BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

07 maja 2025

Od Makowego Nowiu

— Musimy w końcu wybrać lidera — odrzekł Nikły Brzask po tym, jak kapłanki skończyły odmawiać modły składane, nad co-księżycową ofiarą. To dzisiejszej nocy Klan Wilka miał na dobre stanąć na łapy i wreszcie zyskać nowego lidera oraz zaufanego zastępcę. Makowy Nów już wcześniej rozmyślała na ten temat, obmyślała, kto mógłby zostać liderem, kto ma odpowiednie kompetencje, wszystko dokładnie analizując. — Jestem pewien, że jest to aktualnie kwestia najważniejsza. Pozbyliśmy się zdrajcy i wszyscy winni spotkali się z należytą im karą. Niestety, nasza liczebność znacząco się zmniejszyła, a razem z nią ilość potencjalnych, zaufanych kultystów — mówił dalej kocur, powoli, skupiając na sobie wzrok pozostałych — Obowiązkiem tym nie możemy obarczyć ani medyczki, ani Matki Kultu, ani Wielkiej Kapłanki. Wszystkie pełnicie już pewne role, wymagające od was więcej niż od przeciętnego wojownika. Dlatego też to ja, Nikły Brzask, syn Szakalej Gwiazdy i najstarszy wojownik w kulcie, pragnę zaoferować wam swą łapę, tym razem jako nowy lider Klanu Wilka. Pod moją władzą kult urośnie w siłę i odrodzi się, niczym motyl zbudzony Porą Nowych Liści ze snu. Moją zastępczynią zostałaby wtedy Makowy Nów, która jest w kulcie niemal równie długo co ja — uciął, wyczekując odpowiedzi ze strony pozostałych zebranych. Mak spojrzała na niego. Nie spodziewała się usłyszeć swojego imienia. Na swojej liście też nie była postawiona jako osoba odpowiednia do któregokolwiek z dwóch potrzebnych ról. Znała się. Znała się aż za dobrze. Widziała w sobie to, co gdy była kociakiem, było dla niej największym koszmarem. Naprawdę nikt z klanu tego nie zauważył? Jej zachowania, gniewu podobnego do ojca, wypranej z dobroci moralności?
Rozejrzała się dookoła. Zauważyła milczącą Jaskółcze Ziele, czy Topielcowy Lament, który wzrok miał wbity w ziemię. Zauważyła wzrok Bladego Lica na swoim ciele, jakby uważnie obserwował. Jednak nikt z nich i całej reszty się nie odezwał
– Świetny pomysł Nikły Brzasku! – usłyszała nagle głos Rysiego Tropu. Kotka usiadła, owinęła ogon wokół łap i spojrzała na kocura. Wtedy Mroczna Wizja podniosła się i wystąpiła naprzód.
– Z chęcią przyjmę stanowisko lidera. Przysięgam godnie prowadzić kult, gdyż jemu zawdzięczam wszystko co mam – miauknęła pewnie, jak to miała w zwyczaju. Liliowa już wcześniej myślała o tym, czy jej partnerka będzie walczyć o stanowisko, które wcześniej należało również do jej ojca i prawie jej matki. Kotka widziała w niej większy materiał na przywódczynię niż w Nikłym Brzasku. I fakt, że Mroczna Wizja była partnerką Mak nie miał nic do rzeczy w tej sprawie. Choć mistrzyni musiała przyznać, że dzięki temu miała większe pojęcie o zachowaniu Mrok i jej sposobie myślenia.
— Mroczna Wizjo — odezwał się Brzask. Oczy kocura zmrużyły się nieznacznie — Jesteś Główną Kapłanką. Nie będziesz w stanie pełnić zarówno obowiązków liderki, jak i kapłanki. Taka decyzja jest nadzwyczaj pochopna i może doprowadzić do jeszcze większego zamętu w kulcie.
Mroczna Wizja przechyliła głowę.
– Na spokojnie będę w stanie prowadzić obie te funkcje. Jesteśmy tu dla kultustów. Lider to wspaniała nazwa, jednak ja chcę, aby kultystom było jak najlepiej. Dlatego niech oni zdecydują. Przestanę być Wielką Kapłanką, jeśli będzie tego wymagać stamowisko lidera – oznajmiła karmicielka. Wtedy na "scenę" wszedł Topielcowy Lament nieznacznie się przesuwając i stając obok kotki.
— Możecie mnie ukarać, lecz sądzę, że Mroczna Wizja ma rację. Ona bardziej zasługuje na to stanowisko.
– Kult jest dla mnie wszystkim – mówiła dalej Mrok. – Trzymamy się razem. Mamy zasady. Razem czcimy Miejsce, gdzie brak gwiazd. Nikły Brzasku, nikt cię nie ukarze. Wszyscy macie prawo mówić co myślicie, a ja uszanuję waszą decyzję.
— Porzucisz swe obowiązki tylko dlatego, że chcesz władzy? — spytał syn Szakalej Gwiazdy, unosząc łeb. – Sam w sposób w jaki mówisz o tym stanowisku jest nie na miejscu. "Wspaniała nazwa" jest sformułowaniem, którym posłużyłby się kociak, nie wiedzący nic o prawdziwym świecie. Lider to obowiązek, często ciężki i pełen wyrzeczeń, nie zabawa o atrakcyjnej nazwie i przywilejach.
– O tym własnie mówię - wspaniała nazwa, jednak tu nie chodzi o władzę, a o to, aby kultystom było jak najlepiej. Odsuń swoje ambicje na bok i pozwól wyznańcom Mrocznej Puszczy decydować – wypowiedziała się Mrok, zaczynając się jakby sprzeczać z Nikłym Brzaskiem, jakby nie robili tego od początku, a przynajmniej tak to widziała Makowy Nów. Dlatego sama postanowiła się nie odzywać, uważnie słuchając obu kandydatów, by już za chwilę móc zdecydować wraz z resztą, kto obejmie władzę.
— Powtarzasz moje słowa i moją propozycję, którą to ja jako pierwszy zaoferowałem. Nie przeze mnie mówią ambicje, a przez ciebie — wymruczał kocur, z jakimś rozbawieniem w oczach. Po chwili dodał jeszcze ciężej. — I są to wyznawcy, nie wyznańcy. Nie jesteśmy już w żłobku — poprawił kapłankę.
— Zgłaszam stanowczy sprzeciw — mruknęła nagle Zalotna Krasopani na słowa wojownika, wtrącając się. — Nie zachowuj się tak, jakbyś podlizywaniem się Sosnowej Gwieździe wyssał z niej choć trochę jej mądrości — odchrząknęła. — Klan Wilka zasługuje na silnego lidera, gotowego bronić swojego dobra, jak i dobra klanu. Moim zdaniem na tej posadzie powinien zasiąść ktoś z mistrzów, a nie najstarszy wojownik w klanie — dodała. Po chwili znów odezwał się Topielcowy Lament:
— Nikły Brzasku — rzucił tonem tak ostrym jak ostrze noża. — To ty pragniesz władzy. Gdybyśmy chcieli, żebyś nas prowadził, już dawno byłbyś Wielkim Kapłanem! Lecz cóż, co za niespodzianka... Jako mistrz tego klanu mam szansę się wypowiedzieć. I mam rację. I nieraz będę mieć – po tych słowach Blade Lico, do tej pory tylko się przyglądający, zadecydował usiąść po stronie najstarszego wojownika w klanie, co nieco rozbawiło Mak, choć nie było tego po niej widać, jak zresztą zawsze.
– Zależy mi, aby Mroczna Puszcza była należycie czczona. To ty pod wpływem impulsu skazałeś wojownika nawet nie mając dobrych dowodów. Co prawda miał styczność z samotnikami i za to trzeba było go ukarać. A jaki był twój jedyny dowód? Słowo od przestraszonej uczennicy? Czy tak będzie wyglądało twoje prowadzenie klanu? Oparte na kłamstwie? – pytała Mrok, na co jej przeciwnik w wyborach tylko się zaśmiał.
— Ja skazałem pod wpływem impulsu? Z tego co wiem to wszyscy mistrzowie zgodzili się ze mną, w tym także Makowy Nów, która sama wygłosiła ten wyrok i pozbyła się go. Nie możesz zwalać winy na innego kota, jeśli chcesz być szanowana. Nie było tu żadnego kłamstwa, a jeśli już to jedynym jakie widzę jest twoja próba manipulacji. Ufam Rysiemu Tropowi, że dojrzała i mówiła prawdę. W dodatku nie tylko ona doniosła, że widziała tej nocy dużego kota poza legowiskiem – na kolejne słowa Nikłego Brzasku liliowa lekko się spięła. Miała wrażenie, że kocur celowo wypomina fakt, że to Mak ogłosiła wyrok Śnieżnego Wichru, później pozbywając się kocura. Na chwilę zamknęła oczy. Dalej pamiętała tamtą noc i jej zakrwawione łapy. Wzrok Śnieżka i jego próbę ucieczki. Powoli wypuściła powietrze. Doskonale wiedziała, z resztą jak i każdy kto wiedział o tym zdarzeniu, że musiała to zrobić. Kocur został oskarżony, musiał zostać ukarany.
— Z "gigantyczną" uciechą na pysku stwierdzam, że wszyscy zdecydowali się ignorować moje słowa – odezwał się znowu Topielcowy Lament, wyrywając Mak z zamyślenia. – Naprawdę? Wszyscy jako mistrzowie jesteśmy sobie równi rangą, a ty jesteś znikąd. Ledwo nam sięgasz do czubków łap, a śmiesz się tak wobec nas zachowywać... Żałosne. Może i przez swój charakter nie mam wielu zwolenników, lecz ja przynajmniej wiem, co jest dobre, a nie opieram swojej władzy na tym, że moja matka była kimś ważnym...
— Topielcowy Lamencie, czy to oznacza, że uważasz, że pozostali członkowie kultu, ba, Klanu Wilka, nie są tobie równi? – zadał pytanie Brzask, zwracając się tym samym do mistrza.
– Kiedy ty myślałeś o władzy, ja uchroniłam kult wprowadzając zasadę, aby nikt nie wychodził z obozu w pojedynkę. Jeśli tego chcecie, zostanę liderką. Jeśli nie, posłusznie podporządkuję się władzy Nikłego Brzasku – w tym czasie zwróciła się do reszty Mroczna Wizja, co nieco wybiło Mak z rytmu. Sama już gubiła się w wypowiedziach innych, czując ten haos, mimo to nie odzywała się. Czekała w ciszy, słuchała pokolei każdego zgromadzonego oraz wymiany zdań Nikłego Brzasku z Mroczną Wizją. W końcu sama również postanowiła się odezwać. Chyba by się nawet przydało, skoro była kapłanką oraz mistrzynią, kimś, kogo chcą postawić na stanowisku zastępcy.
– Jeśli mogę się troszeczkę wtrącić, moim zdaniem to Mroczna Wizja powinna stanąć na stanowisku lidera i nie mówię to przez fakt, że jestem z nią blisko. Ma ona zadatki i jest w stanie objąć tak ważną funkcję w całym Klanie Wilka – wypowiedziała się i następnie spojrzała w stronę Nikłego Brzasku. – Propozycja zostania twoim zastępcą, gdybyś to ty został liderem, bardzo mi schlebia, jednak dalej uważam, że to Mroczna Wizja na to zasługuje. Ja wiem, że mogę nie podołać temu zadaniu. A co do Śnieżnego Wichru, zgodziliśmy się wszyscy go oskarżyć i wygnać. Jeśli ktoś jest winny, to raczej my wszyscy, więc nie warto typować osobnego winnego tego wyroku – oznajmiła, spoglądając na pozostałych.
— Nie stwierdziłem niczego takiego – odezwał się Topielec, jakby kompletnie nie zwrócił na nią uwagi. To tylko upewniło Mak w małym haosie, który był obecny dookoła. – Wszyscy w kulcie jesteśmy jak jedna rodzina, pochodzimy od jednego źródła, lecz powiedz mi - czy naprawdę rangi nie mają dla ciebie żadnego znaczenia? Zyskaliśmy je nie dlatego, że umywaliśmy łapy przed obowiązkami, tylko stawaliśmy w obronie klanu. Czego ty chyba nie jesteś w stanie zrozumieć... Podobno jesteś doświadczony przez życie, prawda? Gdzie ono niby jest? To całe "doświadczenie"?
— Chwilę temu stwierdziłeś, że ledwo dorastam wam do czubków łap – odparł Brzask. – Nie będę wdawał się w dyskusję z kimś, kto najwyraźniej nawyki swe wyniósł ze żłobka Burzaków, bo ciężko mi uwierzyć, aby w naszym kocięta były aż tak wpatrzone w siebie. A co do twojego pytania, moje życie widzicie wy wszyscy tu zebrani. Nie rozumiem twojego pytania, tak samo jak zapewne ty sam go nie rozumiesz. Niech inni oddadzą głos.
– Dziękuję wam wszystkim za wyrażenie swojej opini. Niech teraz każdy stanie za jednym kotem. Mną lub Nikłym Brzaskiem – rozkazała Mrok, tym samym kończąc tą wymianę zdań. Koty zaczęły się rozchodzić, siadając za kandydatami. Za Mroczną Wizją usiadło czterech kultystów, Zalotna Krasopani, Topielcowy Lament, Sowi Zmierzch oraz oczywiście ona.
— Dziwi mnie, że nie jest to dla wielu tutaj zebranych oczywistością, ale wybór przywódcy nie powinien być wyborem opartym o to, kto na to "zasługuje", a wyborem strategicznym i rozsądnym – nagle odezwał się kolejny głos, Lodowy Omen, która zaczęła wyrażać swoją opinię na temat całego zdarzenia. – Trzymanie się sentymentów w takiej sytuacji jest nieroztropne. Zrzucanie zbyt wielu funkcji na jednego kota to kuriozalna decyzja, która nigdy nie doprowadzi do niczego dobrego. Kult powinien działać w sposób organiczny, a obowiązki - być podzielone między odpowiednie koty. Mroczna Wizja szczególnie powinna być tego świadoma, jeśli zależy jej na kulcie, tak jak mówi, a nie na ambicjach. Słodkie słowa o miłości i przywiązaniu do kultu nie zapewnią nam dobrobytu.
Zamiast stanąć za którąkolwiek z kandydatek na zastępczynię, pozwolę sobie powiedzieć — przerwała. — Według mnie powinniśmy odejść od przestarzałej tradycji centralizowania władzy w łapach dwóch kotów. Wybierzmy przywódcę, który będzie nas reprezentował, a Nikły Brzask w moim mniemaniu się do tego nadaje, i jego następcę, w którego roli dobrze sprawdzi się Makowy Nów, ale każdy z uznanych mistrzów powinien mieć głos w sprawach klanu i kultu. Przez tyle księżyców panowania naszych przywódców powinniśmy sie nauczyć, że by narzucać zasady potrzeba więcej głosów. Dobrze zorganizowana władza to silniejszy klan.
– Miło mi, że widzicie we mnie materiał na zastępcę, jednak dalej powtarzam, że nie jestem dobrym kandydatem i wiem, że znajdą się lepsze koty ode mnie, które mógłby stanąć na tym stanowisku – powiedziała tylko Makowy Nów, ciszą zgadzając się z Lodowym Omenem, w sprawie dotyczącej decyzyjności mistrzów w przyszłości. Takie podejście powinno wypalić, jeśli oczywiście nie będą się spierać jak dzisiejszej nocy. Jednak nie każdy miał takie samo zdanie.
– Republika nie zadziała, Lodowy Omenie – mruknęła Mrok. – Prędzej czy później wybuchnie z tego kłótnia i kult się podzieli, dobrze to wiesz. Musimy wybrać jedną osobę. Wy musicie wybrać.
— Kłótnie są i teraz, w tym momencie, i były za czasów Sosnowej Gwiazdy, i były dużo wcześniej, a niekiedy niekontrolowane decyzje liderów prowadziły do buntów i podziałów. Władza nigdy nie powinna być subiektywna. Decyzje zawsze powinny przechodzić przez szerszą grupę kotów. Każdy pomysł powinien mieć swoich krytyków, bo władza powinna być zrównoważona, a nie skrajna. Równoważyć można tylko poprzez branie pod uwagę wielu opinii, które dają szersze spojrzenie na rzeczywistość, a nie tylko jedną, która tą rzeczywistość upraszcza — odparła Lód. — Jak mówiłam, już teraz mamy konflikty, już teraz jesteśmy podzieleni, już teraz szukamy wśród naszych zdrajców, już teraz grzebiemy przywódców - zatem w najgorszym przypadku nic się nie zmieni, a w najlepszym - nasz klan stanie na nogi po wielu rządach nierozważnych liderów. A jeśli martwisz się o podział, Mroczna Wizjo, to musisz spostrzec, że po to właśnie zaproponowałam reprezentatywną rolę przywódcy - po to, żeby jednoczył klan, który potrzebuje autorytetu skupionego w jednej osobie. Władza natomiast byłaby podzielona między doświadczone koty. To tylko moja skromna propozycja. Nie ośmieliłabym się przecież narzucać nikomu zmian, których koty zwykły się bać — dodała, nieco ironicznie zniżając głowę.
– Zatem ile kotów będzie zasiadać na zgromadzeniu na miejscu lidera? Szanuję twoją opinię, jednak dostrzegam zarówno zalety jak i wady takiego pomysłu. Proponuje głosowanie. Koty mogą stawać również i obok ciebie, jeśli chcą aby tak wyglądała władza w klanie wilka.
— Z całym szacunkiem, Mroczna Wizjo, ale chyba nie zrozumiałaś moich słów lub ich nie usłyszałaś: powiedziałam, że przywódca ze swoim zastępcą w tej wizji reprezentowaliby klan, a więc oni zasiadaliby na zgromadzeniach - tak, jak jest teraz. Rolą mistrzów byłoby rozpatrywanie decyzji. W ten sposób klan byłby zarządzany kontrolowanie i organicznie. Zła, skrajna decyzja jednego kota nie miałaby tragicznych skutków dla większego ogółu. Obecnie przywódca, który jest nieudolnym strategiem może kazać ci iść na wojnę z dwoma sojuszniczymi klanami i w ten sposób wybić cały Klan Wilka na dobre. Ta sama decyzja w mojej wizji klanu zostałaby najpierw rozpatrzona przez mistrzów, którzy zostali na swoją rolę wybrani właśnie dlatego, że są doskonałymi strategami i wykazywali się wielkim kunsztem. Oni znaleźliby kompromis lub nie wyraziliby zgody na tak pochopną decyzję – wyjaśniła Lodowy Omen, na co Nikły Brzask w milczeniu przytaknął jej głową. W tym czasie przy jego boku przysiadła się Jaskółcze Ziele wraz z matką. Na każdą wpadkę ze strony Wielkiej Kapłanki reagował jedynie przesunięciem wzrokiem po koronach drzew, co czasem dało się zauważyć. Liliowa również kiwnęła głową na słowa Lód, zgadzając się na inicjatywę. Nastała cisza, przerwana tylko odgłosem łap Syczkowego Szeptu, który to zajął miejsce za Mroczną Wizją.
— Mamy remis! — zawołał Brzask, po przeliczeniu kotów, tak, aby wszyscy zebrani dobrze go słyszeli. — Nie pozostaje nam w takiej sytuacji nic innego, niż sięgnąć po głos Najwyższych. — odrzekł, przybierając poważną minę — Duchy Mrocznej Puszczy! Wzywam was, byście Wy, o sprawiedliwi, poddali swej ocenie naszą dwójkę i przeprowadzili Klan Wilka przez ten trudny dla nas okres. Wskażcie tego, na którego barkach spocznie ciężar sprawowania władzy w puszczy! — wypowiedział modłę, zarzucając łbem do tyłu.
Przez chwilę nie działo się nic. Koty spojrzały po sobie, żaden jednak nie raczył się odezwać, wysłuchując choćby szmeru, cichego, najmniejszego znaku zesłanego od przodków. Nic. Wojownicy zaczęli rozglądać się po sobie, wymieniać zmieszane spojrzenia, szeptać do ucha towarzyszy. Wtem coś zaszumiało, coś zerwało się do lotu, w grzywy kotów uderzył gwałtowny wicher, podrywając z ziemi pyłki i liście, dotąd spoczywające na glebie. Pojedynczy, intensywnie czerwony liść zawirował nad głowami zebranych, przykuwając ich uwagę niczym zwierzyna na otwartym terenie.
— Wasze wątłe, marne spojrzenia przywiodły mnie tu z odległego cienia — rozległ się bezbarwny głos przepełniony jakąś enigmą. — Chcieliście odpowiedzi: i jest tylko jedna odpowiedź. Ten, który rządzi wilczą łapą. Ten, którego głos niesie w sobie siłę tysiąca innych głosów. Nikły Brzask jest przywódcą. Kto się z tym nie zgadza, ten występuje przeciwko przodkom.
Tłum struchlał. Po grzbiecie Nikłego Brzasku przeszedł dreszcz, gdy wiatr owiał jego policzki, a liść spoczął na głowie. Usłyszał odpowiedź. Wszyscy usłyszeli. Jego źrenice rozszerzyły się, a w tafli jego oczu odbił się triumf oraz ukryta gdzieś z tyłu tęsknota, sugerująca, że głos ten nie był mu obcy. Czyli to był ich nowy lider. Mroczna Wizja pokłoniła przed nim głowę.
– Prowadź nas, Nikły Brzasku – powiedziała, jakby cała sprzeczka przed chwilą się nie wydarzyła. Przecież przodkowie się wypowiedzieli, więc nikt nie mógł dyskutować. Nawet jeśli liliowa nie do końca zgadzła się z decyzją, uszanowała ją w pełni, głowę schylając przed nowym liderem, na znak szacunku. Tylko jedna myśl nie mogła zostawić jej głowy. Czyli teraz to ona była zastępcą? Niestety wszystko wychodziło na to, że tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz