– Proszę! – Smuga przeskoczył z łapki na łapkę.
– No dobrze. Mogę pójść z Wami, o ile Topola i Żagnica się zgodzą! – Kurka oznajmił młodszemu. Uczeń widocznie ucieszył się na jego stwierdzenie. Kurka wstał ze swojego miejsca i podszedł do reszty kotów, po czym musiał poczekać parę sekund, aby wdrożyć się do konwersacji ze swoją sprawą.
Żagnica zmierzył go ostrym spojrzeniem i już miał coś powiedzieć, ale Topola wypowiedział się pierwszy.
– Przyda nam się… zwiadowca. – mruknął, na co srebrny kocur porzucił swój komentarz.
– Dobra. Niech wam będzie. Ruszamy za chwilę. – Żagnica machnął ogonem, a Kurka mu przytaknął, po czym wrócił do siedzącego samotnie Smugi.
– Załatwione. – poinformował młodego ucznia.
– Dzięki! – Smuga uśmiechnął się do niego.
Patrole jak każdy inny bywały często nudne. Nic się na nich nie działo, poza okazjonalną myszką przebiegającą po runie leśnym, spłoszona przez dźwięk wielu kocich łap. Kurka nie bardzo wiedział, na jaki rodzaj patrolu się zapisał, ale najwidoczniej nie było to polowanie. Chociaż może po prostu szli gdzieś dalej.
Borowik szedł zaraz krok za Topolą, który z uniesionym ogonem parł przed siebie, jakby wiedział dokąd idą. Żagnica nie był mu dłużny, idąc równym tempem niedaleko jego boku. Za to Kurka i Smuga szli bardziej z tyłu. Kurka odetchnął cichutko i spojrzał na korony drzew. Zieleń przykryła je jak delikatny kocyk i zapraszała go między swoje objęcia. Normalnie Kurka siedziałby między nimi i spoglądał na świat z dołu, jednak patrol z wojownikami zakładał najczęściej trasę bardziej… przyziemną.
– Jak ci idzie szkolenie? – Kurka w końcu przerwał ciszę, jaka towarzyszyła ich patrolowi. Żagnica nie skomentował.
– Chyba dobrze. – Smuga zerknął na starszego jednym okiem.
– Chyba? – Kurka uśmiechnął się pod nosem. Kiedy zwiadowca sam był uczniem, wątpił w siebie jeszcze bardziej. Smuga wydawał się znacznie bardziej pewny. Już za kociaka mówił, co myślał. Z pewnością odziedziczył to po ojcu.
Na myśl o Czerwcu Kurka uśmiechnął się tylko mocniej. Musi go gdzieś złapać i zagadać znowu. I koniecznie nazwać wujkiem, tylko po to, aby popatrzeć jak się krzywi!
Kurka zerknął na Smugę, który chwilę się zastanawiał nad odpowiedzią.
<Smuga? Jak tam idzie trening?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz