— Zimno ci bardzo? — zapytał. Na początku nie zareagowała. To było przecież oczywiste, że temperatura jej doskwiera; nie było to żadne odkrycie, żadna tajemnica. Całe jej ciało trzęsło się, a jedyną częścią, która nie była potraktowana mrozem, była jej mordka.
— Nie... — mruknęła.
— Widze, że tak. Możemy wrócić... Schowamy się pod ogonem — zaproponował z dobrymi intencjami. Zmarznięte ciałko najeżyło się i naprężyło. Podniosła głowę i od razu tego pożałowała. Wiatr polizał jej policzek, a nos momentalnie zaczął ją boleć od chłodu, podobnie uszy.
— Nie! — Zmarszczyła brwi i niemal nie wstała, aby odejść jeszcze dalej. Skoro brat jest po stronie matki, to ona nie będzie po stronie brata.
— Dobrze, dobrze... Tylko zaproponowałem. — Uspokoiła się i znów położyła na nim głowę. Zamruczała.
— Wiesz... Jak już będziemy wojownikami, będziemy najlepszi — wyznała, jakby to była tajemnica, którą muszą między sobą utrzymać, jakby fakt, że ktoś może ich usłyszeć, sprawi, że te słowa nigdy się nie spełnią. — Będziemy szybcy i szilni. Nauczymy szie łapać wielkie zwierza i kolorowe ptaki... — rozmarzyła, powoli przesuwając mordkę na łapki brata. — A nawet... Wiesz, może będziemy liderami. To by było dopiero, co? Jakbyszmy zosztali, to jakim byłbysz przywódcą..?
<Strzępek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz