Przeszłość, gdy byli uczniami
Brukselkowa Łapa wyciągnęła łapę do góry, po czym mocno przydzwoniła nią w pysk Kosaćcowej Łapy. Jej pyszczek wygiął się w kwaśnym grymasie.
— Może byś poczekał z tym kłapaniem, aż będziemy w samotności! — skarciła go gniewnie, po czym spojrzała na Syczkowy Szept. — Masz szczęście, że chyba nic nie słyszał, ale jeśli wyda się, że wiemy… to wszystko będzie twoją winą! — uparła się, zadzierając brodę. — A co do pytania… to nawet bym się nie zdziwiła. Nie lubię go, coś z nim jest nie tak. Całkiem możliwe, że on także ma zepsuty mózg — prychnęła.
* * *
Jakiś czas przed drugim spotkaniem z Wełnistą Łapą
Brukselkowa Zadra nie zamierzała się poddawać w odszukiwaniu rzeczy, o które poprosiła ją Jaskółcze Ziele. Poza tym był to całkiem fajny test, by sprawdzić, jak dobrze idzie jej szukanie i polowanie. Musiała być bardzo uważna, by znaleźć akurat ten konkretny przedmiot, który był jej potrzebny. Zazwyczaj, gdy polowała, rzucała się na pierwszą lepszą ofiarę, jaka pojawiła się w pobliżu. A teraz? Tyle już wiewiórek, myszy i królików ominęła, próbując odnaleźć wróbla. Może było to marnotrawstwo, ale liliowa nie miała na tyle pojemnego pyska, by zmieścić w nim kilka gatunków zwierząt naraz!
Wędrowała po terenach klanu, wyostrzając wszystkie zmysły. Szukała zapachu, śladów wróblich łapek, a także nasłuchiwała, czy gdzieś nie słychać ich ćwierkotu. Właściwie sama nie była do końca pewna, na ile zna się na wróblach, ale będąc całkiem dobrą tropicielką, postanowiła zaufać swoim przeczuciom. Może faktycznie pamięć ją nie myliła, choć od zakończenia jej treningu minęło już kilka… naście księżyców.
Gdy pręgowana dostrzegła przed sobą brązowo-szarego ptaszka, aż poruszyła wibrysami z zadowolenia. W jej oczach pojawiła się iskra, która nie gościła w nich od czasu, gdy jej bliscy uciekli z Klanu Wilka. Brukselka natychmiast przypadła brzuchem do ziemi, powoli krocząc w stronę ofiary.
Gdy była już wystarczająco blisko, napięła mięśnie i wyskoczyła prosto na ptaka, chwytając go w szpony. Ten próbował się oswobodzić, uderzając ją skrzydłami, ale kotce udało się dosięgnąć jego karku i zagryźć go. Niedługo później ofiara przestała się szamotać – Brukselce udało się upolować pierwszego wróbla!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz