Przeszłość
Z okazji tego, że Tropiąca Łaska tego dnia nie chciała go trenować, to wymieniał posłania w legowisku uczniowskim. Nie marudził niby, było tak ciepło, że mógłby w obozie zostać cały dzień i robić takie prace, może czekoladowa szylkretka czasem go biła, ale nie była złym kotem, skoro pozwoliła mu zostać w obozie. Wymieniał akurat jedno z posłań, które było blisko wejścia do legowiska uczniów, czasem zerkał na obóz, który tętnił życiem. Widział jak jego ciocie, rozmawiały ze sobą, jako mistrzynie pewnie ustalały trenowanie wojowników, ranga mistrza brzmiała fajnie, pomagałeś innym kotom rozwinąć swoje umiejętności, by je zastosować na polu bitwy. Rudzielec chciał kiedyś to zobaczyć w praktyce, jak podczas wojny mistrzowie wydają reszcie Wilczaków rozkazy. Tygrysia Noc dzielił się językami z Wilgową Goryczą, poprawiając buremu jego długą, gęstą grzywę, brat czekoladowej był dużo spokojniejszy z charakteru od swej starszej siostry. Dziwił się, że Tropiąca Łaska mogła być jego siostrą, zachowywali się tak różnie od siebie, choć mieli podobieństwa w wyglądzie to w charakterze niezbyt. Spoglądał jeszcze gdzieś w dal i zobaczył jak Tropiąca Łaska, opierała się gdzieś w kącie obozu z głową podpartą do łapy, na jej pysku było widać uśmiech, a źrenice były większe, było widać, że patrzy na Nadciągający Pomrok. Wyglądało to, jakby czekoladowa kotka interesowała się jego ciocią, wojowniczka otrzepała się, a on szybko obrócił głowę, udając, że czyści te legowiska. Chociaż może to tylko był przypadek i tak sobie patrzyła, ot, tak, jak on czasami tak robi, patrząc na mrówki w ziemi.
***
Mogłoby się wydawać, że taka sytuacja mogła być jednorazowa, ale gdy został wojownikiem, to zauważył, że takie akcyjki powtarzały się częściej, dodatkowo nawet raz Tropiąca Łaska spytała Nadciągający Pomrok czy nie chciałaby wyjść z nią poza obóz, ale czarna dymna szylkretka zbywała ją i sobie poszła. Gdyby nie Seradelowa Łapa, która to podsłuchała, to za licho by się tego nie dowiedział, czasami uznawał, że ta umiejętność Seradeli jest przydatna, a czasem sam się bał, że kotka mogłaby go podsłuchać, nawet gdy śpi, była za bardzo w tym zaawansowana. Czarna mistrzyni dzisiaj opierniczyła Cykoriowy Cykor, aż ta uciekła w podskokach od mistrzyni po rozmowie. Cętkowany Tęgosz podszedł do mistrzyni.
— Cześć, ciociu, widzę, że miałaś problem z Cykorią, czy to dlatego, że nie trenuje Garbatka? Nie, żebym się o niego martwił, bo nie dziwię się, patrząc na niego, czemu nie chce go trenować, na jej miejscu też bym tego nie trenował. Wywaliłbym go od razu z klanu, przynajmniej posłużyłby jako pokarm dla dzikiej przyrody — mistrzyni poprawiła swoją grzywę.
— Właściwie to mieliśmy poważną rozmowę na inny temat. Jak patrzę na ciebie, to dosyć szybko urosłeś, wcześniej byłeś wielkości mojej łapy. Jak ostatni raz ciebie widziałam, to piłeś mleko Wrotyczowej Szramy, ale słyszę, że rośniesz nam wspaniale — tak, Wrotyczowa Szrama, matka Garbatka, ona też była jakaś słaba, powinna to coś zakopać, od kiedy się urodziło. Czekoladowy kocur był tak obrzydliwy z wyglądu, był czymś, co nie pasowało do estetyki ich klanu.
— Staram się, jak mogę, wiesz mam do ciebie nietypowe pytanie — mistrzyni przechyliła łebek.
— Słyszałam wiele pytań tego typu, ale nie obrażę się, jeśli to będzie, tylko jedno pytanie — rudzielec zaczął z grubej rury.
— Często widzę, jak Tropiąca Łaska podchodzi do ciebie i nie wiem, coś tam kręcicie ze sobą? Zauważyłem, że jest tobą zainteresowana w jakiś sposób — czarna dymna szylkretka wyglądała na trochę zbitą z tropu, takiego pytania rzeczywiście mogła się nie spodziewać.
<Nadchodzący Pomroku, are you gay?🏳️🌈>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz