Tylko... nie wiem do końca, jak ona wygląda... Przyznaję, że tak bardzo skupiony byłem na tworzeniu kryteriów oceny jedzonka, że... aż zasnąłem. I informacja o tym, gdzie ją znaleźć i jak wygląda, ominęły mnie.
Moim nad wyraz analitycznym i rozwiniętym mózgiem połączyłem kropki i zdecydowałem się podążać za bratem, który również wybrał się po jedzonko.
Leżałem na ziemi, z pyszczkiem między łapkami, skryty pod osłoną cienia i tajemniczości. Gołąbek mruczał coś pod nosem, czego nawet ja dosłyszeć nie byłem w stanie. A przed nim zdaje się, leżało “to”.
Przeszedłem do działania.
Zakradłem się do Gołąbka, nie wydając przy tym żadnego odgłosu poza szuraniem pazurami o ziemię i pociągania noskiem.
— Bracie. Gołąbku. Masz jedzonko. Masz. Prawda? Jedzonko. Daj troszkę.
Zacząłem machać ogonkiem.
Gołąbek z jakiegoś powodu nie wyglądał na zaskoczonego moim pojawieniem się. Co więcej, wydawać by się mogło, że obserwował mnie, odkąd tylko usłyszał moje szuranie po ziemi... A przecież skradanie się polegało na tym, że było się niewidzialnym. Dziwne. Może miał jakieś magiczne moce od Wszechmatki... Wszechmoce.
— Borowiku! Właściwie, to już nie mam, właśnie skończyłem. Zobacz jaki ładny zrobiłem... — zaczął bury, ale ja byłem szybszy.
Moje oczka objęły całe otoczenie, w tym specyficznie ułożone i nieznane mi bliżej przedmioty leżące u łapek brata. Wiedziałem, że właśnie tego szukałem. Miałem do wyboru dwie opcje. Pierwsza – dziwnie wyglądającą i zakurzoną... masę z białymi wystającymi patyczkami, o ostrym zapachu. Druga – kolorowe, malutkie, ładnie pachnące... cosie. To była próba. Zmyłka. Ja jednak nie zawahałem się.
— Jedzonko.
Zniżyłem pyszczek błyskawicznie i ugryzłem.
Przeżułem.
I połknąłem.
— Hm. Jedzonko.
Przygotowałem się do wygłoszenia mojej opinii na temat jedzonka. Jakieś takie... dziwne. Ta cała zwierzyna była mniejsza, niż myślałem. Smakowała jak... roślinka, właściwie. Nawet kolor miała jak roślinka. I pachniała jak roślinka…
Ale swojego wyboru co do opcji numer dwa byłem pewien.
<Gołąbku??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz