— Mamo! Mamo! To lisie łajno nie chce się utrzymać na sobie! — zapiszczał kocurek, na co liliowa kotka zrobiła wielkie oczy. Na reakcję matki aż sam Omen przełknął ślinę. Jaśmin prędko go strzeliła w głowę swoim ogonem.
— Nie mów tak! Kto cię tego nauczył? — zapytała, karcącym tonem głosu. Omen powoli się odwrócił odrobinę w bok, udając niewinnego oraz pogłębiając swoje kłamstwo o utracie wzroku.
— Ah... Przepraszam, mamo! Już nigdy tak nie powiem, obiecuję — miauknął kociak, mówiąc do powietrza zamiast swojej matki. Ta tylko westchnęła zrezygnowana oraz ustawiła się przed nim.
— No ja myślę, Omenie — powiedziała samotniczka, spoglądając na niego ostrzegawczo. — A teraz powiedz mi, o co były te piski? — zapytała, tym razem łagodniejszym tonem, przysiadając na ziemi obok młodego kocurka.
— Bawiłem się w trawie i chciałem poukładać kamienie, ale to lisie łajno cały czas spadało! — zapiszczał ponownie, a matka go ponownie pacnęła ogonem w głowę. Kociak zmarszczył nos, gdy ten dostał kolejny raz widocznie zniesmaczony całą tą sytuacją. — No dobrze, dobrze! Przepraszam, mamo! — pisnął.
— Żeby mi to był ostatni raz, gdy takie słownictwo usłyszę — ostrzegła go kotka, wzdychając. Ah te dzieci… — Omenie, kochanie, niestety na spadające kamienie nic ci nie poradzę… Jeśli spadają to trudno, może musisz poszukać innych, aby je ułożyć? — zaproponowała Jaśmin z delikatnym uśmiechem.
— Ugh! Co za ścierwo z tych kamieni! — przeklął kociak, na co matka ponownie go prasnęła ogonem. — Za co to? Nie powiedziałem lisie łajno! — oburzył się kociak, a Jaśmin już podniosła ogon, aby poprawić jego zachowanie.
— Oj, lepiej uciekaj do zabawy, bo im dłużej tutaj siedzisz, tym więcej rzeczy słyszę. Już, sio! Do zabawy — pogoniła go samotniczka. Omen zadecydował posłuchać się matki oraz uciec z miejsca zbrodni. Cóż, nie jego wina, że brzydkie słowa brzmiały tak kusząco, a inni samotnicy nie żałują ich sobie.
— Oj, lepiej uciekaj do zabawy, bo im dłużej tutaj siedzisz, tym więcej rzeczy słyszę. Już, sio! Do zabawy — pogoniła go samotniczka. Omen zadecydował posłuchać się matki oraz uciec z miejsca zbrodni. Cóż, nie jego wina, że brzydkie słowa brzmiały tak kusząco, a inni samotnicy nie żałują ich sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz