Teraz też siedziała w swoim kącie, skulona, bo usłyszała, że ktoś wszedł. Mogłaby udawać, że śpi…
— Tu jest moja dzielna wojowniczka! — usłyszała za to. To był głos Czerwca, jej ojca. Bardzo kochała kocura, więc gdy ten położył się obok, kotka wtuliła się w niego.
— Jak się czujesz Kropelko? Myślałaś już może, gdzie czułabyś się najlepiej?
To pytanie zbiło ją z tropu. Wiedziała, że niedługo zostanie uczennicą, już rozmawiała o tym z braćmi. Oni mieli marzenia, a Kropla? Chciałaby zostać kociakiem na zawsze. Tutaj, w tym bezpiecznym kącie. Może mogłaby zostać królową? Wtedy zajmowałaby się innymi kociakami! Ale one… One były za głośne, a ona chyba za młoda. Ciekawe czy mogłaby gdzieś schować się tak, aby inni jej nie widzieli, aby nie zwracali na nią uwagi.
— Córeczko. Wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko prawda? Nie odrzucę cię bez względu na wszystko. Chcę tylko pomóc…
Kropla spojrzała w żółte oczy ojca, po czym zamrugała powoli i spuściła znów wzrok. Sam był zwiadowcą, pewnie chciał tego samego od niej…
— Chciałabym zostać tutaj. — szepnęła. — Gdzieś w obozie. W tym kącie. Z tobą i mamą…
Znów spojrzała na Czerwca, wyczekując odpowiedzi. Czy będzie na nią zły? Zawiedziony? Bała się, że stwierdzi, że nie ma takiej opcji. Bała się, że będzie musiała ćwiczyć ramię w ramię z innymi kotami. Zresztą… Nawet jeśli nie to i tak wiedziała, że będzie musiała stąd wyjść… Iść na drzewo uczniów, wraz z braćmi. Ale już bez mamy i taty.
— Najlepiej to zostałabym w żłobku. — stwierdziła po chwili.
<Tato, co na to powiesz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz