Nie był płochliwym zwierzęciem. Był dumnym i dzielnym kotem! Ale przemilczał tę obrazę. Nie chciał zaczynać kłótni przy Kurce.
— Na szczęście nie obrałem ścieżki zwiadowcy. Lubię czuć ziemię pod poduszkami łap — stwierdził Śnienie po chwili. — Najbardziej różni się wasze terytorium od tego w Klanie Wilka oraz na ziemiach niczyich. Las nie jest aż tak gęsty, ale jest bogaty w wiele ciekawych miejsc oraz owoców.
— Nie bez powodu nasza społeczność się nazywa Owocowy Las — zauważył oschle.
— Owszem… Czy coś jeszcze ode mnie potrzebujesz, Guziczku? — zapytał, ewidentnie chcąc się go pozbyć. Znacząco spojrzał na drzewo przywódcy i uzdrowicieli. Guziczek uniósł brew.
— Idziesz do Wiciokrzewu? Coś ci się stało? Nie wyglądasz na chorego ani nie kulejesz.
— Nadmierna ciekawość Guziczku, to pierwszy stopień do Mrocznej Puszczy. Nie chcesz chyba być potępiony na wieki, nieprawdaż? — mruknął oschle i odszedł.
Guziczek wpatrywał się w niego przez chwilę ze skwaszoną miną, ale ostatecznie tylko prychnął.
— Nie lubię go — stwierdził do Kurki.
Los jednak chyba nie lubił Guziczka. A może po prostu zwyciężyła ciekawość? Sam nie wiedział, ale gdy zauważył, Śnienie wspinającego się na drzewa następnego dnia, przeskoczył z gałęzi na gałąź i spojrzał na czarnego kocura.
— Dobrze myślałem, że wszystko z tobą w porządku — mruknął, nawiązując do ich ostatniego pożegnania.
Teraz zaczął żałować, że nie poszedł za kocurem. Że nie sprawdził, gdzie idzie, ani po co. Ale chyba nie chciał robić sobie kłopotów… No i był z Kurką. To akurat było ważniejsze.
— Chyba cię trochę nie rozumiem. Ale technikę masz dobrą — pokiwał głową. — Widać, że drzewa wam nieobce. I dobrze, może się tutaj przydasz.
Jego ton oczywiście był oschły i obojętny. Chociaż lubił koty, to raczej nie miał zamiaru przyjaźnić się ze Śnieniem. Ale zarazem jego podejście przypominało mu trochę o Czerwcu… Może temu tak do niego lgnął?
<Śnienie, jak zareagujesz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz