Przed opuszczeniem Gąbczastej Łapy i Łezki Klanu Wilka
Nie rozumiała zbytnio sposobu myślenia małej kotki, lecz po chwili wróciły do niej momenty, gdy sama była w podobnym wieku. Ruda wtedy miała wątpliwości czy aby na pewno życie w klanie jest dla niej, lecz z czasem te myśli ucichły, będąc zagłuszone przez potrzebę opieki nad rodzeństwem i zamartwiania się o nich.
— Rozumiem, jak się czujesz. Sama księżyce temu wraz z rodzeństwem zostałam znaleziona na terenie klanu. Byliśmy zmarznięci, przemoczeni, a ja jako jedyna nadal chciała tam zostać, czekając, aż nasza matka wróci. Długo zajęło mi pogodzenie się z tym, że nasz porzuciła i to Klan Wilka stał się moją nową rodziną... Choć bywają dni, kiedy czuje się tu obco, lecz Mglisty Sen i Gwiazdnicowa Łapa są powodem, dla którego nadal tu jestem — wyjaśniła z lekkim uśmiechem, w którym krył się cały ból, który tak długo skrywała na dnie swego serca.
Później próbowała jeszcze jakoś kontynuować rozmowę, lecz wojowniczce dość kiepsko to szło, przez pojawiające się wątpliwości czy na pewno powinna należeć do klanu. W końcu była tutaj tylko z racji rodzeństwa, którego nie chciała opuszczać, lecz ci byli już znacznie starsi, a ona ze Snem wojownikami. Kocur nawet miał ucznia, dlatego czuła, jakby to nie był jej świat.
Bo nie był. Siłą została tu ściągnięta, a wcześniej nie mogła opuścić klanu, ponieważ była za młoda na długie wędrówki oraz nie znała terenów Wilczaków, lecz teraz wszystko się zmieniło.
Teraźniejszość
Łezka została zabrana przez Gąbczastą Łapę do Klanu Nocy, a Horyzont zadręczała się ciągle powracającymi myślami, podczas gdy w nocy ledwo co mogła zmrużyć oko, męczona słowami małej kotki. W dodatku martwiła się o nią, mając na uwadze to, że aż tak bardzo rudej przypominała samą siebie.
Czyżby jej życie w klanie było tylko jednym z wielu rozdziałów w jej życiu? Może inny los był jej pisany? Czy powinna spróbować wyruszyć w podróż i w nadziei odnaleźć Makowiec?
Zbyt dużo pytań, a niewiele odpowiedzi, których nie znała. Wolała nie mieszać do tego rodzeństwa ani Brukselkowej Zadry, czując, że by ją próbowali powstrzymać przed opuszczeniem klan dla zapewne samobójczej wyprawy.
<Do zobaczenia kiedyś Łezko>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz