Akcja dzieje się kilka dni po porodzie
Popatrzyła się na Niezapominajkową Nadzieję. Widziała w jej oczach ból i nawet zazdrość. Były zżyte nawet bardzo, do pewnego czasu nawet sądziła, że zostaną partnerkami, jednak młodsza wojowniczka bardzo długo nie wykazywała niczego więcej od siebie. Trzcinowy Szmer nie usłyszała od księżyców dwóch słów, które powinny paść z pyska Niezapominajkowej Nadziei. Wtedy wszystko inaczej mogło się potoczyć.
Trzcinowy Szmer jednak nie żałowała swoich decyzji. Inaczej przecież nie miałaby przy swoim brzuszku dwóch malutkich kuleczek, które były z jej krwi oraz Żmijowcowej Wici. Łabądek oraz Nur byli teraz dla niej całym jej światem, a nie wyznanie uczuć od kotki, która po prostu egzystowała w obozie.
— Nur oraz Łabądek są naprawdę cudnymi kociętami, Niezapominajkowa Nadziejo. Jeszcze nie są na tyle duże, żeby brykać, jednak uwierz mi na słowo, że zostaną wspaniałymi wojownikami. Widać po Nurze, że ma sylwetkę po swoim dziadku, czyli Dryfującej Bulwie, a Łabądek to czysty Żmijowcowa Wić — delikatnie polizała swoje pociechy językiem, a te cichutko zakwiliły.
Niezapominajkowa Nadzieja lekko się skrzywiła, jednak postanowiła obwąchać maluchy. Trzcinowy Szmer jednak szybko zakryła je swoim ogonem. Dymna wyprostowała się gwałtownie i rzuciła jej pełne urazy spojrzenie.
— Wiesz, że mogły być to nasze kocięta? Mogłyśmy być to my i byłabyś bardziej kochana, niż ci się wydaje… — wyszeptała z pełnym bólem Niezapominajkowa Nadzieja, mając zamiar już wyjść ze żłobka.
— W takim razie miej pretensje do siebie, Niezapominajkowa Nadziejo — powiedziała twardo, jednak było słychać w tym nutkę żalu. — Mogłaś powiedzieć te słowa o wiele wcześniej. Miałam dość czekania. Chciałam kociąt, więc je dostałam. Mogłaś zadbać o to, żeby zostać ze mną. Jednak wybrałaś milczenie i trzymanie mnie na słodkie słówka oraz codzienne rozczesywanie sierści, to jednak jest za mało. Chciałabym ci powiedzieć, że to są nasze kocięta i że jesteś mile widziana, jednak musisz pamiętać, że to jak potoczyło się twoje życie, jest tylko i wyłącznie zależne od ciebie. Czasami stanie i czekanie jest najgorszą opcją, bo ja nie czekam. Ja walczę. A teraz możesz stąd wyjść. Jak będziesz chciała, to odwiedzisz mnie jutro.
Niezapominajkowa Nadzieja wpatrywała się w nią przez jeszcze kilka uderzeń serca, jednak dla Trzcinowego Szmeru wydawało się, że była to wieczność. Bez słowa wojowniczka opuściła żłobek, a w przejściu wyminęła się ze Żmijowcową Wicią, który właśnie niósł dla niej okonia. Trzcinowy Szmer szybko się rozchmurzyła i przyjęła z chęcią rybę oraz wojownika, który został na całą noc, pilnując jej oraz swoich kociąt.
< Niezapominajkowa Nadziejo? >
🎍
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz