Gdybym tylko miał taką brodę… Nie mam pojęcia, jak można takową zdobyć. Wydaje mi się, choć to tylko teoria, że może być ona powiązana z jakimiś dziedzicznymi cechami lub pojawia się samorzutnie po pobycie w izolatce. Inna teoria twierdzi, że zyskać brodę można poprzez pradawny, pogański rytuał o brzasku. Przychylam się osobiście bardziej do wersji trzeciej, gdyż…
Uh. Chwila, chwila…
Wtedy zorientowałem się, że Śnienie… najwyraźniej dojrzał drążący go wzrok i teraz patrzył się prosto na mnie.
Zamarłem.
Nie powiem, nie była to w żaden sposób reakcja, na którą byłem jakkolwiek przygotowany. Z reguły jak gapię się na inne koty, to one nie zauważają lub nie mają odwagi odwzajemnić gestu…
Strzepnąłem głową na boki.
I zacząłem czołgać się w jego kierunku, na drugą stronę legowiska. Gdy byłem już wystarczająco blisko, rzuciłem mu krótkie spojrzenie w górę i spytałem.
– Uh... No. Co się tak... patrzysz? Na mnie – mruknąłem, podziwiając jego znakomitą bródkę z bliska.
Muszę jakoś odkryć jej sekret…
Zrozumiałem jakiś czas temu, że jeśli w rozmowie odwrócę sytuację w ten sposób, odbiorca poczuje się zakłopotany, być może absurd sytuacji zaleje go tak silnie, że eksploduje mu mózg… choć tego jeszcze nie miałem okazji doświadczyć.
Czarny kocur jednak tylko uniósł lekko jedną brew w zdziwieniu pomieszanym z rozbawieniem.
– Ja się patrzę? Hm. Zdawało mi się, że to ty, odkąd tu wszedłeś, nie odrywasz od nas wzroku. Chciałeś porozmawiać czy coś…? Borowik, prawda? – zagadnął, wyraźnie starając się być w miarę mocy przyjazny.
Ugh. No dobra. Może nie zawsze działa to tak, jakbym chciał…
– Uh. Co? Nie, nie… Znaczy… tak, Borowik. Ale… – ponownie się rozejrzałem. Większość kotów, które były tu jeszcze przed chwilą, albo wyszła, albo była chwilowo zajęta sobą. To moja szansa.
Spojrzałem na niego szeroko otwartymi oczami. Teraz tylko powiedzieć to jak najbardziej logicznie…
– No dobra. Słuchaj. Śnienie…? Zdradź mi. Jak się w rzeczywistości zdobywa taką majestatyczną bródkę…?
<Mglisty Śnie??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz