Kolejny dzień się zaczął, a obóz wymagał kolejnych prac, które postawiłyby go na nogi. Wszystkie koty chciały żyć w ciekawszym miejscu niż między paprociami i prowizorycznymi legowiskami. Wyszedł na polanę. Reszta leniwie przeciągała się, jadła swój pierwszy posiłek oraz rozmawiała ze sobą. Jego uwagę przykuli Porywisty Dąb, który po długim czasie wstał na cztery łapy przy pomocy Miodowej Kory, Stroczkowej Łapy oraz Jarzębinowego Żaru. Kocur podszedł powoli do sterty zwierzyny, mimo tego, że był podtrzymywany przez ojca i doglądany przez medyków, nie wyglądał na zadowolonego. Czuć było od młodego wojownika frustrację, która kipiała od niego na długości lasu.
— Dobrze sobie radzi jak na tak poważne rany. Jest młody i silny, a złamania się dobrze zrosły.
Kocur drgnął na słowa Amorphiny, która podeszła do niego od tyłu.
— Ach, to tylko ty Amorphino. Wystraszyłaś mnie. Wcale się ciebie nie spodziewałem.
Biała samotniczka, która teraz była częścią grupy i dość bliską osobistością Jarzębinowego Żaru, spoglądała na niego z zaciekawionym wyrazem pyska, jakby chciała go całego przestudiować i zrozumieć jego zachowania. Mglisty Sen nie czuł się jakoś wybitnie tajemniczy, żeby koty starały się go rozszyfrować. Był raczej spokojnym i ambitnym wojownikiem, który brzydził się przemocy. Nie czuł się na kogoś wyjątkowego. Mimo że Brukselkowa Zadra powiedziała mu wiele księżyców temu, że musiał być znakiem od Klanu Gwiazdy. Wtedy może i czuł się wyjątkowo, jednak ten zapał ostudziła mu Jarzębinowy Żar. Nie został ani razu wspomniany przez przodków. Był po prostu kociakiem znalezionym w krzakach przez Brukselkową Zadrę oraz Wrotyczową Szramę.
— Wybacz, nie chciałam. Nie rozmawialiśmy zbytnio ze sobą, jednak twierdzę, że tak duża grupa kotów, która wierzy w Klan Gwiazdy, powinna być bardziej zgrana.
— Też tak uważam, jednak nie wszyscy się starają, żeby się lepiej poznać. Możliwe, że potrzebny jest im czas.
— Czy tobie potrzebny jest czas? — zapytała go z delikatnym uśmieszkiem na pyszczku.
— Raczej nie...
— W takim razie zapraszam cię na spacer, Mglisty Śnie.
Zdziwiony inicjatywą białej, jak śnieg kotki, ruszył za nią w stronę lasu. Oboje zniknęli między drzewami.
***
Szli tak przez las, a drzewa wydawały się, coraz bardziej ubogie w złotawe liście.
— Powinniśmy zacząć zbierać więcej materiałów na posłania oraz legowiska — przerwał ciszę.
— Dobry pomysł.
Oboje przystanęli i rozpoczęli zbieranie potrzebne rzeczy. Odkopywał wystające korzenie drzew spod opadłych liści, które przykryły również mech. Zaczął zbierać surowiec, który był kluczowym składnikiem do budowy posłań.
— Od jak dawna znacie się z Jarzębinowym Żarem? Jesteście ze sobą blisko? Słyszałem, że wierzysz w Klan Gwiazdy, jako samotniczka, co jest szczerze bardzo dziwne. Jak słyszałem lub spotykałem samotników, to zazwyczaj oni byli agresywni i nie interesowali się naszą wiarą. Większość z nich walczyła o przetrwanie, natomiast ty nagle pojawiasz się podczas ucieczki, jak omen zesłany od Klanu Gwiazdy i nam pomagasz… Co cię do nas przekonało? Czy normalny samotnik zaufałby Wilczakom? Wiesz, z czego był w ogóle sławny Klan Wilka?
Popatrzył na białą kotkę, która pochylała się właśnie nad mchem. Szybkimi i sprawnymi ruchami zerwała płaty mchu z kory i odkładała na bok, by później je zabrać ze sobą do obozu.
<Amorphino? Może zechcesz się przedstawić?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz