— Wybacz mi, nieznajoma kotko. Przez moje niedopatrzenie się zderzyliśmy…głowami. Wszystko w porządku?
Chociaż kotka przez chwilę niepewnie wpatrywała się w nieznajomego, nie do końca ufając jego intencjom, wreszcie westchnęła i pokiwała głową.
— Wszystko dobrze — odpowiedziała, jednak dość cicho. Gdyby tylko deszcz był głośniejszy, kocur pewnie jej by nie usłyszał.
Podeszła zaraz do nieznajomego albinosa i obwąchała go, a ten stanął sztywno, jakby obawiając się co dalej... Ewidentnie był z innego klanu i nie wyglądał, jakby się zgubił. Nie wyglądał też jednak, jakby chciał ją zaatakować.
— Co tu robisz? — zapytała wreszcie.
— Dobrze, że jesteś cała — odparł spokojnie. — Trenuję.
Kotka uniosła brew na jego odpowiedź, a zaraz rozejrzała się za mentorem kocura. Czemu mieliby trenować przy granicy... No ale ona w sumie też właśnie przy niej była i też trenowała...
— Chyba trochę się zgubiłeś — stwierdziła za to tylko, ale zaraz się zastanowiła.
Może mogłaby trochę wykorzystać bycie przy granicy, żeby szybciej coś upolować! No i może, żeby nie był to nieznajomy. Może kocur coś mijał, a może też właśnie polował? Mogłaby mu ukraść zwierzynę! Naprawdę marzyła tylko o powrocie do obozu...
— Mijałeś może jakąś zwierzynę? — zapytała więc z nadzieją.
Biały rozejrzał się i powęszył w powietrzu, jednak pewnie tak jak ona nic nie wyczuł. Deszcz zmył zapach czegokolwiek!
— Nie zgubiłem, doskonale wiem, gdzie jestem — zapewnił, a zaraz dodał: — Niestety, dziś nie trenuję polowania. — zamilkł na chwilę i kotka już chciała uciec, gdy nieznajomy zapytał: — Potrzebujesz pomocy?
Kotka nie odezwała się na temat tego, że kocur niby wiedział, gdzie jest. Dlaczego więc nie wrócił do swojego obozu? Dlaczego w ogóle był tutaj na granicy? - Te pytania Kora zostawiła sobie w głowie. Chociaż chyba najgłośniejsze było pytanie, które pojawiło się po kolejnych słowach kocura: czemu on chce jej pomóc?
— Nie, dzięki — mruknęła, odsuwając się trochę, a zaraz strzepała z siebie wodę. — Po prostu... okropna pogoda — zauważyła.
Odeszła jeszcze kilka kroków, po czym odwróciła się i zerknęła na albinosa, posłała mu delikatny uśmiech i rzuciła jeszcze:
— Wracaj do Burzaków, albinosie! Miło było poznać!
I skoczyła w inne krzaki, szukając zdobyczy.
<Biała Łapo? Co zrobisz?>
[547 słów]
[przyznano 11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz