Przed powstaniem namiestników
I to już spodobało się maluchowi. Uczennica nie odganiała go, stwierdzając, że był za młody. Wreszcie!
— Ale pływać, tylko jeśli ktoś jest w kąciku zabaw — dodała po chwili, na co kocur kiwnął głową.
Wyszli, a Nur odetchnął świeżym powietrzem. Nie mógł doczekać się, aż będzie wojownikiem i będzie mógł wychodzić codziennie!
— Więc co byś chciał wiedzieć dokładnie? — zapytała.
Kocur zastanowił się chwilę. Miał naprawdę wiele pytań, ale nie chciał zostać spławiony przez kotkę. Miał opcję się czegoś dowiedzieć, więc musiał z niej skorzystać.
— Jak to jest być wojownikiem?
— To całkiem nudne wbrew pozorom — Nur uniósł wysoko brwi, zaskoczony tym stwierdzeniem... — Nikt Ci o tym nie mówi, jak zaczynasz być uczniem, ale… bycie wojownikiem nie jest niczym niesamowitym. Nic nie jest tak właściwie. Tak jak teraz wstajesz o poranku, żeby się najeść, będziesz wstawał jako wojownik. Potem patrol, drzemka, polowanie. I tak w kółko, chyba że znajdziesz sobie przyjaciół albo miłość, co zapełni ci trochę nudy w życiu. I tak do emerytury, właściwie.
Nur skrzywił się na samą myśl. Rutyna, o której mówiła kotka, brzmiała nudno, ale też wyjaśniała, dlaczego tyle kotów miało wady. Żyli w spokojnym świecie, nie uczyli się niczego, nie poprawiali swoich umiejętności.
— To nie brzmi… zachęcająco — stwierdził więc maluch.
— Może nie, jako samo pojęcie. To zależy, co zrobisz z tym faktem — zauważyła kotka.
No przecież! Nur nie musiał żyć jak inni – i tak był od nich lepszy. Gdy tylko zostanie wojownikiem, będzie się starał być jak najlepszy. Będzie ćwiczył i będzie przekazywał swoje nastawienie innym.
— Niektórzy wojownicy nie przejmują się monotonią. Tak wolą żyć. Jak jest spokojnie i nie muszą się niczym przejmować. Ale jak nie chcesz, tak żyć to nikt nie zabrania ci robić dodatkowych patroli, mieszać się w politykę i mącić w głowach innych. To całkiem proste tak właściwie. A ty jesteś całkiem spostrzegawczy, co? — zerknęła na niego.
— Jestem — zgodził się z dumą.
— To nigdy ci się nie będzie nudzić. Musisz tylko przyglądać się innym bardzo dobrze.
Kocur zamrugał kilka razy. Czy to naprawdę było tak proste? Już teraz widział, jak wiele kotów miało wady. Czy jeśli będzie starszy, będzie mógł je wypominać bez żadnego problemu? Czy gdyby był wystarczająco spostrzegawczy, mógłby się nawet wkraść w królewską rodzinę? Jego rodzice znali aktualnego lidera, a on właściwie mógłby znać kolejnych. Mógłby utrzymywać z nimi przyjacielskie stosunki… Mógłby być idealnym wojownikiem, ba! Idealnym powierzycielem, przyjacielem… Kimś ważnym. Nur uśmiechnął się na samą myśl.
— A teraz co? Pływanie czy polowanie? — zapytała Żabia Łapa, wyrywając go z letargu myśli.
— Pływanie. Mama mówi, że już mi świetnie idzie — wypiął dumnie pierś.
Kotka pokiwała głową i weszła do wody, a zaraz za nią wszedł maluch. Przez moment bawili się w wodzie, a srebrna pokazywała rudemu techniki dobrego pływania.
***
Nur polubił towarzystwo kotki. Fakt, że Żabia Łapa go nie spławiała, bardzo mu schlebiał. No i uczyła go rzeczy ze swoich treningów. Jak tylko zostanie uczniem, będzie przygotowany!
Nie mógł się więc doczekać, aż kotka znów przyjdzie i gdy tylko ją zauważył przy wejściu do żłobka, pojawił się przy jej nogach.
— A dziś Żabia Łapo, co robiłaś na treningach? — zapytał, siadając obok niej.
Chętnie słuchał o jej przygodach, chcąc wiedzieć jak najwięcej. Czym więcej będzie wiedział, tym bardziej gotowy będzie na bycie najlepszym uczniem, a potem najlepszym wojownikiem.
<Żabia Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz