Trzcinowy Szmer zamruczała zadowolona odwiedzinami samej medyczki. Wychodziło na to, że miała chody u kotów z rodu. Czy to coś złego? Oczywiście, że nie! Tym bardziej że mogła powiedzieć o całkiem dobrze kiełkującej przyjaźni u medyczki. Wzięła jednego kęsa okonia, którego ta jej przyniosła. Był świeży, a mięso rozpływało się jej w pysku. Idealne jedzenie na długie pogawędki.
— Nur i Łabądek są grzeczni, przynajmniej pod moim sokolim wzrokiem. Widzę, że Nur jest cichszy i lubi obserwować koty w obozie, a Łabądka bardziej wydaje się towarzyska, jednak ona jest czystym Żmijowcową Wicią. Nie da się tego ukryć, jak lubi się stroić w najróżniejsze kwiaty oraz piórka, które jej ojciec przynosi — powiedziała szczerze zadowolona, co rzadko można było od niej usłyszeć. Będąc królową, czuła się naprawdę szczęśliwa. — Żmijowcowa Wić nie zostawił mnie samej z kociętami. Jest nad wyraz aktywnym ojcem i ciągle przychodzi do żłobka, jeśli nie ma go na patrolu. Bardzo mi pomaga.
Gąbczasta Perła na jej odpowiedź zamruczała rozczulona.
— Miło jest mi to słyszeć. Może nie zastanawialiście się, żeby wziąć ceremonii łączącej? Dawno w Klanie Nocy ich nie było. Koty zapomniały, jak to powinno się zaczynać rodziny.
— Owszem, zastanawialiśmy się i nawet byliśmy u Mandarynkowej Gwiazdy.
— Serio? I co powiedziała? Zgodziła się? Jak nie mogła się zgodzić! Pewnie sama tęskni za takimi wydarzeniami w klanie!
— Dowiesz się, jak dostaniesz zaproszenie na ceremonię — zaśmiała się z dymnej.
— Trzcinko, kochana, przecież jako medyczka, nawet jeśli nie mam zaproszenia, to muszę się tam zjawić, tak samo, jak Błękitna Laguna oraz Mandarynkowa Gwiazda — medyczka polizała się nonszalancko po futerku na piersi.
— To jest pewne, jednak myślę, że byłoby ci miło, gdybyś dostała specjalne zaproszenie od nas. Czułabyś się chciana, jako gość, a nie z obowiązku. Wiesz, że bardzo cię lubię. Przyjaźnimy się, więc wolałabym, żebyś dostała ładny upominek w postaci pierza lub kolorowej muszelki oraz oficjalne zaproszenie. Może nawet bym zrobiła z Łabądka małego posłańca? Nie byłoby to urocze?
— Byłoby, chociaż teraz nie będę mieć uroczej niespodzianki, bo się wysypałaś z wszystkich pomysłów — zamruczała rozbawiona Gąbczasta Perła.
— No cóż, mówi się trudno! — wzięła kęsa i znów zamruczała z eksplozji smaków w jej pyszczku. — Za to powiedz mi, co tam u ciebie? Czy przyszłaś powiedzieć mi, jak strasznie idzie Klekoczącemu Bocianowi? A może masz coś innego ciekawego do powiedzenia?
< Gąbczasta Perło? >
🎍
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz