Słońce połyskiwało wysoko nad horyzontem, rozlewając jasne, łagodne światło po lekko poszarzałym niebie, jakby samo nie mogło się zdecydować, czy należy jeszcze do pory Zielonych Liści, czy już ustępuje miejsca chłodniejszym dniom. Cichy szum wiatru sunął pomiędzy drzewami z niemal nabożną delikatnością, poruszając gałązkami i liśćmi w rytmie spokojnym, kojącym, pozbawionym pośpiechu. Korony drzew mieniły się złotem i miedzią, barwami dojrzałymi, lecz wciąż ciepłymi — zapowiedzią przemiany, a nie jej spełnieniem. Mróz jeszcze nie dotarł na tereny klanów, nie wgryzł się w ziemię ani w łapy kotów, i właśnie ta nieobecność chłodu przynosiła wielu z nich wyraźną ulgę.
Zdawało się, że świat stoi jedną łapą w porze Zielonych Liści, kurczowo trzymając się resztek słońca i obfitości, jakby sam nie był gotów pożegnać się z długimi dniami. W obozach panował lżejszy nastrój — mniej napięcia, więcej oddechu — a koty pozwalały sobie wierzyć, że jeszcze nie czas na trudne noce i brak zwierzyny.
Mirtowe Lśnienie zadrżał, gdy kolejny podmuch wiatru poruszył jego futrem, wślizgując się pod sierść chłodnymi palcami. On również cieszył się z tego przeciągającego się przejścia między porami roku. Nigdy nie przepadał za porą Opadających Liści, a tym bardziej za porą Nagich Drzew — za lodowatymi porankami, kiedy ziemia twardniała pod łapami, za brakiem zwierzyny, który zmuszał do głodu i napięcia, ani za krótkimi dniami, które gasły zbyt szybko, zostawiając po sobie długie, ciężkie noce. Ile oddałby za to, by nie musieć czuć mrozu wciskającego się pod futro, by móc bez końca pławić się w słońcu i wdychać zapach kwiecistych róż, nieskalanych chłodem.
“W Klanie Gwiazdy z pewnością nigdy nie ma mrozów…” — pomyślał nagle. — “Tylko słońce, szczęście i beztroska.”
Ta myśl powinna przynieść ukojenie, lecz zamiast tego sprawiła, że znów zadrżał. Wspomnienie planu, który od jakiegoś czasu kiełkował w jego umyśle, wróciło z całą swoją ostrością. Czy jeśli naprawdę wcieli go w życie, wciąż będzie mu dane biegać pośród gwiazd po śmierci? Wiedział, że złamie kodeks. Wiedział, że dopuści się czynu, którego nie będzie mógł wypowiedzieć na głos — nigdy, przed nikim. A jednak… wszystko inne wydawało się blednąć wobec tej jednej, uporczywej myśli. To ona wypełniała mu głowę, zagłuszała wątpliwości, stając się celem tak wyraźnym, że niemal namacalnym.
Przełknął ślinę, czując suchość w gardle, i westchnął głęboko, jakby próbował wypchnąć z siebie resztki wahania. Nie. Zdanie Gwiezdnych nie miało tu znaczenia. Liczyła się wyłącznie władza — twarda, realna, osadzona w teraźniejszości. Jaskółka nigdy nie miała zostać zastępczynią. Wierzył, że jeśli ona zniknie, przodkowie zrozumieją. Że będą mu wdzięczni, nawet jeśli nigdy tego nie wypowiedzą.
Zastrzygł uszami, nagle czujny, i rozejrzał się wokoło. Dopiero teraz dotarło do niego, jak głęboko pogrążył się w myślach — do tego stopnia, że całkowicie zapomniał, gdzie się znajduje. Świat wokół trwał niewzruszony, nieświadomy planu, rewolucji, w jakiej osadzony był umysł wojownika. Tak. Rewolucja. Z każdym dniem był coraz bliżej dojścia do władzy. Czuł to...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz