Wstrzymała oddech, kryjąc się w jednej z wnęk, gdy podsłuchała, jak Cyklonowe Oko wspomniał jednemu z wojowników o tym, że szansę na przeżycie Dzikiego Berberysy w dziczy są równe zero, zważywszy na porę nagich drzew, jak i fakt, że zaprowadzili go razem z Dryfującym Fluorytem na granicę z Klanem Wilka. Była pewna, że rudy kocur został puszczony wolno przy Drodze Grzmotu, aby miał jakiekolwiek szanse. Czym to się różniło od egzekucji, która spotkała Nieustraszonego Chomika oraz Tańcującego Pierza? Tylko tym, że kto inny miał wykonać wyrok na kocurze.
Cyklonowe Oko do tej pory pewny siebie, niepewnie zerknął przez ramię Gadożerowego Pyska na Krokusową Kruchość, która postanowiła ujawnić się kocurom. Jego mina zrzedła, więc było widoczne na nim zakłopotanie.
— Dziki Berberys miał zostać wygnany, a nie skazany na śmierć z łap Wilczaków... Zabiliście go. Oboje — rzuciła oskarżycielsko. — Nie taka była decyzja Zawodzącej Gwiazdy...
Nie widziała, czy kremowy kocur oraz niebieska kocica celowo wyprowadzili kocura na granicę z Klanem Wilka. Może to była z góry narzucona decyzja przez aktualnego lidera? Jednak przecież darowano mu życie, więc dlaczego...
— Krokusowa Kruchości... — Jako pierwszy odezwał się Gadożerowy Pysk, który zbliżył się do kotki. Widać było, że przez chwilę bije się z myślami, aż w końcu pozwolił sobie otrzeć ogonem łzy z policzka kotki. — Jestem pewien, że Dziki Berberys bezpiecznie przedostał się przez tereny należące do Wilczaków. Na pewno cały i zdrów dotarł na tereny niczyje. Prawda, Cyklonowe Oko?
— Co... Prawda — mruknął, nie rozumiejąc, dlaczego jego biały towarzyszy uważał, że wygnańcowi udało się ujść z życiem. Gadożerowy Pysk skinął głową na znak, aby starszy się z nim nie kłócił.
— Prawdą jest również to, że jeśli spotkał na swojej drodze patrol Klanu Wilka, to tak łatwo nie dał się pokonać. Na pewno po drodze obił nie jeden wilczy pysk i po zwycięstwie, z uśmiechem na pysku ruszył dalej. — Uśmiechnął się ciepło do buraski. — Zalotna Gwiazda może być wściekła, jeśli się wyda, że kiedyś był jednym z nas. Już widzę, jak się awanturuję z Zawodzącą Gwiazdą na zgromadzeniu... Ale to nieważne. Ważne jest to, że on żyje.
Słowa kocura, w przeciwieństwie do słów zastępczyni, nie podniosły na duchu Krokusowej Kruchości. Skąd mógł mieć pewność, że Dziki Berberys w jednym kawałku dotarł poza tereny klanów? Krokus wiedziała, że jej ukochany był silnym kocurem, jednak starała się myśleć realnie — jeśli kocur spotkał na swojej drodze patrol, składający się z samych kocurów podobnej budowy do niego, jak i umiejętnościami, to łaciaty nie mógłby mieć żadnych szans.
— Cyklonowe Oko... zabierz mnie na granicę z Klanem Wilka. Proszę.
Kremowy kocur zwlekał z odpowiedzią. Nie wyglądał na takiego, który miał zamiar spełnić prośbę szalonej kotki. W końcu jednak z głośnym westchnieniem przystał, decydując się zabrać ze sobą kocicę na granice.
~~~
Woń Dzikiego Berberysa była słaba, co oznaczało, że wygnaniec nie zdecydował się nocą powrócić na tereny Klanu Burzy. Gadożerowy Pysk musiał mieć rację, skoro nie wrócił, to znaczyło, że udało mu się dotrzeć poza tereny klanów. O ile żaden z sąsiadów nie postanowił go skrzywdzić.
— Zadowolona? To właśnie w tym miejscu widzieliśmy go po raz ostatni, nim zniknął pomiędzy drzewami. K-krokus! Czyś ty zwariowała?!
Krokusowa Kruchość przekroczyła granicę. Spojrzenie zielonych oczu błądziło po iglakach i ośnieżonym podszyciu. Woń kocura wciąż była wyczuwalna na ziemi, jednak Krokus wiedziała, że w ciągu kilku następnych dni całkowicie zniknie. To była jej ostatnia szansa, aby móc dowiedzieć się, czy kocur był bezpieczny. Póki trop nie zlał się z innymi zapachami, mogła ruszyć naprzód i spróbować go odszukać.
— Krokus... Krokus! — Cyklonowe Oko złapał buraskę za jej ogon i mimo pisku, który wydobył się z jej pyska, przyciągnął ją z powrotem do siebie. — Co ty wyprawia...
Krokus trzymała w pysku, jak i również obejmowała łapami parę gałęzi. Spojrzała na wojownika spod byka, nie kryjąc niezadowolenia, że ten wbił swoje zęby w jej ogon.
— Będą się nadawać do umocnienia przejść? — spytała.
~~~
Gałęzie, które przynieśli do obozu, różniły się zapachem od tych, które znajdowały się na terenach Klanu Burzy. Miała nadzieję, że nikt nie będzie miał pretensji o to, że użyczyła gałęzi z drzew, które rosły po wilczackiej stronie. Ostrożnie odłożyła gałęzie na kamienną posadzkę, przenosząc spojrzenie na Zawodzącą Gwiazdę. Kocur rozmawiał z Oskrzydlonym Ognikiem, Modliszkową Ciszą i Małą Bazią. Mimo to znalazł chwilę, aby spojrzeć na Krokusową Kruchość. Ich spojrzenia się spotkały, jednak żadne z nich nie zdecydowało się odezwać.
— Dobra robota, Cyklonowe Oko! Krokusowa Kruchość! — zamruczała Śnieżycowa Chmura, spoglądając na gałęzie, które zostały przyniesione przez dwójkę kotów. — Hm. Ale pięknie pachną... to gałęzie iglaków... udaliście się po nie, aż pod samą granicę z Klanem Wilka? No to, czym prędzej musicie coś zjeść i się ogrzać, bo na pewno przemarzliście, udając się tak daleko w teren!
Event w Klanie Burzy:
Zebranie gałęzi na umocnienie przejść pomiędzy jaskiniami
Biedna Krokusowa Kruchość :(
OdpowiedzUsuń