— Możemy już wracać? — miauknął Morszczynowy Wąs, spoglądając z ukosa na zasmarkaną Fląderkę.
Czekoladowa szylkretka posłusznie podniosła się z trawy, nie podejmując próby poproszenia burego kota o to, aby jeszcze przez chwilę mogli tutaj zostać. Zresztą sprawiła mu kłopot, prosząc go, aby z nią się udał odwiedzić Centurię.
— Martwię się o Rezedową Łapę... — miauknęła w drodze powrotnej, nieśmiało zerkając na brata Złocistego Widlika. — Jego trening ucznia trwa już bardzo długo... czy Mandarynkowa Gwiazda może go wygnać z klanu, jeśli nie zrobi wystarczających postępów?
— Może, a właściwie powinna już dawno to zrobić. Klan nie potrzebuje kotów, które biorą, a w zamian nic nie dają... Już nawet z ciebie jest więcej pożytku niż z twojego brata. Może pod tym jego rudym futrem tak naprawdę jest cały brązowy... to by wyjaśniało, dlaczego tak opornie idzie mu ukończenie treningu — Morszczyn westchnął zirytowany, kończąc rozmowę.
Fląderkę zaciekawiła uwaga Morszczynowego Wąsa. Czy to możliwe, aby jej brat mógł mieć pod rudym futrem ukryte brązowe futerko? Nigdy nie widziała w jego futrze nawet małego jednego brązowego włosa. Ale był jej bratem, czy tego chciał, czy nie, więc może bury kocur miał trochę racji?
A ich mama? Była ruda. A tata? Chyba... chyba miał całe białe futro, podobnie jak Biały Strumień. To może, któryś z ich dziadków był czekoladowym kotem?
— Od czego zależy kolor sierści? — spytała, na co wojownik cierpiętniczo westchnął.
— Przecież Kotewkowy Powiew oraz mój brat, Złocisty Widlik opowiadali ci historię dotyczącą pochodzenia koloru futer... powinnaś to wie-
— Wiem. Tylko po prostu zastanawiam się, który z moich przodków posiadał brązowe futerko. Ktoś musiał, prawda? Bo inaczej moje futerko byłoby w innym kolorze... Żadne z kociąt Zmierzchającej Fali oraz Kropiatkowej Skóry nie jest brązowe. Podobnie, jeśli chodzi o królewski ród... bo w ich rodzinie nigdy nie było kota o brązowej barwie futra.
I wtem ja olśniło. Jej mama posiadała rude futerko, a jej tata najprawdopodobniej miał białe. Rodzice Mysiomózgiej Łapy również mieli identyczne kolory futer, tyle że na odwrót. To jej mama była biała, a jej tata rudy. I w obu tych miotach urodziło się jedno brązowe szylkretowe kocię.
Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego z połączenia białego kota i rudego kota powstał ktoś taki jak ona czy Mysiomózga Łapa, koty o częściowym błotnym umaszczeniu. Może powinna poprosić kogoś, o opowiedzenie historii o powstawaniu kolorów futer jeszcze raz? Może w tej opowieści kryło się coś, co jako mały kociak przegapiła? Może białe koty nie powinny zakładać rodzin z kotami o ognistej sierści?
Czekoladowa szylkretka posłusznie podniosła się z trawy, nie podejmując próby poproszenia burego kota o to, aby jeszcze przez chwilę mogli tutaj zostać. Zresztą sprawiła mu kłopot, prosząc go, aby z nią się udał odwiedzić Centurię.
— Martwię się o Rezedową Łapę... — miauknęła w drodze powrotnej, nieśmiało zerkając na brata Złocistego Widlika. — Jego trening ucznia trwa już bardzo długo... czy Mandarynkowa Gwiazda może go wygnać z klanu, jeśli nie zrobi wystarczających postępów?
— Może, a właściwie powinna już dawno to zrobić. Klan nie potrzebuje kotów, które biorą, a w zamian nic nie dają... Już nawet z ciebie jest więcej pożytku niż z twojego brata. Może pod tym jego rudym futrem tak naprawdę jest cały brązowy... to by wyjaśniało, dlaczego tak opornie idzie mu ukończenie treningu — Morszczyn westchnął zirytowany, kończąc rozmowę.
Fląderkę zaciekawiła uwaga Morszczynowego Wąsa. Czy to możliwe, aby jej brat mógł mieć pod rudym futrem ukryte brązowe futerko? Nigdy nie widziała w jego futrze nawet małego jednego brązowego włosa. Ale był jej bratem, czy tego chciał, czy nie, więc może bury kocur miał trochę racji?
A ich mama? Była ruda. A tata? Chyba... chyba miał całe białe futro, podobnie jak Biały Strumień. To może, któryś z ich dziadków był czekoladowym kotem?
— Od czego zależy kolor sierści? — spytała, na co wojownik cierpiętniczo westchnął.
— Przecież Kotewkowy Powiew oraz mój brat, Złocisty Widlik opowiadali ci historię dotyczącą pochodzenia koloru futer... powinnaś to wie-
— Wiem. Tylko po prostu zastanawiam się, który z moich przodków posiadał brązowe futerko. Ktoś musiał, prawda? Bo inaczej moje futerko byłoby w innym kolorze... Żadne z kociąt Zmierzchającej Fali oraz Kropiatkowej Skóry nie jest brązowe. Podobnie, jeśli chodzi o królewski ród... bo w ich rodzinie nigdy nie było kota o brązowej barwie futra.
I wtem ja olśniło. Jej mama posiadała rude futerko, a jej tata najprawdopodobniej miał białe. Rodzice Mysiomózgiej Łapy również mieli identyczne kolory futer, tyle że na odwrót. To jej mama była biała, a jej tata rudy. I w obu tych miotach urodziło się jedno brązowe szylkretowe kocię.
Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego z połączenia białego kota i rudego kota powstał ktoś taki jak ona czy Mysiomózga Łapa, koty o częściowym błotnym umaszczeniu. Może powinna poprosić kogoś, o opowiedzenie historii o powstawaniu kolorów futer jeszcze raz? Może w tej opowieści kryło się coś, co jako mały kociak przegapiła? Może białe koty nie powinny zakładać rodzin z kotami o ognistej sierści?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz