Łzy zalśniły w jej oczach, po czym rzuciła się biegiem, jak najdalej od tamtego miejsca.
“Proszę, niech to się już skończy!” — myślała.
Wzięła głęboki wdech i poderwała się ze swojego posłania. To tylko sen. Tylko głupi sen. Tylko rzeczywistość nie była dużo lepsza… Od kiedy Focza Fala została mianowana na wojowniczkę, miała mieszane uczucia. Niby cieszyła się, że nie będzie mogła jej już męczyć za każdym razem, kiedy wróci do legowiska, ale z drugiej strony dostała awans. Teraz nie było już nic, co nie wskazywałoby na to, że Wzorek nie była okropnie niekompetentna. Była najstarszą uczennicą, nie licząc dwóch kotów, które dopiero dołączyły do klanu i Świetlistej Łapy, która ledwo jest w stanie przeżyć zwykły dzień, bo ma tyle problemów zdrowotnych. Do tego wszyscy mówili o tym, że Foka zbliżyła się do Bukowej Korony. Czyli wygrała. Zabrała wszystko. A ona nie mogła zrobić nic. Z ponurych myśli wyrwał ją niezadowolony pomruk Naparstnicowej Łapy, którego przez przypadek trąciła ogonem, kiedy machała nim ze zdenerwowania. Od kiedy ktoś w formie żartu postanowił przesunąć jej posłanie, tak żeby było tuż przy wejściu, a ona nic z tym nie zrobiła, naprawdę bała się zepsuć swojej opinii w oczach młodego ucznia. On był chyba ostatnim kotem w legowisku uczniów, który przynajmniej czasem rzucał jej współczujące spojrzenie i zabolałoby ją, gdyby kocur przestał tak robić. Postanowiła spróbować ponownie zasnąć. W końcu nadal było ciemno. Zwinęła się w kłębek i wsłuchała się w odgłosy wodospadu. Nic. Spróbowała położyć się na plecach. Nic. Turlała się, wstawała co chwilę i zmieniała pozycję. Nic. Nie wiedziała, ile to trwało, ale po jakimś czasie zauważyła lekką zmianę w stopniu oświetlenia obozu. Była Pora Nagich Drzew, więc nadal nie było super jasno, ale teraz zarysy legowisk w obozie stały się wyraźniejsze. Usiadła na swoim posłaniu, zastanawiając się przez chwilę, czy powinna już wstać, czy też spowoduje to zamieszanie w obozie, którego bardzo nie chciała dzisiaj wywoływać. Na szczęście zauważyła Pikującą Jaskółkę wychodzącą z legowiska wojowników, by rozdzielić patrole. Wkrótce inni wojownicy niechętnie wyszli za nią. Wzorek uznała to za znak, że może wyjść z legowiska i rozprostować kości. Zostawiła swoje posłanie za sobą i przeciągnęła się. Usiadła przed legowiskiem uczniów, żeby poczekać aż będzie trochę widniej. Nie miała jednak takiej okazji. Praktycznie od razu po tym podeszła do niej Gołębi Puch, którą rozpoznała tylko po białych plamach na łapach i brzuchu. Gdyby nie to, jej mentorka byłaby prawie zupełnie niewidoczna w takiej ciemności.
—W-Wzorzysta Łapo, idziemy na patrol graniczny. Reszta czeka już przy wyjściu z obozu. Dzisiaj odwiedzimy granicę Klanu Wilka. — Wojowniczka brzmiała, jakby naprawdę chciała przekonać ją, że będzie to “świetna przygoda” jak to się wmawia kociakom, ale niezbyt jej to wychodziło. Dołączyła wraz z Gołębim Puchem do reszty patrolu i przeszła obok wodospadu. Wzorzysta Łapa zauważyła, że poza obozem wydawało się jakby jaśniej. Niebo było koloru ciemnoniebieskiego jak borówki albo oczy niektórych kotów. Wtedy była w stanie przypatrzeć się bliżej innym kotom z patrolu. Byli to Gąsienicowy Ogryzek pogrążony w rozmowie z Morświnową Płetwą i ruda kotka z krótkim ogonem i długą grzywką – Rozżarzona Pieśń. Wzorek pamiętała, jak kotka dołączyła do Klanu Klifu, niedługo po jej mianowaniu na uczennicę. Ciekawe jak ona sobie z tym radziła. Czy też czuła się tak oddalona od wszystkich? A jeśli tak, to jak sobie z tym poradziła? W pewnym sensie podziwiała rudą. Chciałaby też się tym wszystkim nie martwić i być tak świetną wojowniczką, jak ona.
<Żar?>
[672 słów]
[Przyznano 13%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz