Uwielbiała jesień. Kochała ją za feerię barw w koronach drzew i za pogodę, która często bywała wręcz idealna; ani zbyt gorąca, ani przesadnie chłodna. Jedynie deszcze mogłyby padać rzadziej. Tego dnia jednak słońce dopisywało, więc siedziała niemal na środku obozu, chłonąc ostatnie ciepłe promienie, jakie pozostały po lecie. Nagle jej uwagę przykuł jeden kot. Ciernista Łapa, jej bratanek, siedział pod jednym z krzewów i z wyraźnym skupieniem na pyszczku czyścił własne futro. Wojowniczka uznała, że to idealny moment; rzadko zdarzało się, by nie był zajęty treningiem. Wstała, zabierając ze stosu świeżo upolowanego królika, i podeszła bliżej. Kocur zerknął na nią z ciekawością, po czym przerwał mycie futra i zrobił ciotce miejsce pod krzewem. Ta przysiadła obok, rzucając zdobycz na ziemię.
— Może zjesz razem ze mną? — zaproponowała, przesuwając królika bliżej niego.
Uczeń przez chwilę wpatrywał się w zdobycz, jakby coś rozważał.
— Jasne — mruknął krótko, wgryzając się w ciało zwierzęcia i odwracając wzrok.
— Jak ci idą treningi, Ciernista Łapo? — zapytała przyjaźnie, układając łapy przed sobą i wbijając w niego uważne spojrzenie.
Gdy usłyszał pytanie, poruszył uszami i odwrócił się w jej stronę, nawiązując kontakt wzrokowy.
— Bardzo dobrze! Jestem w rzeczy samej najlepszy — stwierdził, kładąc nonszalancko łapę na piersi i uśmiechając się z dumą.
— Och, to pewnie niedługo zostaniesz wojownikiem, tak jak twoja siostra — zauważyła, wgryzając się w królika.
Uczeń lekko drgnął i zaśmiał się nerwowo.
— Oj, ja planuję uczyć się dłużej, żeby być najlepszy. Będę doskonały — mruknął, machając głową na boki, jakby to, co mówił, było zupełnie oczywiste.
— Rozumiem. A co teraz robisz na treningach? — zamruczała, rzucając przelotne spojrzenie w stronę Jagodowego Marzenia, która powoli zmierzała ku legowisku wojowników.
Jej wzrok jednak szybko wrócił do bratanka, gotowa wysłuchać wszystkiego, co tylko zechce powiedzieć.
<Ciernista Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz