Nie umknęło to jej uwadze — jasne, że nie. Jak mogłaby nie zauważyć tak oczywistej zmiany na własnych terenach? Może i jej legowisko znajdowało się na drugim końcu ziem, z dala od Drogi Grzmotów, jednak tylko ślepiec nie dostrzegłby obecności tak licznej grupy kotów. Ich zapach unosił się w powietrzu jak obca nuta, drażniąca i niepokojąca. Czereśniowy Pocałunek widziała ich już wcześniej — poranionych, połamanych, wyraźnie osłabionych. Obserwowała, jak polują, jak wyrywają z ziemi zioła, nie zważając na to, do kogo należą te tereny. Znała ich. A precyzyjniej mówiąc — znała jedną z nich. Medyczkę Jarzębinowy Żar. Dziwne byłoby, gdyby nie wiedziała o jej istnieniu. Niepokoiło ją jednak coś innego. Co robił tu Klan Wilka? I to w takim składzie — młode koty, a do tego sama medyczka. Co musiało się wydarzyć, skoro zapuścili się aż tutaj? Nie zamierzała się z nimi kontaktować. Liczyła, że ruszą dalej, że to tylko chwilowy postój. Niestety, z każdym dniem coraz wyraźniej się osiedlali. Czasami mijała się z nimi niemal łeb w łeb, czując na karku ich spojrzenia. Musieli wiedzieć o jej obecności — chyba że byli kompletnymi głupcami. Śmierdzące wilczaki. Zawsze, gdy robiło się zbyt spokojnie, oni musieli się pojawić. Ostrzegła Gałązkę, lecz najwyraźniej nie zrobiła tego dość stanowczo.
Wróciła do kryjówki w drzewie, lecz nie zastała swojej towarzyszki. Gałązka musiała wyjść na poszukiwanie ziół. Czereśniowy Pocałunek upuściła na ziemię wiewiórkę i nornika, które przed chwilą upolowała. Pod gęstym futrem przebiegł jej dreszcz — nie z zimna, lecz z niepokoju. Musiała ją znaleźć. Coś głęboko w środku nie pozwalało jej tego zignorować. Podążyła za zapachem Gałązki i szybko ją odnalazła. Zobaczyła, jak jej czekoladowe futro jeży się w panice. Gałązka nie zdążyła uciec daleko — potknęła się o wystający korzeń i teraz, sparaliżowana strachem, wpatrywała się w grupę obcych kotów. Jeden z nich, przeważnie biały, z szarym ogonem i uszami oraz wyjątkowo puszystą grzywą, ruszył w jej stronę, warcząc groźnie. Był już bardzo blisko, gdy nagle Czereśniowy Pocałunek wyskoczyła z kryjówki niemal bezszelestnie i zdzieliła go łapą w pysk. Kocur zatoczył się do tyłu. Potrząsnął głową i podniósł wzrok na ciemną kotkę. Warknął, lecz dźwięk urwał się w pół. Nie był najmniejszy z kotów, a jednak jej postura i pewność siebie szybko go przytłoczyły. Nastroszył futro, próbując odzyskać przewagę, i ponownie zawarczał. Za nim stał ciemny, młody samiec o długiej brodzie, a nieco dalej kuliła się medyczka o długich łapach i zmęczonym spojrzeniu. Czarny kocur przystanął u boku swojego towarzysza i odciągnął go delikatnie, lecz stanowczo.
— Spokojnie, Kosaćcowa Grzywo! — miauknął, odsuwając wojownika jeszcze bardziej, po czym zerknął na dwie samotniczki.
Gałązka skuliła się nisko przy ziemi, niemal wtapiając się w ściółkę, skryta pod gęstym ogonem Czereśniowego Pocałunku, który osłaniał ją niczym tarcza.
— Witajcie. Nie chcieliśmy zrobić wam krzywdy — odparł w końcu nieznajomy, prostując się, choć nadal zachowywał bezpieczną odległość.
— Doprawdy? — odezwała się Czereśniowy Pocałunek, mrużąc oczy. — A więc wynoście się stąd. Czego szukają tu wilczaki? Las wam się spalił? — warknęła groźnie i postąpiła o krok do przodu.
Grupa stojąca przed nią lekko drgnęła, wymieniając między sobą zaskoczone spojrzenia. W tym czasie Czereśniowy Pocałunek delikatnie, lecz stanowczo pchnęła Gałązkę, zachęcając ją do ucieczki. Tamta jednak pozostała na miejscu, z dziwną, niemal dziecięcą ciekawością w oczach. Cóż za głupia istota. Powinna uciekać, póki jeszcze mogła chodzić. Kotka nigdy nie ufała wilczakom — szczególnie tym, którzy rzucali się z pazurami na każdego napotkanego.
— Wiesz, kim jesteśmy? — zapytała cicho medyczka, podchodząc bliżej ciemnego kocura. — Skąd? — dopytywała, mrużąc oczy, jakby próbowała coś sobie przypomnieć.
Na chwilę opuściła wzrok na własne łapy, z zamyśleniem wymalowanym na pysku.
— Jesteśmy tu, bo szukamy nowego domu — wtrącił się ciemny wojownik. — Jestem Mglisty Sen, to Jarzębinowy Żar, nasza medyczka, a ten z tyłu to Kosaćcowa Grzywa. Przybywamy w pokoju — wyjaśnił spokojnie, lekko skłaniając głowę.
Czereśniowy Pocałunek uniosła brew, wyraźnie zaskoczona jego zachowaniem. Koty klanowe zazwyczaj rzucały się sobie do gardeł — negocjacje należały do rzadkości. A już na pewno nie w tak opanowany i niemal uprzejmy sposób.
— Domu? — prychnęła. — Po co wam dom, skoro macie już jeden? Zostawcie coś dla reszty — machnęła ogonem z irytacją i rzuciła spojrzenie za siebie. Na Gałązkę. Ta najwyraźniej wyczuła intensywny, ziołowy zapach szylkretowej medyczki, bo usiadła i wpatrywała się w nią z nieskrywaną fascynacją.
— Musieliśmy odejść, ponieważ… — zaczął kocur, lecz nie dokończył.
— Wiem, kim jesteś! — wskoczyła mu w pół zdania Jarzębinowy Żar. Uczyniła krok naprzód i wskazała Czereśniowy Pocałunek łapą. — Nazywasz się Czereśniowy Pocałunek. Jesteś — a raczej byłaś — wojowniczką Klanu Nocy! Pamiętam cię ze zgromadzenia — miauknęła z przejęciem.
Kosaćcowa Grzywa natychmiast się poderwał, a na jego pysku pojawił się cwaniacki uśmiech.
— Najwyraźniej zwiała dla kotki — dodał szeptem, lecz na tyle głośno, by każdy to usłyszał.
Nie zdążył się nawet cofnąć, gdy dostał łapą w łeb od siostry. Cofnął się pospiesznie i usiadł, masując ucho. Szybko też dostrzegł wściekłe, płomienne spojrzenie Czereśniowego Pocałunku, które przeszywało go niczym ostrze.
— Moje opuszczenie Klanu Nocy nie jest waszą sprawą, a Gałązkę poznałam dopiero tutaj — wyjaśniła, machając ogonem wzburzonym niczym morskie fale.
Mglisty Sen odchrząknął i zaczął gładzić swoją brodę, zastanawiając się, jak załagodzić sytuację.
— Nie musisz nic mówić — powiedział w końcu spokojnie. — Ale nasze wyjaśnienia są konieczne. Uciekliśmy z Klanu Wilka, ponieważ wierzymy w Klan Gwiazdy i chcemy nieść ich światło oraz nadzieję. Opuściliśmy spaczone mrokiem tereny naszego byłego domu. Zabraliśmy ze sobą tych, którzy chcieli odejść, i pragniemy założyć tu nowy dom. Obecnie nazywamy się Świetliki i szukamy miejsca na obozowisko.
Nie wdawał się w szczegóły, lecz dla Czereśniowego Pocałunku, która potrafiła czytać między wierszami, wszystko stało się aż nadto jasne. Z zaskoczenia drgnęła jej powieka. Klan Wilka wierzył w Mroczną Puszczę? A może nie wierzył w nic? Pytania cisnęły się jej na język, ciężkie i niepokojące niczym nadciągająca burza. Jednak po usłyszeniu, że te koty są prowadzone przez Klan Gwiazdy, poczuła w sercu dziwną, niespodziewaną ulgę. Choć sama nigdy nie była oddaną wyznawczynią przodków — wiele ich zasad uważała za zbyt brutalne — to koty wierzące w Klan Gwiazdy często bywały serdeczne i uczciwe. A poza jednym niebieskawym arlekinem, pozostała dwójka sprawiała wrażenie naprawdę spokojnej i życzliwej.
— Rozumiem. W takim razie odejdziemy — miauknęła, zwracając się do Gałązki.
Towarzyszka aż drgnęła na te słowa. Jej pysk wykrzywił się w grymasie, jakby miała zaraz zwrócić zawartość żołądka. Wyglądała jeszcze mizerniej niż Jarzębinowy Żar, która i tak była niemal samą skórą i kośćmi.
— Nie musicie — odezwał się pośpiesznie Mglisty Sen. — Nie chcemy was wyganiać. Nasza społeczność jest otwarta na…
— To nie jest ważne — przerwała mu Czereśniowy Pocałunek, unosząc łapę. – Nie zamierzamy dołączać do żadnej grupy. Przynajmniej na ten moment — dodała ciszej, już bez gniewu w głosie.
— Rozumiem, jednak… — Mglisty Sen wyglądał na lekko zagubionego, jakby nie wiedział, co zrobić dalej.
— A zatem układ — wtrąciła szybko Jarzębinowy Żar, spoglądając najpierw na niego, potem na Gałązkę.
— Układ? — powtórzyła Czereśniowy Pocałunek, unosząc brew.
Nie była skora do żadnych porozumień. Nadal im nie ufała. Mimo to coś w słowach medyczki, może sposób, w jaki mówiła, poruszyło w niej dawno zapomnianą strunę.
— Zostańcie w swoim domu. Polujcie na naszych terenach — ciągnęła Jarzębinowy Żar. — Nie będziemy wam przeszkadzać. W zamian pokażecie nam te ziemie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Potrzebujemy ziół, mamy wielu rannych. Jesteś z Klanu Nocy… naucz nas łowić ryby.
Po chwili zawahała się i dodała ciszej:
— Proszę.
Czereśniowy Pocałunek nie drgnęła nawet o milimetr, a jej wyraz pyska pozostał niezmienny. Układ miał sens. Jednocześnie wiedziała, że z czasem pojawią się problemy — brak zwierzyny, niedostatek ziół, walka o przestrzeń. Klany rosły w liczebność, a wtedy takie porozumienia przestawały się opłacać. Rozsądek podpowiadał jej odmowę. A jednak czuła, że warto zaryzykować. Lato miało się ku końcowi. A może, gdy nadejdzie zima i one będą potrzebować pomocy, Świetliki okażą się równie lojalne. Już miała odpowiedzieć, gdy nagle to Gałązka zabrała głos.
— Mam duże zapasy ziół — odezwała się nieśmiało, przestępując z łapy na łapę. — Mogę się z tobą nimi podzielić, jeśli… opowiesz mi o ziołach i o tym, czego się uczyłaś — dodała cicho, po czym zerknęła na Czereśniowy Pocałunek.
Ta westchnęła ciężko.
— Ech… a więc zgadzamy się, mimo że niewiele na tym zyskamy — mruknęła. — Gałązka podzieli się z wami ziołami. Ja pokażę wam tereny i nauczę jednego z waszych kotów łowić ryby. Czy przekaże tę wiedzę dalej, to już wasza sprawa.
Spojrzała po rozpromienionych pyskach stojących naprzeciw niej kotów.
— Dziękujemy! — ucieszył się Mglisty Sen. — Wybierzemy odpowiedniego kota. Może spotkasz się z nim jutro, gdy słońce będzie wysoko, przy wierzbie? — zaproponował, już zapewne rozważając, kogo wyznaczyć do nauki.
— W porządku. Wiem, gdzie macie obóz — odparła spokojnie.
Odwróciła się i bez słowa ruszyła w stronę gęstwiny. Czuła na sobie spojrzenia trójki kotów, a jej pazury były gotowe do obrony. Nikt jednak nie ruszył za nią. Słyszała, jak oddalają się w przeciwnym kierunku. Zerknęła na Gałązkę. Towarzyszka szła obok niej z uśmiechem i dziwną, niemal iskrzącą energią. Najwyraźniej możliwość poszerzenia wiedzy o ziołach była dla niej czymś naprawdę ważnym.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz