***Przeszłość***
Nietoperza Łapa właśnie miała odszukać swojego mentora, kiedy to usłyszała czyiś krzyk. Nie zdążyła zareagować, kiedy mniejsze ciałko wpadło w nią. Nie było to najprzyjemniejsze, ale i tak była w lepszej sytuacji niż młodsza. Spojrzała na nią niebieskimi oczami, które wyrażały zaskoczenie zaistniałym zdarzeniem. Nie zdążyła się nawet odezwać, kiedy Promyk zaczęła swój słowotok. Tak mała istotka, a tyle potrafiła mówić na sekundę. Zupełnie jakby Psotka widziała samą siebie w tej kruszynie. Nie była, więc zła. Nie miała o co, bo i ona za kociaka uciekała ze żłobka. Niemniej właśnie wtedy spotkała na swojej drodze obecnego mentora, którym był Promieniste Słońce.
— Na początek, uspokój się i daj mi dojść do głosu — zaczęła łagodnie Nietoperka. Kiedy młodsza w końcu pozwoliła jej dojść do słowa, ciemna uczennica westchnęła.
— Nikt mi jej nie namalował, urodziłam się z tą plamką. Zresztą podobnie jak z końcówką ogona i białą plamką na szyi. Ta ostatnia wyglądała trochę jak taki poszarpaniec. Niemniej koteczka bardzo siebie lubiła i ceniła, więc nie przejmowała się opinią pozostałych. Grunt to by dobrze było z samym sobą i dalej jakoś szło.
— Ach? Nie szkodzi. Gdy byłam w twoim wieku, również miałam takie wycieczki i pomysły. Nie, żebym teraz ich nie miała. W każdym razie nazywam się Nietoperza Łapa. Miło mi poznać tak energicznego kociaka, jak ty. Oby ci ten zapał pozostał — odparła łagodnie. Po czym rozejrzała się dookoła, a widząc swojego mentora westchnęła.
— Posłuchaj, ja muszę iść na trening. Mój mentor już czeka, ale najpierw odprowadzę cię do żłobka — miauknęła. Po czym zrobiła, co planowała i dołączyła do swojego mentora.
— Przepraszam za spóźnienie, ale mały promyk prędkości mnie dopadł — zażartowała.
***Aktualnie***
Psotny Nietoperz nie tak dawno temu została wojowniczką, a już otrzymała ucznia. Co prawda była tylko w zastępstwie z powodu nagłej sytuacji. Mianowicie Źródlana Łuna spodziewała się kociąt, a Promienna Łapa nie mogła pozostać bez nauki. Była jedynie zaskoczona, że to jej przypadło to zadanie. Oczywiście było to miłe, ale jednak wciąż była młoda. Być może to był test dla niej? Nie mogła tego wykluczyć. Zresztą czy to było ważne? Nie. Miała zamiar pomóc w treningach młodszej kotki, z którą przyszło jej mieć interakcję, gdy jeszcze była uczniem. Skierowała się w stronę legowiska uczniów.
— Promienna Łapo, jesteś tu? — miauknęła Psotka, a gdy młodsza pojawiła się przy niej, odetchnęła z ulgą.
— Z powodu niemożności wykonywania obowiązków mentorskich przez Źródlaną Łunę, mam przyjemność przejąć chwilowo twój trening — zaczęła ze spokojem w głosie. Wiedziała już, co chciała dzisiaj poćwiczyć. Kiwnęła łebkiem, by po chwili ruszyć z młodszą u boku w stronę wyjścia z obozu.
— Dziś nauczę cię otwierania krabów — poinformowała młodszą. Miło wspominała tę lekcję z Promienistym Słońcem. Co prawda na początku nie było to łatwe. Jednak starszy kocur naprawdę dobrze jej to wytłumaczył. Mogła teraz wykorzystać tę wiedzę i przekazać ją przyszłej wojowniczce.
— Chyba, że już miałaś z tego naukę, to pomyślimy nad czymś innym — dopowiedziała, bo też mogło tak być.
<Promienna Łapo? Zapolujemy na kraby?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz