Kalinka siedziała na jednym z posłań w żłobku. Wyschnięte gałązki drapały ją odrobinę w bok, mierzwiąc aksamitne w dotyku futerko. Szarawa koteczka nie zwróciła na to szczególnej uwagi. Na zewnątrz szalała wichura, targająca masą drobinek śniegu. Mieniły się w bladym blasku zjawiskowo. Podmuchy czasami wpadały do kociarni, zatrzymując się w wejściu. W centrum okrutnie biły koty po pyskach. W szczególności te, które musiały wyruszyć dzisiaj niefortunnie na patrol czy polowanie. Dobrze, że Kalinka nie była jednym z nich. Mogła cieszyć się ciepłem żłobka bez obowiązku wyżywienia Klanu. Na razie ona była tą, którą musieli karmić. Była nadzieją, przyszłym pokoleniem Klanu Wilka. Słońce zniżyło się mocno, a wokół zaczęły zbierać się cienie. Vanka miała świadomość, że za niedługo zostanie mianowana na uczennicę, oczywiście, jeśli uprzednio uda jej się przeżyć noc samej w lesie. Myślała, że jej się uda. Rozmawiała już z wujkiem oraz Słotą, wiedziała co robić. Pamiętała. Mimo to obecna pogoda wcale nie sprzyjała temu, by którekolwiek z nich przeżyło. A przecież razem z nią wyruszą także trzy inne kocięta. Dokładniej Gruby, Chudy i Noc. Cichutkie popiskiwanie Księżycka, śnieżnobiałego kocurka poniosło się echem po schronie. On był zbyt malutki, żeby się przejmować takimi rzeczami. Jego głównym zmartwieniem było teraz to, żeby było mu cieplutko i żeby go karmiono. Żółtooka czasami kładła się obok niego, żeby zapewnić mu jeszcze więcej ciepła, jeśli jego mama nie miała nic przeciwko. Karmicielka zazwyczaj ganiała ich, by jej malec mógł odpocząć i rosnąć bez stresu. Świerzbiły ją łapki, żeby pójść do Trzcinniczkowej Dziupli – on by jej z pewnością opowiedział więcej o starych czasach oraz o Klanie Gwiazdy. Koteczka codziennie słuchała słów znanej jej szylkretki, Ognikowej Słoty i nie była pewna, ile było w tym prawdy. Od zawsze miała dość sceptyczne podejście do wiary i nie planowała nikomu dać się zmanipulować do wyznawania konkretnej… Musiała sama uznać, że warto podążać za jej kazaniami. Stwierdzenie, że nie przepada za Słotą, było błędne. Nawet jeśli kocica narzucała jej własne zdanie bardzo często, Kalinka mało z tego brała sobie do serca. Ta konkretna Wilczaczka była jedną z pierwszych kotek, oprócz jej mamy, jaką poznała. Traktowała ją niczym swego rodzaju koleżankę albo nawet i starszą siostrę, która niekoniecznie zawsze miała rację. Nie zamierzała jej niszczyć tego, na co sobie zapracowała. Nie chciała, by jej bańka pękła i to z jej powodu, bo może jeszcze coś niekorzystnego by ją przez to spotkało.
Słota opiekowała się nią, kiedy jej biologiczna mama, Gąsiorkowy Trzepot niekoniecznie miała na to ochotę. Kalinka nie czuła żalu wobec matki – towarzyszył jej niekiedy smutek z tego powodu, aczkolwiek nie chciała jej niszczyć życia. Nawet jeśli nie była planowana, to nie bez powodu się tu znalazła… to nie była jej wina, rodziny się nie wybierało. Westchnęła cicho pod nosem. Nie zapowiadało się na to, by pogoda miała się dzisiaj uspokoić. Zbyt bardzo mroźno było w centrum. Mało kto się tam teraz krzątał. Ciekawe gdzie była Ognikowa Słota?
Jak na zawołanie, Kalinka usłyszała zbliżające się kroki, przyćmione przez głośny skowyt wiatru. Do kociarni zajrzała Ognikowa Słota, która szukała kogoś wzrokiem. Jej wielobarwnego futra czepiły się liczne drobinki śniegu, tworząc swego rodzaju pokrywę. Wytrzepała łapy ze śniegu, zrzucając z siebie tyle chłodnych elementów, ile była w stanie. Wojowniczka, znalazłszy malutką, uśmiechnęła się szeroko, po czym podeszła do niej pewnym krokiem. Mokre podłoże nie mogło być niczym dobrym przy takich mrozach. Szylkretka znalazła się tuż obok Kalinki, tuląc ją gęstym ogonem.
— Wyspałaś się dzisiaj, Kalinko?
— Tak… dobrze mi się spało. Wiesz może, czy pogoda uspokoi się do jutra?
— Wiesz, nie liczyłabym na to. Chmury na niebie nie zwiastują, by nagle się ociepliło. Chciałabyś się przejść? — zapytała starsza, pomrukując. Kalinka pokiwała głową.
— Tak, chciałabym zwiedzić obóz, ale jest na to za zimno — powiedziała, jednak dalszą część wypowiedzi zachowała dla siebie. Chciała przekonać się, z jak wielkim mrozem będzie musiała mierzyć się już bardzo niedługo. Oby tylko nie odebrał jej całych sił od razu, bo byłby to jej koniec. A nie mogła sobie pozwolić na śmierć tak wcześnie. Tak wiele kotów wierzyło w jej sukces, a jeden konkretny pokładał w niej nadzieje tak kolosalne, że gdyby mógł, doglądałby jej nieprzerwanie i pewnie przeżyłby tę samotną noc w lesie za nią.
Ognikowa Słota posmutniała odrobinę. — Biedulka. Pewnie się tu nudzisz, co? Z tymi ledwo żyjącymi kociakami i jedynym porządnym Nocą. Księżycek jest jeszcze zbyt malutki, żeby się z tobą bawić.
Vanka poruszyła ogonem nieznacznie, gdy Słota wypowiadała się w ten sposób o kocurkach. Owszem, może i różnili się od nich, jednakże życia w nich było tyle, co w niej i co w każdym kocie. Po prostu potrzebowali innej opieki i co innego na nich działało korzystnie. Nie wybrali sobie takich pysków, to nie ich wina, że się tacy urodzili. Nie skomentowała tego jednak, aby nie wszczynać kłótni.
— Opowiesz mi coś? — zapytała, wtulając się w trójkolorowe kłosy wojowniczki, zmieniając temat. Podniosła wzrok na jej głowę i dostrzegła, że brakuje jej kawałka lewego ucha. Ciekawe czy się z kimś pobiła? Znając Słotę – pewnie tak. Mogła. Ona chyba wcale nie czuła strachu, gdyby jej się zachciało, to do pojedynku wyzwałaby każdego kota. Czy nie było jej szkoda ucha? Chociaż… blizny raczej postrzegane były jako powód do dumy, kotom nie było szkoda, a przynajmniej ona nie spotkała się wcześniej z czymś takim. Jeszcze wiele mogła się nauczyć i wiele rzeczy ją zdziwi, gdy tylko opuści kociarnie i wyrośnie z puchu zza uszu.
— Ostatnio mówiłam ci, żebyś poprosiła Mroczną Puszczę o pomoc, jeśli stanie się coś niekorzystnego. Oczywiście, jeśli to zapewni ci spokój, zrób tak, bo w nerwach podejmuje się często głupie decyzje, a jedna taka może kosztować cię całe twoje życie. Chciałabym, Kalinko, żebyś miała na uwadze, że nasi przodkowie nie mogą nas dotknąć ani my nie możemy często ich nawet zobaczyć. Jeśli będzie gonić cię, dajmy na to, sowa, to oni nie odepchną cię w ostatniej chwili, żeby uchronić cię przed jej ostrymi szponami. Cała nadzieja jest w tobie, oni mogą – ale nie muszą – cię pokierować. Musisz sama decydować i to najlepiej jak najszybciej, jak uchronić się przed śmiercią, ponieważ wróg nie zaczeka na decyzję z twojej strony, tylko sam podejmie jak najkorzystniejszą dla siebie tak szybko, jak to możliwe. Wiara w nich zaprowadzi cię daleko, ale równie dalej możesz pójść, jeśli będziesz pracować nad sobą i sprawiać, że twój limit stanie się twoim minimum. Poszerzaj swoją wiedzę i ucz się pilnie, bądź ciekawa wszystkiego, co tylko zapewnia ci rozwój. Dlatego tak istotnym jest, żebyś wierzyła w siebie. Jeśli nie dostrzegasz własnego potencjału, nie zauważysz też, jak wiele wiesz oraz ile już zdążyłaś się nauczyć. Takie koty mają w zwyczaju umniejszać sobie, co przyczynia się do ich nieszczęścia i przedwczesnego końca. W Klanie Wilka nie ma miejsca dla kotów, które są ślamazarne, niepewne własnej wartości. Panuje tu selekcja naturalna. Starsze, silniejsze koty eliminują te młodsze, chore, słabsze bez nadziei, żeby w przyszłości uniknąć większej ilości kotów, które normalnie nie przeżyłyby tak długo, gdyby nie nasza łaska i litość.
Kalinka zmrużyła oczy. Słota robiła chyba co w jej mocy, żeby vanka przestała zadawać się z kocurkami o przykrótkich pyszczkach. Ale ona nie zamierzała tego robić. Lubiła ich, zresztą nie znała nikogo więcej w jej wieku. Głos starszej zaczął rozmywać się wraz ze świstem wpadającego do legowiska wiatru. Łyse korony drzew, pokryte śnieżną powłoką kiwały się na boki, głaskane przez ostre, mroźne podmuchy. Łapy kotów z chrupnięciem stąpały po zmrożonej posadzce w poszukiwaniu pożywienia.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz