Zima będzie jego najmniej ulubioną porą roku. Nie dość, że wszędzie będzie zimno, mokro to do tego wszystkiego jego piękna sierść przestanie się tak dobrze maskować wśród cieni drzew. W końcu tych cieni będzie coraz mniej, a na tle jasnego śniegu jego czarne loki będą bardzo kontrastowały, nawet nocą. Nie wspominając już o zamieciach śnieżnych!
– Dobra robota. – Tropiąca Łaska rzuciła na niego okiem. – Ja nic nie znalazłam. – Noc tylko kiwnął jej głową i położył swoją wiewiórkę na łapach, aby się nie pobrudziła.
– To weź tą. Ja jeszcze pójdę… na spacer. Może coś jeszcze znajdę! – oświadczył Noc, uśmiechając się szeroko.
– Nie. Wracamy do obozu. – oświadczyła jego mentorka. – Na dzisiaj już starczy.
– Ale… – Noc opuścił uszy po sobie. – Niedługo przyjdzie pora nagich liści i… zwierzyny będzie coraz mniej. Lepiej najeść się teraz!
– Tak, ale byłeś na wczorajszym wieczornym patrolu i potem dzisiaj porannym patrolu, teraz na treningu i dodatkowo na polowaniu. Idziesz do obozu i zażywasz drzemki! – Tropiąca Łaska pomachała na niego łapą z wyraźną dezaprobatą jego stylu życia.
– No dobrze. – A Noc nie był kotem, który by się z nią bardzo kłócił.
– Zresztą. Niedługo nie będzie tak częstych treningów. – dodała kotka, kiedy już szli w kierunku obozu. Noc otworzył szeroko oczy.
– Jak to? – spytał się nieco niewyraźnie z winy zdobyczy między zębami.
– Myślę, że jeszcze chwila, a będziesz gotowy na egzamin. – kiwnęła mu głową i zapadła cisza. Nocna Łapa szedł całkowicie pogrążony w myślach. W obozie kot odłożył wiewiórkę na kupkę ze zwierzyną i przysiadł sobie gdzieś z boku obozu. Usytuował się całkiem niedaleko żłobka, bo tam resztki słońca sięgały najmocniej o tej porze dnia.
Siedział chwilę jeszcze zanim się położył. W swojej głowie powtarzał słowa swojej mentorki o egzaminie. Niedługo będzie gotowy! Jakież to ekscytujące! Tylko… z kim będzie walczył? Gruba Łapa zalegał w treningach. Chuda Łapa był teraz uczniem medyka! Księżycowa Łapa była chyba najbliżej jego wieku, jednak nadal była od niego dużo mniejsza i młodsza. To samo z siostrami, Zwęgloną Łapą oraz Kryształową Łapą. Obie mogłyby z nim walczyć, w końcu ćwiczyły dobrze, ale miałby nad nimi niesprawiedliwą przewagę wieku i wielkości! Czyli… być może zostanie wyznaczony mu wojownik lub… jego mentorka! Miałby walczyć z Tropiącą Łaską? Och…
Nocna Łapa był tak głęboko pogrążony we własnych myślach, że kompletnie nie zauważył kulki jasnej sierści niedaleko jego ogona. Na kociaka zwrócił uwagę, dopiero kiedy ten ugryzł go we wspomnianą część ciała. Noc nastroszył się jak sowa i odwrócił głowę zaskoczony.
– Auć! – poskarżył się nieco. Kocięce ząbki nie były bardzo przerażające czy bolesne, ale nadal nieprzyjemne. Kocię puściło jego ogon i syknęło w jego stronę. Cóż za… charakterek. – Odważnie jak na kogoś twoich gabarytów, mała. – Noc zaśmiał się w jej kierunku. Kociak zamilkł na chwilę i zaraz patrzył się na Noc, jakby chciał go zabić wzrokiem.
– Przepraszam? – noc uniósł brew. Nie bardzo wiedział za co przeprasza, ale najwidoczniej obraził tego kociaka czymś. – Jak się nazywasz?
<Bielinko?>
[531 słów]
[11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz