Śnienie stanął jak wryty. Czyżby kocur proponował mu współpracę? Niby nie miałby nic przeciwko, żeby się zgodzić, jednak wolał jeszcze dogłębnie się zastanowić. Czarny wojownik zastrzygł uchem, pokazując, że zaciekawił go zwiadowca.
— Teraz na pewno ci nie powiem. Najpierw będę musiał uzgodnić to z Kolendrą, a poza tym ja ostatnio też jestem częścią Owocowego Lasu. Daj mi trochę czasu na przemyślenia, czy warto.
Wolał być ostrożny. Przed chwilą Guziczek był dla niego oschły i nie ufał mu. Czyżby jedna zdobycz zmieniła coś w nim? Śnienie potrzebował czasu, żeby samemu zaufać Guziczkowi. Sam raczej nie będzie aż taki uszczypliwy pod warunkiem, jeśli tamten nie będzie zadawał głupich pytań i nie będzie go denerwował.
— A teraz wybacz, ale muszę wracać do polowania. Kolendra czeka na mnie na dole — wskazał nosem na wielkiego rudzielca ukrywającego się w podszyciu.
Guziczek jedynie machnął ogonem, nie ukrywając zawodu. No cóż, Śnienie nie może być zbyt łatwy w takich sprawach. Zeskoczył dumnie z drzewa, trzymając w pysku gołębia, którego udało mu się upolować. Podszedł do swojego mentora, który wyłonił się z krzaków i z zadowoleniem skinął głową. Idąc w kierunku obozowiska, rzucił ostatnie spojrzenie na czarnego pręgowanego cętkowanie z bielą zwiadowcę.
***
Dni mijały. Nadeszła Pora Opadających Liści na tereny Owocowego Lasu. Liście zaczęły powoli zmieniać kolor, a gorące dni leniwie stawały się chłodniejsze. Było to dość przyjemne przejście, które zamierzali wykorzystać z Kolendrą na tropienie lisów. Wiedział, że ważne jest tropienie innych zwierząt, a w szczególności innych drapieżników, jednak nie praktykowali to w Klanie Wilka na taką skalę. Było to dziwne, a jednak przydatne. Na terenach Owocowego Lasu zaczął zauważać większą obecność lisów i borsuków niż na terenach niczyich lub Klanu Wilka.
— Dobrze ci idzie, Śnienie. Jesteś znakomitym tropicielem na ziemi, może niedługo zostaniesz mianowany na wojownika — pochwalił go zastępca.
— Dziękuję, staram się, jak mogę, chociaż wiem, że nigdy nie będę prawdziwym Owocniakiem. Nie czuję się na Owocniaka, zbyt często zmieniałem przynależność, żeby umieć się przywiązać.
— To nie jest prawda. Przyzwyczaisz się do mieszkania w Owocowym Lesie, nawet jeśli wcześniej byłeś Wilczakiem, czy tam innym Świetlikiem.
— Nadal jestem Świetlikiem! Nikt mi tego nie odbierze. Jestem przywódcom Świetlików, kotów, które wierzą w Klan Gwiazdy w Owocowym Lesie. Tylko muszę zebrać wierzących i chętnych, którzy wyznają te same wartości, co my.
Kolendra zmierzył go wzrokiem, jednak już się nie odezwał. Kiedy tylko skończyli trening, szybko wrócili do obozu, gdzie przed nim wyrósł Guziczek. Tym razem na nieszczęście Śnienia to właśnie on wpadł na zwiadowcę przez swoją nieuwagę.
— Przepraszam — burknął, chcąc już wyminąć kocura i podejść do Koniczyna, który rozmawiał z Poinsecją.
< Guziczku? >
🌙
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz