Znowu to samo.. Trafiam tu co każdą noc. Ciemna pieczara, a w niej kości i padlina. Wolałabym jaśniejsze miejsce. Pokryte kwiatami i pełne żywych istot. Jednak cały czas budzę się tu.
- Ryś! - Usłyszałam.
- Tu jestem! - Odezwał się ponownie głos. Był to kot, bardzo chudy. O smolistej czarnej sierści i białych oczach.
- Gdzie ja jestem?! - Mruknęłam.
- Nie zgrywaj się Ryś! - Szepnął kot. Muszę wracać! Biec co sił, gdzie tylko mogę. Cały czas widzę te koty, gdzieś w pobliżu. Jak zawsze tu chodzę.. Nigdy nie odezwały się do mnie, a jednak wiedzą jak mam na imię. Czasami zdają się czytać moje myśli.
- Ryś! Ryś! Pokaż się nam! - Mruczał głos. ‘’Nam?’’ Pomyślałam. Z cieni zaczęły pojawiać się inne koty. Tak samo czarne i o oczach białych jak śnieg. Z towarzyszącym mi strachem biegłam przed siebie.
- Właśnie! Nie ukryjesz się przed nami! - Powiedział inny kot. Ich głosy były mi znajome.. Zaranna Zjawa? Czy to ona? Co ona by tu robiła. Słyszę jeszcze Lodowy Omen i Makowy Nów. Po chwili ucieczki zatrzymałam się. Pot zlatywał mi z czoła, a ja dyszałam jak najęta. Chwila nie minęła, a coś zaczęło się dziać. Coś ugryzło mnie w ogon.
- Tu jesteś.. Czemu uciekasz? - Zapytał głos. Nie.. To nie może być ona! To moja mama! Nie wyglądała jak ona, ale czułam, że nią jest. Miała taki sam głos. Nie, nie! To tylko moja wyobraźnia! Odwróciłam głowę od ‘’mamy’’ i biegłam dalej. Kiedy ziemia zaczęła spadać, wbiegłam w werwę. W pieczarze roiło się od drzew. Nie czekałam i wykorzystałam umiejętności wspinaczki. Wysunęłam pazury i wbiłam je w korę drzewa. Kiedy znalazłam się na jego czubku, wskoczyłam na gałąź. Zamknęłam na chwilę oczy, wmawiając sobie, że to tylko sen. Jednak to nic nie dało. Kiedy otworzyłam oczy, przede mną pojawiła się świecąca kulka. Próbowałam jej dotknąć, ale ona poleciała na drzewo obok.
- Pomogę Ci! - Powiedziała kula. Nie byłam pewna, że to kolejny kot. Jednak skoczyłam na kolejną gałąź, a po niej na drugie drzewo. W Końcu dotknęłam kulkę, a ona zamieniła się w kota. Czy to Wieczorna Gwiazda? Czemu tu są same koty z Klanu Wilka!! Cała ta sprawa wydaje się być dziwna. Nie dziwna! Przerażająca.
- Wieczorna Gwiazdo! Co ty tu robisz?! - Powiedziałam.
- Cicho! Bo jeszcze cię usłyszą. Nie czas na wyjaśnienia! Jeżeli chcesz żyć, za mną! - Powiedziała. Kiwnęłam głową i udałam się za kotem. Przeskakiwaliśmy z drzewo na drzewo. Nie wiedziałam co robię.
- Zostań tu! Mam nadzieje, że tu będziesz bezpieczna. - Mruknęła Liderka. Kiwnęłam głową. Jak nie mogę być tu bezpieczna?! Weszłam do dziupli w drzewie, wyczekiwałam na powrót Wieczornej Gwiazdy. Wyjrzałam zza dziupli i zobaczyłam kilka sylwetek w blasku, który wytwarzała Wieczorna Gwiazda. Można było je zobaczyć. Lodowy Omen, Nikły Brzask i Wilcza Tajga? Co oni mają zamiar zrobić.. Chwila! Przecież to koty, kultyści Mrocznej Puszczy! Co oni mają zamiar zrobić? Przed nimi zauważyłam smolistą wodę. Nie była ona przeźroczysta, tylko czarna. Ale w niej coś się świeciło. Koty wymieniały między sobą zdania. Byłam ciekawa, o czym gadają. Wilcza Tajga wystąpiła na przód i weszła do wody. Biała plama oddalała się od nich, ale ona sama zanurzyła się w wodzie. Wilcza Tajga razem z Lodowym Omenem okrążyły ją. Z kolejnych stron, zaczęli się pojawiać kolejni kultyści.
Nie minęła chwila, a doszło do rozlewu krwi. Biedne ciało Wieczornej Gwiazdy.. Widać było z daleka, że ulatywała z niego dusza.
- Nie! - Krzyknęłam w rozpaczy. Koty odwróciły wzrok, prosto na mnie. To jest tylko zły sen.. Obudź się! Rysia Łapo, no dalej!
- Rysia Łapo! Ryś! - Usłyszałam. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Miodka. Miodowa Łapa wyglądał na niewyspanego.
- Coś się stało? - Mruknęłam.
- Nie wierć się tak! Kopnęłaś mnie! - Mruknął brat.
- Ojć... Przepraszam! - Mruknęłam.
[1139 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz