— Co to za smętna mina mój mały zwycięzco? — z letargu wyrwał go głos matki.
Kocur spojrzał na nią i westchnął. Trzcinowy Szmer za to zawsze przejmowała się Nurem. Obiecał jej, że będzie najlepszy nieważne co i miał zamiar trzymać się tej obietnicy.
— Tata ostatnio nie bawił się ze mną, siedzi tylko z Łabądką! — prychnął.
Kotka ewidentnie się nad czymś zastanawiała, ale Nur nie był w stanie stwierdzić nad czym. Miał tylko nadzieję, że wie, że nic złego nie zrobił! Ale zamiast tego pchnęła go nosem w stronę wody.
— Tata na pewno szykuje dla ciebie niespodziankę. Wiesz, że jest naprawdę zapracowany jako wojownik — wyjaśniła spokojnie.
Nur nie do końca w to wierzył, ale ostatecznie tylko kiwnął głową.
— Jeśli chcesz być tak odpowiedzialny, jak ojciec, albo twoja mama, to musisz dobrze pływać — wymruczała zachęcająco. — Poza tym cały dzień było za gorąco, byś mógł wychodzić na polanę. Teraz możesz się schłodzić.
Kocur rozpromienił się na słowa matki i szybko wszedł do brodzika. Lubił wodę, bo zawsze była nieprzewidywalna, ale też… czysta. Nie tak jak koty, czy inne rzeczy. Woda była idealna, nie miała błędów…
— Chcesz popływać, Nurze? Możemy wejść troszkę głębiej, a ja będę cię asekurować — zaproponowała matka. — Zobaczysz, że będziesz pływać lepiej niż ja oraz Żmijowcowa Wić.
— Tak, proszę — odpowiedział szybko z uśmiechem.
Nie był pewien czy akurat może być lepszy od rodziców, chociaż oni oczywiście też mieli swoje wady. Ale byli jego rodzicami…
Wraz z Trzcinowym Szmerem weszli trochę głębiej. Kocur nigdy by tego nie przyznał, ale gdy stracił grunt pod nogami, jego serce zabiło mocniej. Wiedział jednak, że chociaż woda była idealna, była też zdradliwa i karała za strach. Nur nie mógł się bać, dlatego, wraz z pomocą matki, dzielnie unosił się na wodzie.
— Dobrze mi idzie? — spojrzał na kotkę.
<Mamo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz