak i próbowała opanować strach.
Znajdował się daleko od granicy. Ona również.
Mimo to obserwował ją. Czuła na sobie jego spojrzenie. Być może chciał się dowiedzieć, czy oprócz Mglistego Snu jeszcze z jakimś innym kotem z jego klanu się spotykała. Biała kotka w myślach złożyła modły do przodków, aby Brukselkowa Zadra nie próbowała się z nią skontaktować w tejże chwili. Nie chciała, aby liliowa kocica została wciągnięta w coś, w co na dobrą sprawę od dawna była wciągnięta, lecz Wełnista Łapa, o tym nie widziała.
Biała kotka przeniosła spojrzenie na Wdzieczną Firletkę, która zbierała zioła kawałek dalej od uczennicy. Szylkretowa poruszyła uszami, unosząc spojrzenie na swoją podopieczną, po czym przeniosła spojrzenie na kocura, kryjącego się wśród drzew. Zmrużyła oczy, wzdychając. Przywołała do siebie uczennicę, sugerując powrót do obozu.
~~~
– Czekałam na ciebie – miauknęła, przełykając ślinę. Wcześniej bura sierść nie wzbudzała w niej żadnych negatywnych uczuć, jednak przez sytuację z Pacynką oraz niepewność odnośnie zachowania kocura, Wełnista Łapa zdała sobie sprawę, że nie czuje się bezpiecznie w jego obecności. – Wiem, że od dłuższego czasu mi się przyglądasz, ilekroć znajduje się przy granicy z Klanem Wilka.
– Wolę mieć pewność, że ten twój mizerny wygląd nie jest tylko na pokaz, w celu zmylenia i uśpienia mojej czujności – mruknął. – Znasz jednego ze zbiegów, Wełnista Łapo. Mojego mentora. I coś mi mówi, że nie spotkałaś się z nim raz czy dwa na granicy, sądząc po tym, jak go broniłaś... W dodatku miałaś czelność oskarżyć mojego lidera o kłamstwa, gdy on... gdy Mglisty Sen razem z innymi zbiegami odebrali życie kotom, z którymi dzielili języki. Spiskowali z samotnikami... Słyszałaś...
– Słyszałam przemowę Nikłej Gwiazdy. I sądzę, że prawda została nagięta – miauknęła, siląc się na pewność w swym głosie. – Wśród zbiegów była jedna z waszych medyczek. To coś znaczy, Wilgowa Goryczy.
– Znaczy tyle, że dałaś się omamić słodkimi słówkami kota, którego łapy brodzą we krwi... tak jak zdołali zmanipulować Stroczkową Łapę, dopiero co świeżo mianowanego ucznia. Różnica jest taka, że ty nie jesteś młodym uczniem, podatnym na manipulację. Przynajmniej nie powinnaś być. – Zniżył głowę. – Widzisz, nawet łapy naszej medyczki są skąpane we krwi. Może twoje łapy również są w niej skąpane... może pomogłaś im... – Wkroczył na tereny Klanu Burzy i obszedł dookoła Wełnistą Łapę. Kotka wzięła potężny haust powietrza.
– N-nie... – wymamrotała, kręcąc głową. Nikomu nie pomogła. I to w niczym! Czy to w ucieczce, czy w morderstwach, o które osądzał koty Nikła Gwiazda. Sama dopiero nie tak dawno, tuż przed zgromadzeniem dowiedziała się, że Mglisty Sen znajduje się na terenach niczyich, po drugiej stronie rzeki. – Mglisty Sen był twoim mentorem! Znasz go o wiele lepiej ode mnie. I na pewno wiesz o tym, że to, co mówił wasz lider, nie jest prawdą!
– Byłem wtedy przy granicy, gdy mój brat jako uczeń zaatakował waszego ucznia. Mglisty Sen również tam był. – Leniwie machnął ogonem. – Miałem niezły ubaw, widząc, jak mój brat wpakował się w kłopoty. Jak później matka waszego ucznia domagała się zadośćuczynienia... – Parsknął. – Ale jakby teraz o tym pomyśleć... może już wtedy spiskowali. Może atak na waszego ucznia był swego rodzaju testem dla mojego brata? Przed pomocą przy pozbawieniu życia pobratymców. Skoro niepełnosprawny uczeń nie wzbudził w nim współczucia, to tym bardziej nie powinien czuć żalu, gdy odbierał życie innemu wojownikowi i uczniowi, z którym jadł, spał czy dzielił języki. – Poruszył mordką, a jego wibrysy delikatnie się uniosły. – Przykro mi, Wełnista Łapo. – Obdarował koteczkę współczującym spojrzeniem. – Oboje daliśmy się omamić.
– Mylisz się... Wszyscy jesteście w błędzie... – Podniosła się z siadu, odskakując od kocura. Przeszła kilka kroków, kierując się w stronę obozu, nim przystanęła i odwróciła głowę w kierunku wojownika Klanu Wilka. Starał się ją przekonać do swojej racji, manipulując i nadinterpretując sytuację. Starał się sprawić, aby przestała wierzyć w czarnego kocura i pozostałych uciekinierów.
– Twoje własne uczucia nie powinny mieć wpływu na osąd. Jako uczennica medyka, kiedyś najprawdopodobniej główna medyczka powinnaś to wiedzieć – mówiąc to, skinął głową w kierunku Wełnistej Łapy, po czym ponownie przekroczył granicę i zniknął wśród cieni drzew na tle zachodzącego słońca.
Wełnista Łapa wróciła do obozu. Zdała sobie sprawę, że zostawiła zioła przy granicy. Nie wróciła jednak po nie. Przeprosiła Wdzięczną Firletkę, obiecując, że następnym razem nie pozwoli zostać rozkojarzona przez małe, świecące robaczki, które towarzyszyły jej w drodze powrotnej. Przygnębiona zajęła miejsce na wolnym posłaniu. Zwinęła się w kłębek, lecz nie zasnęła. Kilka łez spłynęło po policzkach, mocząc jej śnieżnobiałe futerko.
Nikła Gwiazda się mylił. Tak samo Wilgowa Gorycz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz