Na pytanie syna poczuła, jak jej sierść staje dęba a uszy kładą się po głowie. Odwróciła od niego głowę. Nie mogła spojrzeć mu w oczy, nie kiedy znała prawdę jako jedna z jedynych. Tylko ona i jej brat wiedzieli o tym, kto jest ojcem Naparstnicowej Łapy i jego sióstr.
— To skomplikowane… Nie mogę ci powiedzieć, przepraszam…
— Możesz, ale tego nie zrobisz. — odpowiedział jej syn, patrząc na nią przenikliwie. — Nie jest z Klanu Klifu, prawda?
— Naparstnicowa Łapo, nie zrozumiesz… Nie mogę, naprawdę nie mogę… — Naparstnicowa Łapa patrzył na nią przez chwilę, po czym usiadł na ziemi. Teraz przeniósł wzrok na swoje łapy, a jego matka nie mogła znieść widoku syna, który zapewne kwestionował własne istnienie.
— Czy on… W ogóle wie o naszym istnieniu? O moich siostrach? O mnie..? — zapytał w końcu, czekając na to aż matka da mu odpowiedź. Cokolwiek, co choć trochę uspokoi jego myśli. Jednak czy mogła mu dać cokolwiek takiego?
— On… Wie o twoich siostrach. Natomiast… Nie wie o tobie. — Słowa ledwo przechodziły jej przez gardło. Czuła się tak, jakby cały Klan Gwiazdy teraz patrzył na nią z pogardą, wiedząc, że skrzywdziła swoje własne dzieci. Jak ona mogła to zrobić..?
— Czy nadal jest żywy? Czy poznam go kiedykolwiek? — Tyle pytań, a mogła mu udzielić tak mało odpowiedzi…
— Nie wiem, naprawdę, Naparstnicowa Łapo…
— Moje siostry… One nie wiedzą, prawda? Czyli je też oszukiwałaś, a raczej nadal oszukujesz? Jak możesz nam to robić? Mamy prawo wiedzieć, kim jest. Muszą cierpieć prawdopodobnie przez niego, w końcu każda z nich jest chora! Moi bracia musieli przez niego umrzeć! — wstał, teraz idąc w stronę kotki. — Nie masz pojęcia, jak to jest stracić kogoś, kogo ledwo się znało. Czuję tą pustkę po nich, czuję, że powinni tu być, a ty po prostu spisałaś ich na straty przez zejście się z jakimś… Przypadkowym kocurem! W dodatku dwukrotnie! Jesteś okrutna i przez ciebie cierpimy!
— Naparstnicowa Łapo, on nie był przypadkowy… Naprawdę go kochałam, a on kochał i was…
— Więc czemu go tu z nami teraz nie ma? — zapytał, a na to pytanie nie potrafiła odpowiedzieć. Kocur uciekł z grupą kotów, które zbuntowały się przeciwko Klanu Wilka, a ona sama nie wiedziała dlaczego. Jeśli Judaszowcowa Gwiazda dowiedziałby się o tym, kim jest ojciec jej kociąt, zapewne wydaliłby ją z klanu. Nie miałaby gdzie się podziać.
— Naparstnicowa Łapo, przepraszam cię… Ale musisz mi coś obiecać. Nie mów nikomu o tym, że podejrzewasz, że wasz ojciec nie jest z naszego klanu, albo że w ogóle żyje. Proszę, musisz to dla mnie zrobić. — skuliła się, patrząc na syna z nadzieją w oczach. Bo tylko to jej zostało. Nadzieja, że syn nie wyda jej przed jej klanem.
<Synu..?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz