— Dereńka jest… wiesz… wolna i może by się zgodziła? — zaproponował Kurka.
Guziczek od razu pokręcił głową.
— Jest już starsza — zauważył. Nie ma co motywować jej do noszenia kociąt. Jaśminowiec ma partnera, prawda?
— Len. Jest z Lnem.
Guziczek skrzywił się. Między zwiadowcami nastała chwila ciszy.
— Prościej by było poczekać na znajdki… — zauważył Guziczek.
— Nie ma się co poddawać — Kurka polizał go za uchem, na co czarno-biały zamruczał... — Znajdziemy kogoś.
— Wiem… Daglezja może? — Guziczek spojrzał w niebo.
Właściwie trochę nie interesowało go kto będzie matką jego maluchów. Chciał, tylko żeby ktoś przyniósł je na świat…
— Nie dziękuję. Ona ma… specyficzny charakter. Nie sądzę, że w ogóle by się zgodziła.
Guziczek zmarszczył nos i pokiwał głową.
— Masz rację — westchnął. — Jest raczej… Wybuchowa.
— A może… Może… — Kurka zastanowił się chwilę. — Jeżogłówka? Może ona by się zgodziła?
— Ta… wędrowczyni? Ta z tej bandy co plątają się po terenach Owocowego Lasu? — Guziczek nastawił uszu.
— Yhymmm… Ona jest niezwykle miła i… może by się zgodziła? — propozycja Kurki była oczywiście nieśmiała.
Guziczek kochał swojego partnera takim, jakim był, ale jego nieśmiałość zawsze rozczulała go bardziej. Może i nie była to świetna cecha, ale przez nią Kurka był Kurką.
— Warto spróbować — Guziczek uśmiechnął się do partnera. — Daje nam to też brak jakichkolwiek problemów potem z kotami w obozie czy sporów o rodzicielstwo!
— Tak… to dobry pomysł.
Jeżogłówka na szczęście zgodziła się na ich propozycje. Praktycznie bez wahania! Oczywiście zwiadowcy rozpieszczali kotkę, gdy ta nosiła ich maluchy pod sercem. Dostawała wszystko, czego chciała, a nawet więcej. A sam Guziczek chodził wniebowzięty, ale i zmartwiony, że coś pójdzie nie tak.
Przypomniał sobie Czerwca i to jak chodził w skowronkach, gdy jego maluchy miały się urodzić. Wtedy tego nie rozumiał, ale teraz? Teraz zachowywał się praktycznie tak samo. Nienawidził faktu, że kilkanaście godzin przed porodem musiał iść na zgromadzenie, lecz gdy tylko wrócił, to wraz z Kurką czuwali przy żłóbku. Nie byli przy samym porodzie, ale gdy Mistral ich wpuściła, a Guziczek zauważył maluszki przy Jeżogłówce, to łzy same napłynęły mu do oczu.
— Myśleliście już nad imionami? — spytała kotka.
— A jakie mamy tutaj skarby? Kotki? Koty? — Guziczek nachylił się nad nimi.
Jedna mała kulka prychnęła, gdy ten zbliżył się bardziej. Kocur uśmiechnął się delikatnie, patrząc na maluszki.
— Dwie koteczki i kocurek — odparła Jeżogłówka.
— Dla każdego po jednym imieniu? — Guziczek zerknął na Kurkę, który przytaknął z uśmiechem. — To… kocurek może Gronostaj?
— A szylkreteczka, Bratek? — zaproponowała Jeżogłówka, na co oba koty jej przytaknęły.
Nastała chwila ciszy. Guziczek widział, że Kurka się zastanawiał. Wiedział, że nieważne, jakie imię wymyśli, będzie je kochać. Tak samo, jak już pokochał te maluszki i tak samo, jak kochał Kurkę.
— Alka… — mruknął Kurka cichutko. — Czekoladowa kotka będzie się nazywać Alka.
— Piękne… Piękne… Nasze dzieci, Kurko… Nie mogę w to uwierzyć.
— Są piękne… — potwierdził Kurka. — Nie mogę się doczekać, aż zaczną rozrabiać!
Guziczek zaśmiał się i położył, tak aby widzieć maluszki lepiej. Wiedział, że przez kilka pierwszych tygodni będą siedziały z Jeżogłówką w żłobku, lecz nie mógł się doczekać, aż będą już biegać. W głowie słyszał, jak wołają go tata. Jego maluszki…
— Musimy ich pilnować za wszelką cenę — szepnął, zerkając na Kurkę.
Obydwoje stracili bliskie osoby i wiedzieli, jaki to był ból. Nie mogli sobie pozwolić, aby stracić też swoje dzieci.
— Będziemy — zapewnił Kurka.
Guziczek kiwnął głową i wstał. Podszedł do Kurki i otarł się o niego.
— Dajmy Jeżogłówce odpocząć — zaproponował.
Obydwoje wyszli ze żłobka i stanęli przed nim. Guziczek odetchnął i uśmiechnął się ciepło.
— Tyle czekaliśmy… A teraz tam są nasze maluszki — szepnął bardziej do siebie niż do partnera.
A potem spojrzał przed siebie. Jego rodzeństwa przy nim już nie było, jego rodzice zginęli. Został mu tylko Kurka i te małe kuleczki futra w żłobku…
— Kurko… — spojrzał na zwiadowcę i pocałował go krótko. — Kocham cię. I dziękuję.
<Kurko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz