***
Po jeszcze następnych kilku wschodach słońca
Nie czuł już bólu po dawnych stłuczeniach, mógł swobodnie się poruszać. Akurat wyszedł, gdy nastała Pora Spadających Liści, już nie było tak ciepło, jak poprzednio. Można nawet powiedzieć, że powoli zaczęło się wychładzać. Wyszedł zatem swobodnie z lecznicy, żegnając medyków. Mógł w końcu zobaczyć na nowo obóz i znajome koty. Wilczaki przypatrywały mu się, a Zalotna Gwiazda, która to zauważyła, wskoczyła na miejsce. Cętkowana Łapa poszedł w jej stronę, by zobaczyć, z kim będzie dane mu stoczyć pojedynek, ciekawskie pyski też się zbierały wokół miejsca zebrań. Naprzeciw niego stanęła Tropiąca Łaska, zapewne to z nią dane było mu dziś zawalczyć. Był trochę zawiedziony takim obrotem spraw. Liczył na nowego przeciwnika. Z Tropiącą Łaską bił się tak często, że licząc tylko na łapach, zabrakłoby mu palców. Zalotna Gwiazda kiwnęła głową, a jego mentorka skoczyła na niego, kocur oczywiście uniknął jej ruchu i walnął łapą w jej bark, by ją zachwiać. Jak zabawnie, że to była chyba jego jedyna walka, która się odbywała bez pazurów z jego strony. Czekoladowa ponownie rzuciła się na niego, celując w jego plecy. Kotka bezproblemowo na nie skoczyła, ale kocur już znał te numery i zaczął się obracać oraz skakać agresywnie by ją zrzucić, jak ona zrzucała go podczas treningów. Mentorka jednak przyczepiła się jak rzep do jego futra. Przeturlał się zatem po ziemi, prawie czując jej pysk na jego plecach. Kotka po tym wstała, próbując zebrać parę oddechów. Wykorzystując to, kocur rzucił się na nią i przygwoździł ją do ziemi, kotka wiła się, ale ostatecznie przestała. Może to dobrze, że przedtem zdusił ją swoim ciężarem, dzięki temu mógł szybciej wygrać. Zalotka patrzyła na wszystko z dumą, a z pewnością lidera zaczęła przemawiać.
— Nie trzeba się długo głowić, by stwierdzić, kto jest zwycięzcą, jest nim Cętkowana Łapa rzecz jasna — rudzielec zszedł ze swojej mentorki, a Zalotka znowu zaczęła przemawiać. — Ja, Zalotna Gwiazda, przywódca Klanu Wilka, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby być oddanym naszym przodkom i samemu klanowi. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Cętkowano Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? — Cętkowana Łapa stanął dumnie, odpowiadając.
— Przysięgam — powiedział tak donośnie, że każdemu kotu, który był na jego mianowaniu, mogło się to obić o uszy.
— Mocą naszych walecznych przodków, nadaję ci imię wojownika. Cętkowana Łapo, od tej pory będziesz znany jako Cętkowany Tęgosz. Nasi przodkowie cenią twoją wytrzymałość i ducha walki oraz witamy cię jako nowego wojownika Klanu Wilka — przywódczyni zeszła z miejsca obrad, wszystkie koty po kolei zaczęły skandować jego nowe imię.
— Cętkowany Tęgosz! Cętkowany Tęgosz! — patrzył na Wilczaków, którzy wydawali się zadowoleni, że został wojownikiem. Słyszał w tłumie najgłośniejsze wiwaty należące do Ognikowej Słoty, Kocimiętkowego Wiru i Nadchodzącego Pomroku. Oczywiście reszta kotów, które się wybijały po nich to Seradelowa Łapa oraz Księżycowy Odłamek. Spoglądał głębiej w tłum i zobaczył Cienistą Zjawę, swego ojca, czy on też był równie zadowolony z niego?
***
Cętkowany Tęgosz czuł, że ma swobodę, a może wiele nowych ścieżek mogło się otworzyć przed nim. Cienista Zjawa już nie miał ucznia, Kryształowa Łapa stała się Ośnieżonym Kryształem. Nie sądził, że córka Brukselkowej Zadry stanie się szybko wojowniczą, ale skoro nawet grubas stał się Grubą Rybą... to... Chciał porozmawiać z ojcem, wykorzystując to, że był w obozie.
— Cześć tato, chcesz się przejść ze mną na spacer? — Cienista Zjawa obrócił się do niego, o dziwo zagościł u niego lekki uśmiech.
— Jasne, synu. Moje obowiązki mogą poczekać — rudzielec z burasem wyszli z obozu.
***
— Tato, mam do ciebie pytanie, chcę, żebyś był szczery — Cień obrócił się do niego, Tęgosz nie umiał odczytać jego emocji z pyska. Czy był zdziwiony, czy może zniesmaczony tym pytaniem. Nie wiedział.
— Jasne, że będę, jesteś moim synem — Cętkowany Tęgosz przełknął ślinę, bał się ojcowskiego osądu, ale wiedział, że nie ucieknie przed wątpliwościami, które będą go męczyć, jeśli będzie omijał konfrontacji z ojcem.
— Czy jesteś na ten moment usatysfakcjonowany ze mnie? Czy myślisz, że stałem się dobrym wojownikiem Klanu Wilka? — widział, że jego ojciec się zastanawiał, a przez chwilę znowu pojawiła się cisza, tylko taka mniej znośna od tej poprzedniej. W tym momencie miał się dowiedzieć czy jest kimś, kto sprawiał u niego dumę czy zawód.
<Tato?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz