— Dzień dobry ojcze. I Kołysankowa Łapo. Wybieracie się na trening? — miauknęła jak najostrożniej i z jak najmniejszym normalnym dla niej entuzjazmem. — Jeśli tak to pójdę z wami — dodała, próbując trzymać się uczucia, którego doświadczyła z samego rana.
Ojciec spojrzał na nią niego krzywo, jakby z pewną dozą niechęci, ale po chwili kiwnął głową, na co kotka się uśmiechnęła.
Po chwili ruszyli na trening. Starszy rudzielec odszedł kawałek od nich. Srebrna nie mogąc się powstrzymać, zaczęła wpatrywać się w ucznia Płomiennego Ryku, mając nadzieję, że się odezwie. Gdy to jednak nie nadeszło, wzięła dużo powietrza w płuca.
— Cześć! Jestem Rudzikowe Skrzydełko. Wojowniczka. Dosyć świetnie biegam i fanom za królikami, ale czasem mi uciekają i muszę za nimi ganiać. A ty? Jesteś Kołysankowa Łapa, prawda? Uczeń mojego ojca. Jakie są treningi z nim? Pewnie daje ci niezły wycisk, co? I co to są za śmieszne wzorki na twoim futrze? Już widziałam śmieszne białe kotki z kolorowymi oczami, a to również jest dla mnie czymś nowym! — miauknęła na jednym wydechu, a jej oczka zaczęły się świecić z ekscytacji.
— Ciszej Rudzik! — miauknął z przodu Płomienny Ryk, a pręguska zjeżyła lekko futro. — Nie mów mu, że nie potrafisz uśmiercić zwierzyny. To znaczy, że jesteś słaba. Nie powinnaś nawet mówić tego na głos.
— Rozumiem ojcze — odparła, kiwając głową, nawet jeśli tamten wcale tego nie zauważył.
— Masz śmieszne pędzelki przy uszach, są miękkie? Mogę dotknąć? — zapytała, na szczęście już trochę ciszej, wpatrując się w ucznia. — Masz takie śliczne futro… Jakoś je układasz? I co to za kwiatki?
— Rany… — zaśmiał się Kołysankowa Łapa. — Trochę wolniej — mruknął, a Rudzikowe Skrzydełko bardzo szybko ucichła, patrząc wyczekująco na kocura.
— Tak jestem Kołysankowa Łapa. Uczy mnie Płomienny Ryk, czyli tak jak mówisz twój ojciec. Nie przepadam za nim. A to jakie są treningi z nim…dosyć wymagające. Poza tym niekoniecznie podoba mi się bycie wojownikiem — odmiauknął. — Nie wiem czemu mam takie futro. Te ptaki prążki są nieco dziwne, ale też bardzo ładne i dlatego o nie dbam. — Kwiatki? To żmijowce! Moje ulubione.
— Rozumiem. Będziecie ćwiczyć walkę? Może też spróbuję nauczyć cię jakichś ruchów? — zapytała z uśmiechem Rudzik.
<Kołysankowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz