W niedalekiej przeszłości…
Z zaciśniętym gardłem obserwowała, jak tłum kotów rozstępuje się, aby przepuścić rudego wojownika. Tańcujące Pierze obejrzał się przez ramię, uszy położone płasko przy głowie. Parsknął. Po czym zniknął w wyjściu z obozu.
"Klan Burzy słabnie. Marnieje. Wy po prostu nie umiecie tego przetrawić. Jeśli Królicza Gwiazda naprawdę martwi się swoim klanem, niechże coś w końcu dla niego zrobi!"
Potrząsnęła głową. Nie teraz. Zwróciła spojrzenie na grupę gapiów, szepczących między sobą.
— Koniec przedstawienia! — wysyczała, podchodząc parę kroków bliżej i zasłaniając ogonem ciało dogorywającego Aminka. Wykrzywiła pysk w grymasie. — Niech ktoś go przypilnuje, bo jeszcze zrobi coś głupiego.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
Jeszcze tego samego wieczora kaszel i chrapliwe oddechy Aminkowej Łapy, które odbijały się od ścian legowiska, ucichły.
Odwróciła się od ciała ucznia, wciskając pysk między stosy ziół składowany w jednej z części wieży. Chwyciła pomiędzy zęby parę gałązek lawendy oraz rozmarynu. Ostry zapach ziół muskał jej nozdrza, jednak zapach był już jej na tyle znajomy, że nawet nie zmarszczyła pyska.
— Napewno nic się nie stało?
Zwróciła spojrzenie w stronę Zawodzącego Echa.
— Na pewno.
Zbliżyła się ponownie do Aminkowej Łapy i odłożyła zioła na bok. Czy naprawdę była w tej sytuacji tak niewinna, jak głosiła to wcześniej? Usiadła, po czym chwyciła jedną z łodyg między przednie łapy, trąc kwiaty między ich poduszkami. Może uczniów trzeba pilnować równie bardzo, jak kocięta.
Woń lawendy rozniosła się po Kamiennej Wieży.
— Odepchnął Wełnistą Mszycę — kontynuowała po chwili — ale wszystko z nią dobrze. Wysłałam ją do Groty Pamięci, aby spędziła trochę czasu z Lotosowym Pąkiem.
Uszy zastępcy drgnęły.
— Nie potrzebujesz jej łap do pomocy?
— Na razie poradzę sobie sama. Poślę po nią przed wschodem słońca, gdy zakończy się czuwanie.
Westchnęła, wcierając rozmaryn w sierść kremowego ucznia.
–– Zawołaj któregoś z wojowników, aby wyniósł ciało przed wieżę — poleciła, odsuwając się o krok i zbierając ze sterty po boku łodygi wrzosów, aby okryć nimi sylwetkę Aminka. — Mi Tańcujące Pierze oberwałby wąsy.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
Słońce dopiero co zaczęło wspinać się po nieboskłonie. Grupa kotów zebrała się przed świeżo ukopanym kopczykiem, udekorowanym pojedynczymi gałązkami polnego kwiecia. Pozwoliła Króliczej Gwieździe, podpieranemu przez Zawodzące Echo, wygłosić parę pożegnalnych słów skierowanych do zmarłego ucznia, zanim sama wzięła głos.
— Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, jednak choroba okazała się silniejsza, zabierając go ogd nas przedwcześnie — miauknęła, unosząc wzrok w górę. — Niech jego dusza wędruje pośród gwiazd.
Czuła na sobie wzrok Tańcującego Pierza, ale nie odwróciła się w kierunku młodego wojownika. Jego słowa nadal wybrzmiewały w jej myślach; choć nie na miejscu, i wypowiedziane z wyrzutem, w pewnych aspektach do niej przemawiały. Sama krytykowała niektóre decyzje Zawodzącego Echa, o których wspominał rudy, o czym się przed zastępcą nie kryła… Ale nie wygarniała tego przed wszystkimi w taki sposób. Przełknęła ślinę. Czy podobnie myślała reszta Klanu Burzy?
Po powrocie do obozu zaszyła się w półmroku własnego legowiska. Wśród resztek rozchodzącego się tłumu zobaczyła jeszcze Wędrujące Niebo, z poważnym wyrazem pyska mówiącego coś właśnie do Tańcującego Pierza. Ganiącego go za jego wcześniejsze zachowanie? Czy może zapewniającego, że Aminkowa Łapa już nie cierpi?
<Tańcujące Pierze?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz